Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków walczy o utrzymanie i duże pieniądze. Ważą się losy kluczowych piłkarzy i wielkiego talentu

Kulisy odejścia Heberta, przyszłość Boguskiego, rozmowy z Wasilewskim, szansa na pozostanie Turgemana, kontuzja Kuby, nowi sponsorzy i nowy dyrektor sportowy "w tydzień lub dwa miesiące". W Wiśle Kraków, która jest o krok od utrzymania w Ekstraklasie, dzieje się wiele. O wszystkim opowiedzieli nam jej prezes Dawid Błaszczykowski i nowy wiceprezes Maciej Bałaziński.

Kacper Sosnowski: Przy jakich zagadnieniach panowie ostatnio współpracowali? Jest jakiś wyraźny podział ról?

Dawid Błaszczykowski: Pracujemy razem, ale mamy też podzielone obowiązki - szczególnie w sprawach prawnych. W tych aspektach Maciek jest przodującą osobą ze względu na zawód i doświadczenie. Powiedziałbym, że ta współpraca dotyczy wspólnych rozmów, wyciągania wniosków i podejmowania decyzji. Nasze działania płynnie się przeplatają.

Zobacz wideo Serie A. SPAL - Milan. 2:2. Niesamowity gol Floccariego [ELEVEN SPORTS]

Jeśli chodzi o sprawy prawne. Czy klub stara się o odszkodowania od byłych władz Wisły?

Błaszczykowski: Jest to trudna kwestia. Myśleliśmy nad złożeniem pism dotyczących odszkodowań i naprawy wyrządzonych klubowi krzywd. Mamy też jednak świadomość, że tych pieniędzy nie będzie łatwo odzyskać, dlatego do czasu wyroków zaniechaliśmy ten pomysł.

Maciej Bałaziński: Proszę też wziąć pod uwagę, że trwa postępowanie karne. To postępowanie zawsze ma pierwszeństwo nad postępowaniem cywilnym, o które można zabiegać. Przesądzanie winy w postępowaniu karnym może wpłynąć na pewne aspekty dotyczące odszkodowań w procesie cywilnym. Pamiętajmy, jednak że na razie nie mamy wyroku sądu, który coś przesądza, więc możemy o sprawie rozmawiać życzeniowo.

Straty, które te osoby wyrządziły i pieniądze, które z klubu wyparowały, idą nie w setki, a pewnie w miliony złotych.

Błaszczykowski: Gdy zapadną wyroki, to myślę, że będziemy mieli jasność, o jakich kwotach mówimy. Na chwilę obecną nie chcemy szerzej komentować tej sprawy.

Bałaziński: Wiem, że Wisła nie jest aktualnie klubem z olbrzymim zapleczem finansowym. Natomiast my nie siedzimy i nie patrzymy, ile i co można było zrobić lepiej. Naszym głównym zadaniem jest jak najlepsze prowadzenie klubu od bieżącego momentu i wsparcie dzieła, które rozpoczęła grupa trzech ratowników.

Ważny cel tego dzieła może być zrealizowany w piątek, bo wtedy Wisła może zapewnić sobie utrzymanie. Co to oznacza dla funkcjonowania klubu?

Błaszczykowski: Najpierw trzeba to spotkanie z ŁKS-em wygrać. Łodzianie grają przecież u siebie, będą chcieli się pokazać przed kibicami i przysłowiowo - grać do końca. Młodzi zawodnicy, którzy są wprowadzani do drużyny, na pewno również będą chcieli zabłysnąć i pokazać się szerszej publiczności. Z tego powodu nie będzie to łatwy mecz. Jak oficjalnie zapewnimy sobie utrzymanie, to będziemy podejmować kolejne kroki.

Pozycja 13. i 10. w tabeli Ekstraklasy to milion złotych różnicy w wypłatach od spółki.

Błaszczykowski: Dlatego cel numer 1 to utrzymanie, a cel numer 2 to jak najlepsze miejsce w tabeli. W naszym przypadku mowa o 350 000 zł, które dodatkowo wygeneruje każda wyższa pozycja, to duże pieniądze pod kątem bieżącej działalności klubu. Wiemy, że obecnie mamy punkt straty do Wisły Płock i 3 punkty straty do Zagłębia Lubin, dlatego chcemy podjąć wyzwanie i o te pieniądze powalczyć.

Zawodnicy są dodatkowo zmotywowani na walkę o wyższe lokaty?

Błaszczykowski: Oni też walczą o swoją przyszłość, walczą o premię meczowe i bonusy. Specjalnych dodatków za wyższe lokaty w tabeli nie przewidujemy.

Do końca sezonu udało się przedłużyć kontrakty niemal ze wszystkimi piłkarzami. Wisłę opuścił tylko i aż Hebert.

Błaszczykowski: Bardzo zależało nam na tym, aby sezon dograć w pełnym składzie personalnym. Z Hebertem rzeczywiście się nie udało. Sytuacja trwała dość długo. Ostatecznie rozmowy, które toczyliśmy, skończyły się fiaskiem. Bardzo zależało nam na tym, aby Hebert został z nami do końca lipca. Chcieliśmy także dalej rozmawiać z nim o przyszłości w Wiśle. Pamiętajmy jednak, że był on wypożyczony z JEF United Chiba, które pokrywało sporą część jego pensji. Japończycy nie chcieli się zgodzić na takie rozwiązanie także w lipcu. Stąd brak porozumienia w tej sprawie.

Kontraktów na nowy sezon nie mają m.in. Michał Mak, Alon Turgeman, Lubomir Tupta, Rafał Boguski, Kamil Wojtkowski i Krzysztof Drzazga. Kto jest najbliżej pozostania w Wiśle?

Błaszczykowski: Trudno mi w tych sprawach cokolwiek powiedzieć, póki ostatecznie nie osiągniemy porozumienia z piłkarzami. Nie mamy z nimi podpisanych żadnych dokumentów. Jesteśmy w fazie rozmów. Mogę zdradzić, że będzie na pewno kilka nowych transferów przychodzących, nad którymi mocno pracujemy. Chodzi też o graczy z zagranicy. Wiemy, jak trudno znaleźć Polaka z jakością za satysfakcjonujące obie strony pieniądze. Ci nowi zawodnicy to kwestia - mam nadzieję - niedalekiej przyszłości. Przygotowania do nowego sezonu chcemy rozpocząć tak, by na pierwszym treningu mieć cały optymalny skład, bo nowy sezon rozpocznie się bardzo szybko, ale wiemy też, że nie będzie to łatwe zadanie.

Pierwszym wzmocnieniem jest 17-letni Tafara Alexander Madembo. To nabytek z myślą o nowym sezonie i grze w pierwszej drużynie?

- Traktujemy go jako zawodnika z dużym potencjałem i chcemy też dać mu szansę. Najprawdopodobniej już niebawem dołączy do pierwszej drużyny i zobaczymy, jak będzie się w niej sprawował. Tafara nie miał jeszcze styczności z grą na poziomie piłki seniorskiej, więc będziemy musieli go obserwować pod tym kątem.

Madembo ma polski paszport, nowi gracze w Wiśle będą mieć raczej obcobrzmiące nazwiska?

- Powiem tak. Nawet jak rozmawiamy z ciekawym graczem z naszych niższych lig to cena, jaką za niego słyszymy, jest „odpowiednio” wyższa. My przecież dalej jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej, więc czasami nie jesteśmy w stanie sprostać wymogom. Musimy tak dobierać zawodników, aby sumarycznie mieścić się w wyznaczonym budżecie.

Wracając do obecnych graczy. Z Boguskim też rozmawiacie? On może zagrać w Wiśle przez kolejny rok?

Błaszczykowski: Z Rafałem również rozmawiamy. Nie została jeszcze podjęta ostateczna decyzja w sprawie jego gry w Wiśle w przyszłym sezonie.

A z Turgemanem?

W tym przypadku sytuacja wygląda w ten sposób, że warunków zapisanych w dotychczasowej umowie na pewno nie jesteśmy w stanie zrealizować, natomiast jesteśmy w kontakcie z jego menadżerem. Moim zdaniem jest szansa, że Turgeman u nas zostanie, ale musimy znaleźć wspólny język z władzami Austrii Wiedeń.

Bałaziński: Specyfika tego sezonu powoduje, że bardzo wielu zawodników, managerów i klubów, z którymi mamy do czynienia wstrzymuje oddech i czeka na koniec rozgrywek, by wtedy podejmować decyzje dotyczące przyszłości. Koniec okienka transferowego, które w Polsce przewidziane jest na 5 października, dodatkowo powoduje, że ta perspektywa decyzji wydaje im się bardzo odległa. My z kolei nie chcemy czekać do października, tylko możliwie najwcześniej kadrę Wisły skompletować.

To przynajmniej proszę potwierdzić, że Jakub Błaszczykowski, ma jeszcze na tyle zdrowia, że przez kolejny rok będzie wam pomagał też na boisku.

- Nie jest tak, że ten ostatni uraz zmienił jego sposób myślenia. Kuba lubi sobie stawiać wyzwania. Takie wyzwania postawił sobie na kolejne 12 miesięcy. Co prawda kontraktu jeszcze z nim nie parafowałem, ale po rozmowie, którą przeprowadziłem, wiem, że Kuba będzie na pewno grał w Wiśle przez kolejny rok.

A o jego grze w tym sezonie trzeba zapomnieć?

- Ta ostatnia kontuzja to uszkodzenie mięśnia dwugłowego. Ten uraz jest w trudnym miejscu i nie wiemy, jak włókna będą się goić. To jest to samo miejsce, które ucierpiało już bodaj w meczu z Austrią. Nie możemy na tę chwilę powiedzieć, czy Kuba będzie wyłączony na dwa, czy cztery tygodnie, wszystko zależy od postępów w regeneracji mięśnia. Ciężko będzie jednak, by Kuba w tym sezonie jeszcze zagrał. On też nie chciałby ryzykować pogłębienia się urazu, mając na uwadze kolejnych 12 miesięcy gry. Decyzje będziemy jednak podejmować na bieżąco.

Paweł Brożek na pewno chce zakończyć karierę. Uda się to zrobić podczas jego meczu i to jakoś uroczyście?

Błaszczykowski: Bardzo byśmy chcieli, aby tak było, szczególnie że Brożek przyzwyczaił nas do tego, że w swoich ostatnich meczach zawsze strzela bramki (śmiech).

Bałaziński: Chcemy, by w takich pożegnalnych meczach grał co roku (śmiech).

Błaszczykowski: A tak poważniej, to w tym roku organizacja podziękowań będzie nieco utrudniona z powodu epidemii koronawirusa. Stadion jest podzielony na strefy, nie wszyscy mogą do nich się dostać. Jestem w kontakcie z Pawłem, który zasugerował, że nie chce wielkich uroczystości, ale zrobimy wszystko, by pożegnać go godnie tak, jak na to zasługuje. Oczywiście najlepiej na boisku.

Z Marcinem Wasilewskim scenariusz będzie wyglądał podobnie? A może on jeszcze się z Wisłą nie żegna?

Błaszczykowski: Jestem z nim w kontakcie, rozmawiamy na ten temat. Chciałbym najpierw jednak z Marcinem omówić wszystkie sprawy, a potem będziemy decydować i mówić coś więcej publicznie. Na komunikaty przyjdzie pora.

Jak się w piątek okaże, że Wisła się utrzymała, to w sobotę ogłosicie nowy kontrakt Aleksandra Buksy?

Błaszczykowski: Rzeczywiście jest duża szansa, że w najbliższym czasie podpiszemy z Olkiem kontrakt. Mamy świadomości, że to niesamowity talent, 17-latek, który już ma umiejętności i predyspozycje, by grać w piłkę na najwyższym poziomie. Ważne jest to, że ludzie, którzy go otaczają, rozumieją, że w naszym klubie ma się od kogo uczyć i może dalej się rozwijać. Olek jest też emocjonalnie związany z klubem, jest jego wychowankiem, czuje przywiązanie do barw. Chciałby jeszcze przysłużyć się temu klubowi dobrą postawą boiskową i pomóc podpisując kontrakt. Taki krok nie wyklucza przyszłego transferu za granicę.

Bałaziński: Dodam, że podczas spotkania z jego ojcem - panem Adamem - byliśmy bardzo zbudowani jego otwartością i postawą. Musimy to podkreślić, bo to godny zaufania człowiek i partner do rozmów. To bardzo dobrze wróży na przyszłość. Z takimi ludźmi chce się współpracować.

Koronawirus nie przetrzebił sponsorów Wisły. Czy szykują się też nowe umowy?

- Jeśli chodzi o sponsorów i o ewentualne rozstania z Wisłą, to na chwilę obecną nie mamy takich problemów. Pracujemy także nad nowymi sponsorami, co jest w czasie pandemii koronawirusa trochę utrudnione, ale rozmowy z kilkoma firmami posuwają się do przodu. Nie chcę deklarować, ale bylibyśmy zadowoleni, gdyby udało się parafować umowy przynajmniej z częścią z nich.

Dyrektora sportowego poznamy do końca tego sezonu?

- Cały czas prowadzimy rozmowy. Może być tak, że nowy dyrektor pojawi się u nas w najbliższym czasie, ale może być też tak, że zasili dział sportu w dalszej perspektywie. Rynek dyrektorów sportowych nie jest tak obfity w fachowców, więc nie jest to łatwy temat, ale prężnie działamy w tym aspekcie. Pragniemy zakontraktować osobę, która wpasuje się w filozofię prowadzenia klubu.

Pan Pasieczny i Płatek zrobili z rozmówców najlepsze wrażenie?

Bałaziński: Dobre wrażenie jest zawsze bardzo ważne.

Błaszczykowski: Proszę mi wierzyć, że jak dojdziemy do finału tych rozmów, to poinformujemy, kto zrobił najlepsze wrażenie. Oprócz wrażenia muszą się jednak zgadzać też obopólne plany i wizje dotyczące tej współpracy. Jeśli osoby, będące kandydatami na to stanowisko mają aktualnie inne obowiązki, to trudno jest oczekiwać zmiany dotychczasowego życia w niedługim czasie.

Sprawy z miastem zmieniły się od czasów pana prezesury. W czasie epidemii za mecz nie musicie płacić 100 tysięcy złotych, ale trzy razy mniej. Jak to wygląda przy kibicach na trybunach?

Błaszczykowski: Z tej współpracy z miastem jesteśmy na razie bardzo zadowoleni. Dziękujemy władzom Miasta Krakowa i przedstawicielom ZIS-u za wyrozumiałość i wsparcie, które jest bardzo pomocne. Mówiąc o opłatach, to za mecz przy pustych trybunach kształtowały się one na poziomie 33000 zł netto. Teraz gdy gramy przy 25 procentach kibiców wynoszą 49 600 złotych netto.

Czy interesowaliście się przetargiem na tereny wokół waszej bazy w Myślenicach? Klub chciał je od Starostwa kupić z bonifikatą, ale to wystawiło je na licytację za 1.2 mln złotych.

- To temat, nad którym pracujemy. Nie ukrywamy, że jesteśmy w kontakcie ze starostą i burmistrzem Myślenic. Na tym etapie o czymkolwiek jednak trudno jest mówić. Chcemy, by ta współpraca satysfakcjonowała obie strony. Temat rozwoju naszej bazy w Myślenicach jest wciąż aktualny i zapewne przyjdzie moment, w którym poznamy więcej szczegółów.

Przeczytaj także: