Pięć goli na Camp Nou. Barcelona goniła, ale nie dogoniła Eintrachtu i odpada z LE

Sensacja w Lidze Europy! Eintracht Frankfurt rozbił Barcelonę 3:2 na Camp Nou i awansował do półfinału rozgrywek. Obie bramki gospodarzy padły dopiero w doliczonym czasie gry.

Tydzień temu Eintrach Franfurt zremisował z Barceloną 1:1. - Nie chcę szukać wymówek, ale stan murawy nam nie pomógł. Trawa nie była dobra. U nas piłka będzie krążyć lepiej - żalił się po meczu Xavi. Sergio Busquets dodał, że na Camp Nou "zieleń będzie lepsza i szybsza". Problem w tym, że choć rewanż odbył się w stolicy Katalonii, to Barca nadal nie zachwycała. Wystarczy powiedzieć, że przegrywała już po czterech minutach.

Bixente Lizarazu: Lewandowski być może otrzyma Złotą Pilkę za 2020 rokJurorzy podzieleni ws. zmian w Złotej Piłce. "Zamyka się nam usta. Skrajnie nieuczciwe"

Eric Garcia sfaulował w polu karnym, a jedenastkę na gola zamienił Filip Kostić. Później inicjatywę przejęła Barcelona, ale choć nie schodziła z połowy gości, to nie umiała sobie stworzyć zbyt wielu dogodnych okazji. Za to Eintracht groźnie kontrował.  W 35 minucie było już 2:0. Cudownym strzałem zza pola karnego popisał się Rafael Santos Borre.

Na domiar złego kontuzji nabawił się Pedri i w przerwie zmienił go Fenkie de Jong.

A co się działo w drugiej połowie?

Barcelona, nakręcana przez Ousmane Dembele, miała optyczną przewagę, ale goście świetnie kontrowali. W 57. minucie mogło być 3:0, jednak Marc Andre ter Stegen piękną paradą zatrzymał Kaspera Lindstroma. Ale już dziesięć minut później Niemiec nie miał szans na skuteczną interwencję.

Diego MaradonaProkuratura oskarżyła ośmiu lekarzy ws. śmierci Maradony. "Dopuścili się zaniedbań"

Sergino Dest nie dał rady powstrzymać Kosticia, który lewą nogą idealnie zmieścił piłkę przy dalszym słupku. To był nokaut. Barcelona potrzebowała trzech goli do dogrywki, przy założeniu, że żadnego już nie straci.

I choć zachowała czyste konto w końcówce, to sama była w stanie trafić do siatki dopiero w doliczonym czasie gry. To znaczy trafiła wcześniej, bo w 83. minucie, jednak Sergio Busquets był na pozycji spalonej. Kilka minut później Hiszpan popisał się wolejem zza pola karnego i tej bramki arbiter nie mógł nie uznać. Ale to nie był koniec emocji. W setnej minucie sfaulowany w polu karnym został Luke De Jong, a karnego na bramkę zamienił Memphis Depay.

Eintracht ostatecznie pokonał Barcę 3:2 i awansował do półfinału. Piłkarze Olivera Glasnera mogli strzelić nawet więcej goli, ale i tak większości fanom zaimponowali pewnie żelazną defensywą. Przez ponad sto minut Barca oddała zaledwie cztery celne strzały. Eintracht siedem.

Warto dodać, że Eintracht wygrał spotkanie także na trybunach. Przyjezdni swoim głośnym dopingiem zagłuszyli gospodarzy. Zresztą, zobaczcie co się działo już przed meczem:

A co się działo w innych meczach?

RB Lipsk gładko pokonał Atalantę 2:0 (3:1 w dwumeczu). Obie bramki dla niemieckiego zespołu strzelił Christopher Nkunku. 24-letni Francuz, licząc wszystkie rozgrywki, zdobył już 30 bramek. Do tego ma 18 asyst. Kosmos.

Oprócz Lipska w półfinale LE zobaczymy West Ham United, który wyeliminował Lyon. W pierwszym meczu padł remis 1:1, ale w rewanżu "Młoty" bez najmniejszych kłopotów rozbiły francuski zespół 3:0.

W starciu Rangers FC ze Sportingiem Braga potrzebna była dogrywka, bo po 90. minutach w dwumeczu utrzymywał się wynik 2:2. Bohaterem spotkania został zatem Kemar Roofe, który w 101. minucie trafił do bramki Sportingu, dając Rangersom awans.

Wyniki ćwierćfinałów Ligi Europy

  • Atlanta - RB Lipsk 0:2 (dwumecz: 1:3)
  • Lyon - West Ham 0:3 (1:4)
  • FC Barcelona - Eintracht Frankfurt 2:3 (3:4)
  • Rangers FC - Sporting Braga 3:1 (3:2)
Więcej o: