FC Barcelona nieudanie rozpoczęła rywalizację w Lidze Mistrzów. Wyjazdowe spotkanie z AS Monaco od początku układało się dla niej kiepsko. Już w 10. minucie czerwoną kartkę zobaczył Eric Garcia, a sześć minut później Marca-Andre ter Stegena pokonał Maghnes Akliouche. I choć jeszcze przed przerwą wyrównał Lamine Yamal, to w drugiej połowie wynik na 2:1 dla gospodarzy ustalił George Ilenikhena.
Po zakończeniu spotkania przed kamerą stacji Canal+Sport stanął trener Katalończyków Hansi Flick. I na początek skomentował sytuację, po której z boiska wyleciał Garcia. Ten musiał naprawiać własny błąd spowodowany nierozważnym zagraniem ter Stegena.
- Przeanalizujemy to. Eric był pod presją, nie była to łatwa sytuacja i popełniliśmy błąd. Być może nie był to właściwy moment na podanie. Musimy to zaakceptować, po czerwonej kartce oglądaliśmy zupełnie inny mecz. Widziałem w naszej grze wiele atutów, ale musimy już myśleć o niedzieli. Wtedy gramy z Villarrealem i to też będzie dla nas trudny mecz - wytłumaczył Flick.
Niemiecki szkoleniowiec przekonywał, że widział "wiele pozytywów" w grze swojego zespołu. Przy tym przyznał, że rywale zasłużenie wygrali. - Broniliśmy bardzo dobrze, z wielką pasją, dobrze też kontratakowaliśmy. Moim zdaniem mieliśmy szanse, aby strzelić jednego czy dwa gole więcej, ale Monaco także kreowało sobie sytuacje. Zasługiwało na zwycięstwo - powiedział.
Na koniec Niemiec dostał pytanie o to, jak zagrał Robert Lewandowski, który spędził na boisku 80 minut. - Dobrze pracowaliśmy w obronie i Robert się do tego przyczynił. To nie był dla niego łatwy mecz, także z piłką, bo (po czerwonej kartce - red.) zmieniliśmy formację w ataku na 4-4-1. Był osamotniony i trudno było mu utrzymać się przy piłce. Ale mimo wszystko uważam, że zagrał naprawdę dobry mecz - podsumował Flick.
Kolejne spotkanie w Lidze Mistrzów czeka FC Barcelonę 1 października. Wtedy zagra u siebie z Young Boys Berno, które w pierwszej kolejce przegrało 0:3 z Aston Villą.