Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nowe miotły. Taktyczne podsumowanie weekendu

Kilka miesięcy sezonu wystarczyło, by włodarze klubów zdążyli zweryfikować pracę podległych im szkoleniowców i przekazać zarządzanie zespołami w nowe ręce. Choć bezpośredniej zależności między zmianą trenera a wynikiem sportowym do dziś nie udowodniono, w tym tygodniu porządki rozpoczęło kilka "nowych mioteł". Ich początkom przyglądamy się w kolejnym Taktycznym Podsumowaniu Weekendu.

Zamiecione pod dywan (West Ham - Tottenham 2:3)

Pierwszy mecz Tottenhamu pod wodzą Mourinho cechowało jakby więcej życia i zaangażowania, ale mimo to nowy szkoleniowiec Spurs mógł się cieszyć, że na debiut trafił mu się przeciętny rywal. Poprawiło się tempo atakowania, piłka szybciej docierała do ofensywy, a pressing gości dość skutecznie utrzymywał zawodników West Ham daleko od pola karnego "Kogutów". Jednak w sytuacjach, kiedy ten pressing został ominięty, w środku pola przyjezdnych straszyła dziura. Ustawienie stawało się mało kompaktowe i pozwalało na stosunkowo łatwe wyprowadzanie akcji. Podobny problem był widoczny w sytuacji straty piłki. Po części mogło to wynikać z lekkiego uśpienia, spowodowanego wysokim prowadzeniem, lecz drużyna dysponująca większą jakością miałaby spore szanse na wykorzystanie niefrasobliwości Spurs. Przed Mourinho tygodnie, w których konieczne będzie położenie nacisku na odpowiednie zbalansowanie wyższego pressingu z asekuracją własnej połowy na wypadek jego ominięcia. Albo zmiana taktyki na bezpieczniejszą. Co byłoby bardziej w stylu tego szkoleniowca.

W takich okolicznościach Mourinho został zwolniony z Manchesteru:

Zobacz wideo

Liczba meczu: 44 - tyle procent odbiorów zawodników Spurs było udanych, blisko połowa mniej niż gospodarzy

Miotełka (Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 2:1)

Momenty wyższego pressingu Śląska powodowały olbrzymie problemy w wyprowadzaniu piłki przez Wisłę i zdumiewało, że gospodarze decydowali się na nie tak rzadko. Przyjezdni swoje ataki ograniczali do dłuższych piłek i rzadkich momentów atakowania rywala na ich połowie, skutecznego przede wszystkim za sprawą nonszalancji wrocławian. Właśnie ta nonszalancja spowodowała, że piłkarze Śląska musieli od początku odrabiać straty. Krakowianie pod wodzą nowego trenera sprawiali nieco lepsze wrażenie w defensywie, pracowicie przesuwali głęboko ustawiony blok obrony, wypychając Śląsk na skrzydła. Nie mieli jednak zupełnie nic do zaoferowania z przodu, przez co napór wrocławian był permanentny. Przynosiło to gospodarzom kolejne sytuacje, może niezbyt groźne, ale przy takiej ich ilości wiadomym się stawało, że w końcu defensywa przyjezdnych będzie musiała skapitulować. Dopóki Wisła szukała prób odbioru dalej od własnej bramki, choć trochę wybijając rywali z rytmu, miała szansę na dowiezienie korzystnego rezultatu. Ograniczenie się do wykopywania piłki (celność podań spadała momentami do poziomu 65 procent) nie jest jednak metodą utrzymywania wyniku, gdy do końca meczu pozostaje kilkadziesiąt minut.

Liczba meczu: 12 - tyle razy Śląsk atakował środkiem pola

Wymiecione (Hoffenheim - Mainz 1:5)

Scenariusz to iście ekstraklasowy - zespół, który wygrał sześć ostatnich meczów podejmuje kandydata do spadku, w dodatku grającego połowę meczu w dziesiątkę, i przegrywa 1:5. Debiutujący na ławce Mainz trener Beierlorzer przywrócił zespołowi twarz znaną z poprzednich sezonów. Od początku postawił na sporo agresji w odbiorze, atakowanie rywali już na ich połowie i ogromną pracę pressingową. Momentami tej agresji było aż za dużo (czerwona kartka dla Baku), ale skutecznie wytrącała ona z rytmu gospodarzy, z kolei szybkimi atakami udawało się przyjezdnym docierać pod bramkę przeciwnika i wykorzystywać niezdecydowanie w szeregach defensywnych rywali. W drugiej połowie, przy grze w dziesiątkę, Beierlorzer przykazał swoim piłkarzom ustawić się głębiej, choć nie odszedł od ustawienia z trójką środkowych obrońców. Hoffenheim waliło głową w mur i raz po raz dostawało rykoszetem. Co ciekawe - akcje gości wynikały nie tyle z szybko wyprowadzanych kontrataków, co raczej z mało stanowczej odpowiedzi gospodarzy, którzy zaskakująco łatwo pozwalali na przedzieranie się zawodnikom Mainz przez ich linie.

Liczba meczu: 15 - tyle minut z piłką spędziło Hoffenheim w pobliżu pola karnego rywali, blisko trzy razy więcej niż Mainz po przeciwnej stronie boiska