Lanie, jakie Lech spuścił w niedzielę Legii, nie było tylko efektem niesłusznej czerwonej kartki dla Rafała Augustyniaka. Wynik 4:0 dla Poznaniaków dobrze obrazuje przepaść, jaka dzieli oba kluby.
Dziś w podsumowaniu kolejki Ekstraklasy o tym, jak drastycznie rozjechały się drogi klubów:
- Lech w końcu pokazał mistrzowski potencjał;
- wysoka porażka Legii z Lechem nie była efektem niesłusznej kartki;
- Górnik obrał dobrą drogę, by znów być wielki.
Kiedy przed sezonem mówiłem, że Lech obroni mistrzostwo Polski, niektórzy kręcili głową. Przede wszystkim dlatego, że Poznaniacy nie potrafili zarządzać poprzednimi sukcesami i po wielkich sezonach przychodził koszmarny rok. Tym razem mogło być podobnie. W końcu do obrony tytułu Lech podchodził przetrzebiony kontuzjami Radosława Murawskiego, Patrika Walemarka, Daniela Hakansa i Aliego Golizadeha.