Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piękny sen Ilicicia wciąż może okazać się koszmarem. Ale ta noc jest jego. "Babcia" rządzi w LM

Kiedyś chciała go Legia Warszawa, a potem największe kluby świata. Jednak Josip Ilicić, specjalista od pięknych goli, przez swoje lenistwo i hipochondrię nigdy nie zagrał w wielkim klubie. We wtorek wieczorem stał się jednak bohaterem Atalanty Bergamo, która po jego czterech golach (4:3) wyeliminowała Valencię i awansowała do 1/4 finału Ligi Mistrzów. Niestety, piękny sen Ilicicia wciąż może okazać się koszmarem.

Była 84. minuta spotkania, gdy Josip Ilicić zdobył swoją czwartą bramkę w meczu. Wcześniej popisał się pięknym strzałem z dystansu, a także skutecznie wykonał dwa rzuty karne. Ostatecznie Atalanta wygrała 4:3 z Valencią, zwyciężając w dwumeczu 8:4. Kopciuszek z Bergamo znalazł się w najlepszej ósemce Europy, choć teoretycznie nie powinno tam być dla niego miejsca.

W położonym pod Mediolanem Bergamo żyje zaledwie 120 tysięcy ludzi, a klub wydaje rocznie na pensje wszystkich piłkarzy - 36 milionów euro, czyli tylko odrobinę więcej niż Juventus płaci Cristiano Ronaldo. Ba, aż 12 zespołów w Serie A wydaje więcej na pensje zawodników. W dodatku Atalanta dopiero debiutuje w Lidze Mistrzów. I trzeba przypomnieć jej fatalne początki. Drużyna Gian Piero Gasperiniego przegrała pierwsze trzy spotkania grupowe, ale po znakomitej rundzie rewanżowej zdołała awansować do fazy pucharowej. Ostatni raz podobną sytuację w LM widzieliśmy w sezonie 2003/4, kiedy Newcastle United zakwalifikowało się do drugiej rundy turnieju.

Na czym polega tajemnica sukcesu Atalanty?

Wizja futbolu wg. Gasperiniego to całkowite przełożenie wajchy na ofensywę. W składzie nie zobaczymy gwiazd światowego formatu, ale roi się od utalentowanych ofensywnych piłkarzy, jak: Alejandro Gomez, Duvan Zapata, Luis Muriel, Mario Pasalić czy Josip Ilicić. Każdy z nich ma wyjątkową historię i niemal każdy jest po przejściach.

Zapata? 29-latek dopiero rok temu zaczął spełniać pokładane w nim nadzieje, gdy został drugim najlepszym strzelcem Serie A. Przed sezonem 2018/19 nigdy nie strzelił więcej niż 11 goli w trakcie rozgrywek; a w minionym sezonie licznik zatrzymał się na 23, do klubowego rekordu Filippo Inzaghiego zabrakło mu zaledwie jednej bramki.

Gomez? 32-letni mikrus (mierzy 165 cm) z Argentyny przypominając nieco stylem gry - zachowując wszelkie proporcje (!) - Leo Messiego. Dysponuje bajeczną techniką, świetnym dryblingiem i potrafi zagrać doskonałą prostopadłą piłkę. Materiał na wielkiego piłkarza, ale to Atalanta jest jego najpoważniejszym wpisem w CV. Wcześniej grał w Metaliście Charków i Catanii.

Pasalić? 25-letni Chorwat odbił się od Monaco, Chelsea, Milanu i Spartaku Moskwa. Szczęście odnalazł dopiero w Bergamo. Muriel? Atalanta jest dla Kolumbijczyka już ósmym klubem w karierze. Ale włoski kopciuszek ma znacznie więcej bohaterów, szczególnie w drugiej linii m.in.: Robina Gosensa, Remo Freulera, Martena de Roona czy Hansa Hateboera. Wystarczy wspomnieć, że aż dziesięciu różnych piłkarzy strzelało gole w tym sezonie LM. Największą gwiazdą jest jednak Ilicić.

Ilicić mógł grać w Legii

Latem 2010 roku Marek Jóźwiak, ówczesny dyrektor sportowy Legii, pojechał do Słowenii, aby ściągnąć Ilicicia do Warszawy. - Zaoferowaliśmy za niego 400 tysięcy euro, ale Maribor żądał 600, więc nie mogliśmy spełnić ich oczekiwań - wspomina Jóźwiak. Ostatecznie Słoweniec kosztował znacznie drożej. Tego samego lata zgłosiło się Palermo, które zapłaciło za 22-latka aż 2,3 miliona euro. Trzeba jednak zaznaczyć, że Ilicić nieco przypadkowo trafił do Włoch. W sierpniu Palermo mierzyło się w eliminacjach do Ligi Europy z Mariborem, ale skauci włoskiego klubu obserwowali Armina Bacinovica. Jednak dobry występ Ilicicia sprawił, że na Sycylię trafili obaj piłkarze Maribora. Dziś 32-letni Ilicić jest gwiazdą Serie A, a Bacinović od lata 2018 roku szuka klubu. W Serie A rozegrał zaledwie 45 meczów (strzelił dwa gole), a następnie tułał się po mniejszych klubach, jak Hellas Verona czy Virtus Lanciano. Ale wróćmy do Ilicicia.

Ilicić, czyli "babcia"

W pierwszym sezonie w Palermo zdobył 12 bramek i zaliczył tyle samo asyst. Wydawało się, że niedługo trafi do czołowych klubów Europy, interesowały się nim m.in: Liverpool i Juventus. Ostatecznie, po trzech latach spędzonych w Palermo, podpisał kontrakt z Fiorentiną. Europejscy giganci obawiali się zainwestowania w Ilicicia, bo ten często łapał kontuzje. Podobno nie wynikało to tylko z pecha, ale raczej z jego charakteru. Nie przykładał się do treningów, a i uchodzi za hipochondryka. W Atalancie, która latem 2017 roku kupiła go za niespełna sześć milionów euro, otrzymał nawet pseudonim "La Nonne", czyli babcia. - Już go nie pytam: "jak się czujesz?", bo z góry wiem co odpowie. Zawsze mówi, że coś mu dolega. - opowiadał w rozmowie z "Corriere dello Sport" Gasperini.

Ale to właśnie w Bergamo, pod okiem Gasperiniego, którego już wcześniej spotkał w Palermo, zalicza najlepszy okres w karierze. W pierwszym sezonie w Atalancie zdobył 11 bramek i zaliczył 8 asyst w Serie A. Dorzucił do tego cztery trafienia i dwie asysty w Lidze Europy. Jednak początek kolejnego sezonu sprawił, że kibice Atalanty na moment zamarli. W wyniku poważnej infekcji węzłów chłonnych opuścił pierwszych dziewięć meczów sezonu.

- Nie mogłem spać, bo wciąż myślałem o swoim przyjacielu Davide Astorim [tragicznie zmarłym kapitanie Fiorentiny] i o tym, że może mi się przytrafić to samo. Że umrę we śnie, że już nigdy się nie obudzę. Byłem przerażony. Zastanawiałem się: co jeśli to samo mnie spotka? Co się stanie, gdy nie mógłbym już nigdy więcej zobaczyć swoich córek? To był moment, w którym bałem się pójść spać, dopiero ostatnio to minęło - mówił w listopadzie 2018 roku w rozmowie z „Corriere dello Sport”. Na szczęście choroba wcale nie okazała się groźna, a ilicić zdołał zakończyć sezon z 13 golami i 9 asystami. Miał ogromny wkład w sukces Atalanty, która po raz pierwszy w historii awansowała do Ligi Mistrzów.

Atalanta, czyli wymarzony ekosystem

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się, że Ilicić, choć niewątpliwie ma talent, aby grać w czołowych klubach Europy, to - ze względu na nierówną formę, hipochondrię i lenistwo - nigdy już nie usłyszy na żywo hymnu Ligi Mistrzów. Ale jednak projekt w Bergamo jest szczególny, jakby idealnie skrojony pod Ilicia.

Atalanta to klub, który słynie ze świetnego skautingu i sumiennej pracy z młodzieżą. Jednak od 2016 roku najważniejszą tam postacią jest Gasperini, który - z wyjątkiem epizodu w Interze Mediolan - nigdy nie pracował w wielkim klubie, ale we Włoszech ma uznaną renomę.

- Pracowałem z Jose Mourinho, Carlo Ancelottim i Rafą Benitezem, ale nikt nie może równać się z Gasperinim. On mnie najwięcej nauczył zarówno pod względem taktycznym, technicznym, jak i po prostu ludzkim. To wspaniały człowiek - taką laurkę wystawił mu Thiago Motta, były reprezentant Włoch a obecnie, cytowany przez portal football-italia.com.

32-letni Ilicić zachwyca w tym sezonie. Zdobył już 21 bramek i zaliczył dziewięć asyst. Choć ofensywny pomocnik (czasem napastnik) mierzy 190 cm, to jest świetnie skoordynowany ruchowo, ma bajeczną techniką i genialny strzał z lewej nogi. - Jego atuty polegają na tym, że może robić wszystko i w dodatku dobrze. Ma kapitalną koordynację ruchową. Nigdy w życiu nie widziałem zawodnika, który wygląda jak manekin, ale jednocześnie posiada jakąś niesłychaną zdolność przemieszczania się. To nasz najbardziej uniwersalny piłkarz - wylicza Gasperini. Ale przede wszystkim w grze Słoweńca widać luz i swobodę, o jakiej wielu może tylko pomarzyć. Zobaczcie jego bramkę z niedawnego meczu z Torino (7:0):

To jednak nie była jego najpiękniejsza bramka w karierze. Takiej pewnie nawet nie da się wybrać, bo niemal każde jego trafienie jest urokliwe. Obok Fabio Quagliarelli, króla strzelców poprzedniego sezonu, nie ma w Serie A większego specjalisty w tej dziedzinie. Zresztą, sami oceńcie:

 

Czy piękny sen przemieni się w koszmar?

Atalanta awansowała do ćwierćfinału LM, w Serie A jest czwarta. Spekuluje się, że może powtórzyć zeszłoroczny sukces Ajaksu Amsterdam, który awansował do 1/2 finału LM. Nie wiadomo jednak czy sezon zostanie w ogóle dokończony. W związku z rosnącą liczbą zarażonych osób, premier Włoch, Giuseppe Conte, postanowił zawiesić niemal wszystkie rozgrywki sportowe na terenie kraju do 3 kwietnia. Niemal, bo zakaz nie obejmuje rozgrywek międzynarodowych, takich jak piłkarska Liga Mistrzów. To oznacza, że włoskie kluby mogą rozgrywać spotkania na własnych obiektach, pod warunkiem, że będą one zamknięte dla kibiców. Problem w tym, że stadion w Bergamo nie spełnia wymagań LM (do tej pory grali na mediolańskim San Siro), a nawet gdyby spełniał, to i tak nie mogą tam grać, bo Lombardia to najbardziej dotknięta epidemią część kraju. Czy piękny sen Atalanty i życiowy sezon Ilicicia zostanie przerwany? Możliwe, bo dziś nie ma nawet pewności, że obecne rozgrywki LM zostaną w ogóle dokończone. I tym samym najbardziej romantyczna futbolowa historia w tym roku może zakończyć się nieszczęśliwie.

Sezon 19/20 to zarazem jedna z ostatnich szans na sukces w Europie. Wszystko wskazuje, że zbliżają się elitarne rozgrywki Superligi, do której Atalanta ma nie mieć wstępu. Wstęp mają mieć tylko najbogatsze kluby. - Mam wielki szacunek dla wszystkiego co osiągnęła Atalanta, jednak bez historii w międzynarodowych rozgrywkach i dzięki jednemu świetnemu sezonowi mieli bezpośredni dostęp do Ligi Mistrzów. To słuszne, czy nie? - zastanawia się Andrea Agnelli, prezes Juventusu, a zarazem lobbysta Superligi.

***

Powyższy tekst to odświeżona wersja artykułu sprzed kilku tygodni.