Niepokój o Ewę Pajor. Polka zabrała głos

Reprezentacja Polski w piątek wygrała trzeci z rzędu mecz Ligi Narodów. Tym razem Biało-Czerwone były lepsze od piłkarek z Bośni i Hercegwiny (5:1). Jedną z bohaterek tego spotkania była Ewa Pajor. Napastniczka Barcelony zdobyła dwie bramki. Po zakończeniu meczu pojawiło się pytanie o jej zmęczenie. I nic dziwnego - w samym marcu rozegrała aż dziewięć meczów. "Czuję się wypoczęta" - uspokaja Pajor.
Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

Już za kilka miesięcy reprezentacja Polski kobiet zadebiutuje w mistrzostwach Europy. Biało-Czerwone zagrają na nich z Niemcami, Szwecją oraz Danią. Przed tym turniejem czekają je jeszcze trzy mecze Ligi Narodów - z Bośnią i Hercegowiną, Irlandią Północną i Rumunią.

Zobacz wideo

Ewa Pajor gra mecz za meczem. Jest się czego obawiać?

Wczoraj reprezentantki Polski wygrały pierwszy mecz z Bośnią aż 5:1. Dwa gole w tym spotkaniu zdobyła Ewa Pajor - najlepsza polska zawodniczka. Piłkarka Barcelony ma za sobą pracowite tygodnie. W samym marcu rozegrała aż dziewięć spotkań - wygrała wszystkie poza meczem z Realem Madryt (1:3). Po zakończeniu spotkania z Bośnią pojawiło się jednak pytanie, czy kapitanka reprezentantki Polski nie jest zbyt przemęczona tym natłokiem meczów.

- Rzeczywiście, jest tego sporo, ale czuję się bardzo dobrze. Nie ma się czym martwić - stwierdziła, cytowana przez TVP Sport. - Dbam o to, żeby się dobrze regenerować. Czuję się wypoczęta - dodała.

Zauważyła też, że rywale reprezentacji Polski nie są najlepsi, co wymusza na Biało-Czerwonych pewien sposób gry. - Wszystkie te zespoły chcą grać mocno defensywnie. My musimy być w ciągłym ruchu, szukać sobie miejsc. Nie chcę mówić, który zespół bardziej nam leży, a który mniej, bo wszystkie są wymagające. Naprawdę musimy dawać z siebie wszystko - powiedziała.

Biało-Czerwone do tej pory wygrały wszystkie mecze Ligi Narodów. Już za kilka dni - we wtorek 8 kwietnia - czeka je rewanżowe spotkanie z Bośnią i Hercegowiną. Zachęcamy do śledzenia spotkań piłki nożnej kobiet w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: