Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Southampton sensacyjnie ograł Liverpool! Jan Bednarek jednym z bohaterów

Liverpool niespodziewanie przegrał z Southampton (0:1) w siedemnastej kolejce Premier League. Jednym z najlepszych zawodników meczu był Jan Bednarek.

Do poniedziałku, mecze z Southampton zwykły dobrze kojarzyć się piłkarzom Liverpoolu. Ale po serii sześciu zwycięstw ekipa Jürgena Kloppa poniosła porażkę. The Reds zasłużenie przegrali 0:1 po golu strzelonym już w drugiej minucie przez Danny’ego Ingsa, rozgrywając naprawdę słaby mecz. Pierwszy celny strzał oddali dopiero w 75. minucie. A duża w tym zasługa Jana Bednarka, który kolejny raz zaprezentował się świetnie.

Zobacz wideo Serie A. Juventus rozbił Udinese aż 4:1. Fatalny błąd Szczęsnego [ELEVEN SPORTS]

Jan Bednarek bohaterem meczu z Liverpoolem

Polak był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. Ośmiokrotnie wybijał piłkę, a trzykrotnie ją przechwytywał. Wygrał dwa z czterech pojedynków powietrznych. Miał 80 proc. skuteczności podań (24 z 30), a futbolówkę dotykał 41 razy. Polak otrzymywał wiele pochwał od kibiców czy dziennikarzy, przez niektórych był wskazywany jako piłkarz meczu obok Jacka Stephensa czy Kyle’a Walkera-Petersa. 

W opiniach na temat meczu sugerowano, że Polak nie popełnia błędów. Chwalono go za stabilność i rzetelność. Eksperci wróżyli mu też wielką karierę i transfer za kilkadziesiąt milionów euro. Jeżeli stoper utrzyma taką formę, to przenosiny do lepszego klubu są wyłącznie kwestią czasu.

Liverpool niespodziewanie przegrywa z Southampton

Wracając jednak do samego meczu, obie drużyny przystępowały do rywalizacji mocno osłabione. W Southampton brakowało Che Adamsa i Oriola Romeu, w Liverpoolu właściwie wszystkich stoperów. W wyjściowej jedenastce Klopp wystawił trzech napastników, czterech ofensywnych pomocników, dwóch ofensywnie nastawionych bocznych obrońców oraz jednego defensywnego pomocnika. – Heavy metal football – podsumowali brytyjscy dziennikarze. 

Jakub Moder żegna się z Lechem PoznańWzruszające pożegnanie Jakuba Modera z Lechem Poznań. "Grałem w moim ukochanym klubie"

Na nic się to jednak zdało. Southampton strzeliło bardzo ładnego gola, a Liverpool, mimo ultraofensywnego składu, miał problemy z kreowaniem akcji i trzeci raz z rzędu stracili punkty w Premier League. The Reds mieli większe posiadanie piłki (66 do 34 proc.), ale brakowało im skuteczności i ponieśli drugą porażkę w sezonie. Jej rozmiary mogły być nawet większe, tylko że w końcówce Yan Valery nie zdołał wykorzystać fatalnego błędu Alissona Beckera. Ale Ralph Hasenhüttl i tak nie będzie na niego zły. Dla szkoleniowca Southampton to zwycięstwo miało wielkie znaczenie. Po ostatnim gwizdku ze łzami w oczach padł on na kolana i cieszył się z triumfu.