Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nietypowe wsparcie FC Barcelony przed El Clasico. Quique Setien konsultował się z byłym trenerem

Od pięciu lat nie było El Clasico, które decydowałby kto będzie liderem La Liga na dwanaście kolejek przed końcem sezonu. Barcelona i Real Madryt mają swoje problemy, ale i najlepszą szansę, by przynajmniej część z nich rozwiązać.

W Hiszpanii pełno opinii, że to najsłabszy Klasyk od lat. Przed ostatnim pisano jednak dokładnie to samo. I przytaczano identyczne argumenty: że forma obu zespołów nie dość, że jest nierówna, to jeszcze nie najwyższa. Że nie przyciągają trenerzy, którzy nie mają takiej charyzmy jak Guardiola i Mourinho. Że Messi nie ma już po drugiej stronie Cristiano Ronaldo. Że Klasyk przestaje być wojną, a staje się jedną z wielu ważnych bitew. Że  w obu klubach przybywa problemów. Starcie podgrzewa tylko tabela. Bo kto wygra, będzie liderem.

Zobacz wideo Wielki fan Lewandowskiego marnuje talent?

Jeden mecz i tysiąc problemów do rozwiązania. Zidane mówi, że to szansa

Barcelona ma swoje powracające koszmary: Rzym i Liverpool. Oddane w rewanżach awanse. Ale kibice Realu Madryt też mają swoją traumę. Jeszcze świeżą, nieprzerobioną: kilkanaście dni z poprzedniego sezonu, gdy odpadli z Ligi Mistrzów z Ajaksem, z Pucharu Króla po dwumeczu z Barceloną i jeszcze przegrali El Clasico, po którym mistrzostwo było już poza zasięgiem. Resztę sezonu można było przesymulować. Działo się to wszystko równo rok temu. Pogoda była podobna, okoliczności podobne, rywale podobni. Deja vu. Środowa porażka w Lidze Mistrzów z Manchesterem City idealnie wpisała się w ten krajobraz. Obawa, że teraz będzie podobnie, tylko wzrosła.

Zespół Zinedine’a Zidane’a zaciął się w najgorszym momencie. I to jak niespodziewanie! Po zdobyciu Superpucharu Hiszpanii, wygraniu derbów Madrytu z Atletico i zajęciu pierwszego miejsca w tabeli. Najpierw przyszła porażka w Pucharze Króla z Realem Sociedad, a kilkanaście dni później dwa ligowe potknięcia, które wykorzystała Barcelona: remis z Celtą u siebie i wyjazdowa porażka z Levante. Mecz z City dobitnie pokazał, że te wpadki nie były przypadkowe. Że nie była to kwestia jedynie pecha - jak próbował przed meczem Ligi Mistrzów przedstawić to Sergio Ramos. Real ma olbrzymie problemy ze zdobywaniem bramek: kreuje mniej sytuacji, spadła też skuteczność. Karim Benzema, jeszcze kilka tygodni temu lider pełną gębą, ma dwie bramki w tym roku. Fatalnie układają się mecze na Santiago Bernabeu, więc część dziennikarzy głosi teorię, że piłkarze stresują się grając przed swoimi wymagającymi kibicami. Presja ma im wiązać nogi, dlatego w tej edycji Champions League u siebie wygrali tylko z Galatasarayem. Dlatego w Madrycie punktowały Celta, Leganes, Athletik, Real Valladolid czy Real Sociedad. Dlatego też Barcelona wygrała tu cztery ostatnie Klasyki. 

Brak lidera i ogólny kształt kadry Realu to kolejny powód do zmartwień. - Kiedyś podczas grania hymnu patrzyłeś w oczy Cristiano Ronaldo i byłeś spokojny. Miał zdeterminowane spojrzenie i pewność siebie wymalowaną na twarzy. Patrzył na ciebie przez obiektyw i zaczynałeś wierzyć. Remontada z Wolfsburgiem zaczęła się właśnie wtedy. Jeszcze przed pierwszym kopnięciem piłki - napisał dziennik Marca. Ronaldo wraca we wspomnieniach, w rozmowach, w analizach, gdy Realowi nie idzie. Nigdy nie został zastąpiony. Odszedł jeden z najlepszych piłkarzy na świecie, ale pierwszego lata nikt za niego nie przyszedł. Rok później do Madrytu trafił Eden Hazard, ale najpierw był bez formy, a gdy zaczął grać lepiej, złapał kontuzję. Później z jednej przeszedł w drugą. I do końca sezonu pewnie już nie wróci.

A co do kadry: latem za 60 milionów euro kupiono Lukę Jovicia, który na razie jest zupełnie nieprzydatny i na mecz z Barceloną nawet nie znalazł się w kadrze. O Ederze Militao wciąż trudno powiedzieć coś konkretnego: w jednym meczu zagrał nieźle, w drugim fatalnie. Rodrygo miał dobry początek, ale na cztery ostatnie mecze nie został powołany. Ferland Mendy gra najwięcej, ale Realu nie zbawi. - Kevin De Bruyne napoczął Real, Raheem Sterling go wykończył. Transfermarkt nie kłamie. Guardiola ma czterech zawodników, których wartość przekracza 100 milionów euro. Belg: 150. Anglik: 160 milionów. W Realu jest jeden taki piłkarz. Ten kontuzjowany do końca sezonu. A tytuły kosztują - podsumowuje Marca.

Quique Setien konsultował się z Pepem Guardiolą

Kataloński dziennik Mundo Deportivo na niedzielnej okładce trafia w sedno: "Jeżeli Barcelona wygra, zostawi Real na OIOM-ie". Ale Zidane od kilku dni mówi o tym meczu jako o szansie. Na przełamanie w ofensywie, na odzyskanie wiary i przekonania co do własnej jakości, na zerwanie z demonami, na odwrócenie miejsc w tabeli, bo jeśli Real wygra, przeskoczy Barcelonę i z jednym punktem przewagi będzie liderem.

Ale i Quiuqe Setien widzi na Bernabeu pole do rozpędzenia się. Dla niego to pierwszy Klasyk. Pierwsze tak ważne spotkanie, odkąd przejął Barcelonę. Remisem 1:1 w Neapolu nie zapewnił sobie komfortu w Lidze Mistrzów, będzie musiał wywalczyć awans na Camp Nou, więc ewentualna przewaga pięciu punktów nad Realem, byłaby na wagę złota. Poza tym, zwycięstwem może przekonać nieprzekonanych. Taki Rivaldo mówi wprost, że nie widzi w zespole żadnej poprawy, odkąd klub zmienił trenera.

W środę Setien był na Santiago Bernabeu i widział jak z Realem poradził sobie Manchester City. Po meczu rozmawiał z Pepem Guardiolą i miał usłyszeć, że piłkarze Realu jeszcze nigdy nie byli tak agresywni. Guardiola również dziennikarzom mówił o trudnym do przełamania pressingu rywali. - Wiele razy przyjeżdżałem na Santiago Bernabeu, ale Real nigdy nie naciskał moich drużyn od samego początku - mówił. I na to też miał uczulać Setiena. - Wiem, jaki Guardiola miał plan na ten mecz i kilka elementów możemy wykorzystać w niedzielę - nie ukrywał były trener Realu Betis. Do Barcelony wrócił z konkretnym przekazem: - Musimy mieć piłkę częściej niż kiedykolwiek. Musimy sprawić, żeby biegali - miał powtarzać swoim piłkarzom na treningach.

Początek meczu w niedzielę o godz. 21. Relacja na żywo na Sport.pl

Więcej o: