Tryptyk Ardeński to bardzo wymagająca seria trzech kolarskich wyścigów na trasach w Ardenach, zarówno w Holandii, jak i w Belgii. Katarzyna Niewiadoma zdążyła już pokazać, że pojechała do Beneluksu świetnie przygotowana. Polka zajęła drugie miejsce w otwierającym Tryptyk Amstel Gold Race w Holandii. Z kolei cztery dni temu przyjechała jako czwarta w belgijskiej Strzale Walońskiej. To oznaczało, że został jej już tylko wyścig Liege-Bastogne-Liege.
To trudna trasa, pełna wzniesień o kącie nachylenia nawet ponad 12 procent. Zawodniczki miały do pokonania łącznie 156 kilometrów. Katarzyna Niewiadoma-Phinney była rzecz jasna wśród faworytek do podium, może nawet i zwycięstwa. Choć absolutnym numerem jeden wydawała się zwyciężczyni Strzały Walońskiej, czyli Holenderka Demi Vollering. Jak się potem okazało, faworytka w pełni udowodniła, dlaczego nią jest.
Wszystko, co najważniejsze zaczęło się w tym wyścigu dziać na ok. 34 km przed metą. To właśnie wtedy Vollering przypuściła potężny atak i zaczęła samotną ucieczkę przed resztą stawki. Szybko uzyskała przewagę ok. 25-ciu sekund nad grupą pościgową, w której były Niewiadoma, Puck Pieterse i Isabella Holmgren. Z czasem dołączyła do nich jeszcze Anna van der Breggen.
Polsko-holendersko-kanadyjski kwartet próbował gonić uciekającą Vollering, ale to nie był dzień, w którym mogły one realnie z nią powalczyć. Główna faworytka była piekielnie mocna. Na metę wpadła z gigantyczną przewagą, która wyniosła prawie 1,5 minuty. Wyglądało na to, że emocje czekają nas w związku z walką o pozostałe miejsca na podium.
Przestała się w niej liczyć Isabella Holmgren, więc na dwie lokaty na podium zostały trzy kandydatki. Walka trwała do ostatnich metrów. Ostatecznie Niewiadomej nie udało się wyprzedzić Pieterse, ale Annę van der Breggen już tak. Polka zajęła 3. miejsce i powstrzymała Holenderki przed zgarnięciem całego Top 3.