Paulo Sousa nie wróci do pomysłu Brzęczka. "Nie chcę go ruszać"

Dawid Szymczak
Paulo Sousa przed meczem z Rosją ma problem przede wszystkim z obsadą lewej obrony lub lewego wahadła. Rozwiązaniem mogło być przesunięcie na tę pozycję Bartosza Bereszyńskiego. W przeszłości robił tak Jerzy Brzęczek. - Na razie trenowałem na swoich pozycjach - mówi piłkarz Sampdorii. - Bartek sprawdza się na prawej obronie, nie chcę go stamtąd ruszać - potwierdza Sousa.

Problemy z obsadą lewej obrony w reprezentacji Polski wracają od lat. Czas przed Euro 2020 nie jest wyjątkiem. Jeszcze kilka tygodni temu pozycja wydawała się zabezpieczona całkiem solidnie, ale wszystko zmieniły problemy zdrowotne. Arkadiusz Reca nie dostał powołania, bo w końcówce sezonu doznał kontuzji i wiadomo było, że nie pomoże reprezentacji podczas turnieju. Nie dostał więc powołania. Od początku zgrupowania drobne problemy ma Maciej Rybus, który wciąż nie trenuje z całą grupą. Na tę pozycję został zatem tylko Tymoteusz Puchacz, który jeszcze nie zagrał w kadrze każdego meczu. Rozwiązaniem problemu mogło być przesunięcie na lewą stronę Bartosza Bereszyńskiego. W przeszłości takie rozwiązanie stosował Jerzy Brzęczek.

Zobacz wideo

- Na razie trenuję na swoich nominalnych pozycjach, ale trener na pewno wie, że w przeszłości grałem na tej pozycji i jeśli jest potrzeba to zagram ponownie - powiedział Bartosz Bereszyński. Ale takiej potrzeby nie będzie. Paulo Sousa, choć niepokoi się kontuzjami podstawowych lewych obrońców, widzi inne rozwiązania niż zastępowanie ich Bereszyńskim. Dla Sousy pozostaje on prawym obrońcą lub półprawym w ustawieniu z trójką obrońców.

- Pamiętajmy, jakich mamy zawodników na lewej obronie, każdy z nich ma swoją charakterystykę, ale chcę mieć na tej pozycji piłkarza lewonożnego. Został nam Tymoteusz Puchacz. Piłkarze grający w polskiej lidze mają trochę inną dynamikę, ten poziom jest inny niż ten, którego oczekujemy. Pracujemy nad nim, żeby lepiej zachowywał się w defensywie. Bartek Bereszyński sprawdza się na prawej obronie, nie chcę go stamtąd ruszać. Może Tomek Kędziora na lewą? Jest podobny do Bartka, będziemy o tym myśleć - tłumaczy Sousa.

Bartosz Bereszyński: "Nie można dać się tym emocjom zdominować" 

- W marcu wystąpiłem na dwóch pozycjach. Pierwszą połowę z Anglią zagrałem na prawym wahadle, a resztę czasu spędziłem jako półprawy w ustawieniu z trójką. W Sampdorii grałem tam już w poprzednim sezonie i od razu czułem, że to dobra pozycja dla mnie. Czuję się tam komfortowo, bo to nie jest pozycja typowego środkowego obrońcy. Mogę robić sporo rzeczy typowych dla bocznego obrońcy - mówi Bereszyński, który we wtorek spotka we Wrocławiu swojego starego trenera - Stanisława Czerczesowa, selekcjonera Rosji.

- Znam trenera Czerczesowa z Legii Warszawa, więc wiem, jakie trener ma nastawienie, wiem jakiego meczu się spodziewać, wiem jak wyjdą nastawieni mentalnie. Będą też silni fizycznie. Nie mają jednej postaci, wielkiej gwiazdy futbolu, ale ich siłą jest drużyna. Mają kilku dobrych piłkarzy. Pewnie podobnie jak my będą testować różne rozwiązania taktyczne. My chcemy zrealizować to, czego oczekuje trener. Do tego ma przydać się to spotkanie. Ale na koniec to mecz reprezentacji Polski, więc trzeba podejść do niego z sercem i chęcią zwycięstwa.

- Tym bardziej, że już dawno nie grałem meczu z kibicami na trybunach. Nie mogę się tego doczekać, ale poniekąd to dla mnie znów coś nowego, więc muszę się na to przygotować mentalnie. Emocje na pewno będą duże, gdy usłyszmy kibiców na trybunach podczas rozgrzewki. Nie można dać się tym emocjom zdominować - twierdzi Bereszyński.

Mecz z Rosją rozpocznie się we wtorek o 20.45. Kolejny sparing reprezentacja Polski zagra 8 czerwca z Islandią w Poznaniu. Na obu spotkaniach ma pojawić się około 20 tys. kibiców. Na tyle pozwalają aktualne przepisy.

Więcej o:
Copyright © Agora SA