Przez wrocławską piłkę nożną przeszło w poniedziałkowe popołudnie 12 stycznia totalne tornado. W mediach gruchnęły wieści o planowanych dużych zmianach w zarządzie klubu. Z pracą miał pożegnać się przede wszystkim prezes Michał Mazur, a w jego miejsce wrocławski ratusz, który nadal jest właścicielem klubu, postanowił zatrudnić Remigiusza Jezierskiego. Byłego piłkarza oraz biznesmena, a także komentatora polskiej Ekstraklasy dla Canal+ Sport.
Doniesienia te wywołały wielkie wzburzenie wśród ekspertów, którzy uznali to za część niewyobrażalnego chaosu oraz ogromnej amatorki, jakie od dawna mają miejsce w Śląsku. Na potwierdzenie krążących informacji długo nie trzeba było czekać. Nieco po godzinie 16:00 tego samego dnia klub oficjalnie ogłosił zatrudnienie Jezierskiego w nowej roli. W oświadczeniu podkreślono jego kompetencje (licencja trenerska UEFA A, "współtwórca i lider Partnerskiego Klubu Biznesu Wrocław, jednej z najlepiej prosperujących inicjatyw w Polsce, skutecznie łączącej środowiska sportowe i gospodarcze").
- Chcemy zbudować klub nowoczesny, wiarygodny i silny. Zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Nie ma dziś sukcesów na boisku bez stabilnych fundamentów finansowych i jasno określonego modelu zarządzania. Dlatego otwieramy Śląsk na biznes, na partnerów i na długofalowe relacje. Sport to emocje, pasja i wspólnota, ale na profesjonalnym poziomie musi być również dobrze zarządzanym projektem. Moją ambicją jest połączenie piłkarskiego DNA Śląska z nowoczesnym podejściem do zarządzania, tak aby klub był atrakcyjnym wyborem dla sponsorów, inwestorów i całego środowiska biznesowego - powiedział sam Jezierski w rozmowie z oficjalną klubową stroną.
Potwierdzono przy okazji, że były już prezes Michał Mazur definitywnie żegna się z klubem. Był z nim związany na różnych stanowiskach od czternastu lat. To najpewniej nie koniec zmian w Śląsku, bo Wrocławianie mają pożegnać także dyrektora sportowego Dariusza Sztylkę (zastąpi go jego poprzednik na stanowisku Rafał Grodzicki) oraz szefa akademii Krzysztofa Wołczka. Przypomnijmy, że pod koniec 2025 roku upadła kolejna szansa na prywatyzację Śląska. Miasto ostatecznie odrzuciło propozycję biznesmena Mariusza Iwańskiego, uznając go z niegodnego zaufania po wielomiesięcznych negocjacjach. W efekcie klub nie miał nawet pieniędzy na zagraniczny wyjazd na obóz przygotowawczy do rundy wiosennej (po jesiennej Śląsk jest 7. w I lidze).