Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trzy lata pracował w Lipsku, ale PSG podkupiło go za 1,5 miliona euro. Zna wszystkie tajemnice Niemców

Asystent Thomasa Tuchela, Zsolt Low dwa lata temu opuścił RB Lipsk dla Paris Saint-Germain. Francuzi zapłacili za niego wówczas 1,5 miliona euro. Na stwierdzenie, że to paryżanie zagra w finale europejskich pucharów szybciej od Lipska odpowiadał "Kto wie, kto wie". We wtorek PSG zagra przeciwko jego byłemu klubowi, a stawką będzie właśnie finał Ligi Mistrzów.

Zsolt Low stoi przed największym wyzwaniem swojej trenerskiej kariery. Paris Saint-Germain, w którym jest asystentem Thomasa Tuchela, w półfinale Ligi Mistrzów zmierzy się z RB Lipsk. To tam przez trzy lata uczył się, jak stać się trenerem pod okiem Ralfa Rangnicka. Chcąc osiągnąć własny sukces, Low będzie musiał pokonać były klub. - Wolałbym uniknąć takiego starcia. Nie chcę wygrać z Lipskiem i cierpieć - mówił jeszcze rok temu Węgier.

Zobacz wideo Red Bull i jego najnowszy klub już robią furorę. "Absolutnie imponujący projekt" [SEKCJA PIŁKARSKA #59]

Najpierw grał z Polakami. Juskowiak: “Nie było po nim widać emocji”

Low jest wychowankiem Ujpestu, w którym spędził pierwsze pięć lat swojej piłkarskiej kariery. Nigdy nie zdobył jednak mistrzostwa, a jedynie Puchar Węgier w ostatnim sezonie spędzonym w barwach drużyny z Budapesztu. Stamtąd w 2002 roku wyjechał do Niemiec, zaczynając od gry dla Energie Cottbus. Występował w niej razem z trzema Polakami - Andrzejem Kobylańskim, Radosławem Kałużnym i Andrzejem Juskowiakiem. - Miał świetne dośrodkowanie, potrafił jednym ruchem zmylić obrońców i posłać piłkę do napastnika. Był bardzo spokojny, wyważony na boisku i poza nim. W ogóle nie było widać po nim emocji, może ukrywał je w sobie i wewnątrz wszystko przeżywał. Gdy na niego patrzyłeś, nigdy nie byłeś w stanie tego wyczytać. Nie sprawiał też wrażenia piłkarza, który byłby dobrym trenerem - opisuje Lowa dla Sport.pl Juskowiak.

W Cottbus Węgier spędził trzy sezony i przeniósł się do Hansy Rostock, ale tam był tylko przez rok. Już wtedy obserwował go Ralf Rangnick. Jak mówił sam Low szkoleniowiec “przekonał go swoją wizją” do transferu do Hoffenheim. Rola Rangnicka i później Thomasa Tuchela, z którym Low pracował w Mainz, miała kluczowe znaczenie dla tego, jak wyglądały jego dalsze losy. To dwóch trenerów, którym zawdzięcza najwięcej. Najpierw dzięki Rangnickowi znalazł się w austriackim Liefering, gdzie przez rok pracował jako asystent Petera Zeidlera. Klub wrócił wówczas na drugi poziom rozgrywkowy w Austrii, a Low wyrobił licencję trenerską. Po sezonie Rangnick dał mu miejsce u boku Adiego Huettera w Salzburgu, a rok później po zdobyciu mistrzostwa i Pucharu Austrii zaprosił już do siebie, na trzy lata do Lipska.

Ukształtowany przez Rangnicka, wykupiony za 1,5 miliona euro przez Tuchela

- Wiem, ile mu zawdzięczam, ukształtował mnie. Gdyby nie on i Helmut Gross (doradca zarządu RB Lipsk - przyp.red.) w ogóle nie myślałbym o zostaniu trenerem - mówił w wywiadzie dla oficjalnej strony klubu. - Pracowali z setkami zawodników w swoim życiu i mogli zauważyć trenerskie cechy u każdego z nich. Postawili na mnie, choć to nie przypadek: zawsze chciałem skorzystać z takiej szansy i czegoś się nauczyć - oceniał Low. Z Rangnickiem w trzy lata zrobili wiele: awansowali do Bundesligi, zostali wicemistrzami Niemiec w pierwszym sezonie i rozegrali pierwsze spotkania klubu w europejskich pucharach. Skończyły się odpadnięciem w ćwierćfinale Ligi Europy, choć wcześniej byli w grupie Ligi Mistrzów. Potem po Lowa przyszedł Tuchel.

Po sezonie Węgier wyjechał do rodziny nad Balaton. Musiał przemyśleć propozycję, którą otrzymał od Tuchela. Niemiec interesował się nim od początku pracy w Lipsku, przy okazji wspólnego spotkania przypomniał stare czasy współpracy w Mainz i wskazał: ze mną do ciężkiej pracy dołożysz zdobywanie trofeów. - Rozmawialiśmy wiele razy w ostatnich latach, ale tak, teraz myślimy o wspólnej pracy - potwierdzał, gdy niemieckie media informowały o jego możliwym odejściu do Paris Saint-Germain. Nie chciał zdradzić, czy podjął już decyzję, a ta przyszła bardzo trudno. Jednak Low wybrał Paryż i kolejną ścieżkę w swojej karierze. A PSG musiało zapłacić Lipskowi 1,5 miliona euro.

PSG szybciej zagra w finale europejskich pucharów? “Kto wie, kto wie”

Pierwsze tygodnie we Francji były trudne. - Skłamałbym, mówiąc, że to była płynna aklimatyzacja w nowej drużynie. Długo się przystosowywałem, bo opuściłem strefę komfortu. Teraz współpraca układa się już tak, jak tego oczekujemy. Jedna z moich córek uczy się śpiewać francuskie piosenki, druga zaczyna zdanie po niemiecku, kontynuuje po francusku, a kończy po węgiersku. Ale chyba wszyscy przyzwyczailiśmy się do zmian w życiu - tłumaczył dla “Nemzerti Sport” w październiku 2018 roku. Żeby zdobyć szacunek zawodników, Low musiał przejść chrzest i zaśpiewać piosenkę Justina Timberlake’a przed całą drużyną. Obawiał się, że czeka go kompromitacja, ale gdy zaczął, dołączyli do niego Marquinhos, Thiago Silva i Neymar. Został przyjęty. - PSG sprawia, że staję się bardziej człowieczy. Muszę pamiętać, że poza tym, że nasi zawodnicy to gwiazdy światowego formatu, są też po prostu piłkarzami. I tak się zachowują. A dla mojej kariery trenerskiej bycie tu z Thomasem to kulminacyjny moment, który może dać mi wiele w przyszłości. Wierzę, że każdy trener jest jak piękna mozaika. Staje się profesjonalistą, gdy wszystkie fragmenty są na swoim miejscu. Moja jest jeszcze w budowie, ale wiem, że wiele elementów poukładam już w Paryżu - opisywał Low.

W pierwszym sezonie u boku Tuchela zdobył mistrzostwo i puchar kraju, ale odpadł z Ligi Mistrzów już w 1/ 8 finału. W dwumeczu z Manchesterem United Anglicy okazali się lepsi ze względu na trzy gole zdobyte na wyjeździe. Pomimo wielu głosów domagających się natychmiastowego zwolnienia całego sztabu, Tuchel i Low pozostali w klubie na kolejny sezon. Celem, jak zawsze w PSG, był sukces w Europie. W lutym 2019 roku Węgier udzielił wywiadu stronie RB Lipsk. - Wiesz, że możemy się spotkać w przyszłym roku w Lidze Mistrzów? - zapytał go dziennikarz. - Cóż, wolałbym uniknąć takiego starcia. Nie chcę wygrać z Lipskiem i cierpieć. Jeśli spotkamy się w finale, na 90 minut wszystkie wspomnienia i przyjaźnie znikną - ocenił trener. Dziennikarz zasugerował mu, że przecież prawdopodobieństwo, że PSG będzie w finale, jest o wiele większe niż w przypadku Lipska. - Kto wie, kto wie - śmiał się Low.

Nagelsmann prosił Lowa o materiały do analizy. Teraz będzie jego rywalem

Teraz szanse obu klubów na finał są takie same. Spotykają się w bezpośrednim meczu w półfinale Ligi Mistrzów w Lizbonie, a Zsolt Low ma przed sobą zadanie pokonania byłego klubu, który wprowadził go do świata europejskiej piłki. Nie brakuje doniesień, że niektóre drużyny chcą go zatrudnić w roli pierwszego trenera. Gotowe do złożenia oferty miałoby być choćby Hoffenheim, w którym Low stałby się wyczekiwanym w klubie zastępcą jego wtorkowego rywala, który zasiada na ławce rezerwowych jako trener RB Lipsk - Juliana Nagelsmanna. - Z Julianem toczyliśmy zażarte pojedynki, gdy byłem asystentem w Lipsku, a on pracował w Hoffenheim. Bywało gorąco, chociaż po meczach podawaliśmy sobie dłonie i dyskutowaliśmy w pełnej kulturze. Świetnie się znamy i kiedy Lipsk grał z Olympiquem Lyon w Lidze Europy, prosił nas nawet o materiały wideo do analizy. Cenimy siebie nawzajem - mówił Low rok temu dla dierotenbullen.com.

"Nemzeti Sport" opublikowało krótką rozmowę z Lowem o meczu z RB Lipsk, w której mówi, że po spotkaniu obie drużyny odejdą w ciszy. - Jedna do finału, druga do domu, analizując, co poszło nie tak. Jeśli wygramy, musimy uszanować emocje przegranych. SMS-y czy wspólne rozmowy nie są wtedy ważne, nikt nie będzie się obrażał. Mam nadzieję, że awansujemy dalej, a Lipsk i tak będzie dumny z osiągnięcia poziomu półfinału LM - stwierdził szkoleniowiec. Węgier wielokrotnie mówił, że “wciąż ma złamane serce” po tym, jak wybrał przejście do Paryża zamiast pozostania w klubie Bundesligi. - Kiedy w końcu powiem, że to była odpowiednia decyzja? 24 września na Puskas Arenie w Budapeszcie, jeśli przyjadę tam jako zwycięzca Ligi Mistrzów na mecz o Superpuchar Europy - wskazywał Low. Początek półfinału RB Lipsk przeciwko PSG we wtorek o godzinie 21:00 w Lizbonie. Relacja na żywo na Sport.pl.

Przeczytaj także: