Nie mogło być gorzej! Wielka wyrwa w Legii. I wcale nie chodzi o Muciego

Bartłomiej Kubiak
;Mecz pilki noznej Legia Warszawa - Aston Villa w Warszawie
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Nie ma w Polsce klubu, który odrzuca ofertę za piłkarza w wysokości 10 mln euro. Odejście Ernesta Muciego z Legii to dla warszawskiego klubu strata - Legia jest dużo bogatsza, ale też na ten moment dużo słabsza. I wcale nie chodzi tylko o transfer Albańczyka, bo w zespole jest dużo poważniejsza wyrwa - pisze Bartłomiej Kubiak ze Sport.pl

Ernest Muci odchodzi z Legii Warszawa. Wszystko wskazuje na to, że transfer do Besiktasu Stambuł, którego trenerem jest dobrze nam znany i źle wspominany w Polsce były selekcjoner Fernando Santos, będzie rekordowy. Na pewno w kontekście warszawskiego klubu, bo według Pawła Gołaszewskiego z tygodnika "Piłka Nożna", Legia może zarobić nawet 10 mln euro. Tyle nie kosztował żaden jej piłkarz. W całej ekstraklasie - jeśli założymy, że to faktycznie będzie taka kwota - drożej udało się sprzedać tylko Jakuba Modera z Lecha do Brighton (11 mln euro) i Kacpra Kozłowskiego z Pogoni do Brighton (nieco ponad 11 mln euro).

Zobacz wideo "Do dnia kobiet Lech Poznań może mieć po sezonie". Terminarz to kosmos

Nie oszukujmy się: nie ma dziś w Polsce klubu, który odrzuciłby taką ofertę, jaka przyszła teraz do Legii za Muciego. Finansowo decyzja o jego sprzedaży broni się w 100 proc., szczególnie że Legia kupiła go za 500 tys. euro. Ale zysk z transferu to tylko jedna strona medalu, bo dziś odejście albańskiego pomocnika to strata i ból głowy przede wszystkim dla Kosty Runjaicia. Trener Legii kilka dni temu mówił wprost, że nie chciałby pozbywać się już żadnego piłkarza. Dodawał, że kadra jego zespołu jest mocna, ale dość wąska. Tym bardziej że wciąż jego Legia gra w europejskich pucharach - już w czwartek zagra w Norwegii, gdzie w 1/16 finału Ligi Konferencji Europy mierzyć się będzie z Molde FK.

W przypadku pucharowych spotkań odejście Muciego może okazać się szczególnie bolesne - Albańczyk jesienią dał się poznać jako piłkarz, który w ekstraklasie rozgrywa przeciętne mecze, ale gdy wybiega z Legią na europejskie salony, to tam nie zawodzi. 22-latek błyszczał w starciach z mocniejszymi rywalami - przede wszystkim w meczach z Aston Villą - czym de facto podbijał swoją wartość i pracował na transfer.

Legia sprzedała Muciego. Ale wyrwy są dwie

Przy Łazienkowskiej w piątek można usłyszeć, że plan na zastąpienie Muciego jest. Prawdopodobnie uda się go zrealizować jeszcze zimą - okno transferowe w Polsce zamyka się 22 lutego, czyli w dniu rewanżowego spotkania z Molde. Nawet gdyby udało się sprowadzić kogoś wcześniej, Runjaić i tak ma ograniczone pole manewru, bo termin zgłaszania piłkarzy na dwumecz z Norwegami minął 2 lutego.

Brak Muciego w pucharach to duża strata, ale wyrwy dziś w Legii tak naprawdę są dwie. Dużo poważniejsza wydaje się być ta powstała w styczniu, gdy z klubem żegnał się Bartosz Slisz - za 3,5 mln dol. kupiła go Atlanta United. Środkowy pomocnik, który w Warszawie spędził cztery lata i rósł tutaj z każdym sezonem, nie chciał podpisać nowego kontraktu z Legią. W klubie jeszcze kilka tygodni temu poważnie rozważano, czy bardziej opłacalne w kontekście osiągania celów sportowych i drużynowych nie będzie zatrzymanie Slisza do przyszłej zimy.

Gdyby tak postąpiono, Slisz zapewne odszedłby z Legii w grudniu darmo. Brak zysku z jego transferu mógł zrekompensować jednak on sam na boisku - tak przynajmniej twierdzono w klubie - gdzie Slisz pomógłby czy to w odzyskaniu mistrzostwa Polski, czy później w kolejnym awansie do europejskich pucharów.

Z perspektywy Runjaicia strata Slisza jest bardziej bolesna. Wiadomo, że Muci to piłkarz błyskotliwy, potrafiący zachwycić jednym zagraniem, ale to Slisz dawał tej drużynie więcej. Był kluczowym zawodnikiem, filarem zespołu, na którym w ostatnich miesiącach opierała się cała gra.

Muci to w Legii był piłkarz momentów. Wiadomo, że za takie momenty płaci się największe kwoty. Ale dziś jeszcze większą może zapłacić Legia, bo choć w klubowej kasie pieniędzy jest sporo, to na boisku zastąpić ich obu będzie bardzo trudno. Czy sprzedaż Slisza, a teraz Muciego oznacza to, że zespół Runjaicia wypisuje się właśnie z walki o mistrzostwo Polski? Pierwszy test już w piątek w Chorzowie, gdzie Legia o 20.30 zagra z Ruchem.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...