Jest coraz lepiej: we wtorek na treningu zabrakło Piotra Zielińskiego, Bartosza Bereszyńskiego i Damiana Szymańskiego, a Kamil Glik przez większość czasu nie ćwiczył z grupą, tylko biegał dookoła boiska. Już dzień później Glik trenował razem z resztą piłkarzy, a jedynym nieobecnym był Szymański, który podczas ostatniego ligowego meczu naciągnął więzadła w kolanie, więc został w hotelu na dodatkowych zajęciach z fizjoterapeutą. W czwartek był na treningu, ale ćwiczył indywidualnie i jego występ z San Marino jest właściwie wykluczony. W sztabie kadry są zgodni, że nie ma sensu ryzykować. Jeśli rehabilitacja przebiegnie pomyślnie, być może Szymański będzie gotowy na wtorkowy mecz z Albanią. Choć i to wydaje się mało prawdopodobne.
Paulo Sousa od początku pracy z kadrą musi zmagać się z kontuzjami kolejnych piłkarzy. Nie było jeszcze zgrupowania, na które mógłby powołać wszystkich zawodników, których by chciał. Tracił już piłkarzy absolutnie kluczowych przed najważniejszymi meczami - Roberta Lewandowskiego przed spotkaniem z Anglią. Tracił piłkarzy, na których opierał się jego pomysł na grę kadry - Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika przed Euro. Tracił piłkarzy, którzy dobrze spisywali się u poprzedniego selekcjonera - Krystiana Bielika i Jacka Góralskiego, którzy miesiąc po jego zatrudnieniu zerwali więzadła krzyżowe. Tracił też lewych obrońców - Arkadiusza Recę i Macieja Rybusa - więc nie do końca udało mu się rozwiązać problem z obsadą tej pozycji, który od lat trapi kolejnych selekcjonerów.
Czwartkowy trening był też pierwszym dla bohatera październikowego zgrupowania - Łukasza Fabiańskiego, który dołączył do kolegów w środę wieczorem, by przygotować się do rozegrania ostatniego meczu w reprezentacji Polski. W sobotę, przeciwko San Marino, wyjdzie w pierwszym składzie i w pewnym momencie opuści boisko, by kibice mogli podziękować mu za kilkanaście lat gry dla kadry. Fabiański ma też otrzymać od PZPN koszulkę z numerem "57" na pamiątkę liczby występów w narodowych barwach. Koszulka będzie wyjątkowa, ponieważ mają być na niej wyhaftowane wszystkie mecze z udziałem bramkarza. Oficjalne przekazanie ma się odbyć przed hymnami obu drużyn.
Paulo Sousa przyzwyczaił już do tego, że stara się dbać nie tylko o dobrą postawę drużyny na boisku, ale też o atmosferę wewnątrz niej. Dlatego w poniedziałek piłkarze nie musieli jeszcze meldować się w hotelu, tylko spędzili ten dzień ze swoimi rodzinami. Z kolei w czwartek wybiorą się do kina na premierę nowego filmu o Jamesie Bondzie. Na odprawy taktyczne przyjdzie czas wieczorem.
Drużyna Paulo Sousy zmierzy się 9 października na Stadionie Narodowym z San Marino, a trzy dni później zagra na wyjeździe z Albanią. Jeśli wygra oba mecze, może zagwarantować sobie grę w barażach o mistrzostwa świata 2022.