MŚ 2014. Kagawa, japoński Maradona

- Serce mi pęka, gdy widzę, co z Shinji Kagawą robi Manchester United - mówił kilka miesięcy temu Jürgen Klopp. Trener Borussii, rozstając się ze swoim ulubieńcem latem 2012 r., cierpiał przez tydzień, na ostatnim spotkaniu z Japończykiem wzruszył się i długo tulił odchodzącego pomocnika.

Kagawa, choć w Dortmundzie był gwiazdą, pod naciskiem agentów, japońskiej opinii publicznej i po namowach samego Alexa Fergusona zdecydował się na transfer. Japończyk nie mógł jeszcze wtedy wiedzieć, że jego kariera, zamiast w Anglii przyśpieszyć, wyhamuje.

Fergusona niespodziewanie zmienił David Moyes i 25-letni Japończyk zaczął lądować na ławce. Szkot w ostatnim sezonie wpuścił go tylko na 18 meczów, w większości - w roli rezerwowego.

- Jednego z najlepszych graczy świata wpuszcza na 20 minut i jeszcze wystawia na lewym skrzydle! Shinji to rozgrywający! - pieklił się Klopp.

Kagawa drybling ma we krwi, już jako 10-latek budził podziw w juniorskim FC Miyagi Barcelona. Nie była to oficjalna filia klubu z Katalonii, raczej japońska podróbka, ale trenerzy - jak w oryginale - przykładali dużą wagę do techniki i panowania nad piłką. - Zagram w J-League, a potem wyjadę do Europy - planował swoją karierę mały Shinji, w którego życiu wszystko było podporządkowane piłce. Od młodych lat rygorystycznie przestrzegał diety, chłonął wiedzę o taktyce, z pasją oglądał futbol w telewizji.

Jako 16-latek pojechał z drużyną regionu Tohoku na turniej Sendai Cup, gdzie strzelił hat tricka w meczu ze starszymi o dwa lata rodakami z reprezentacji Japonii U-18. Kagawę zauważyli skauci najlepszych drużyn J-League. Wyścig po młodą gwiazdę wygrało Cerezo Osaka. W 2005 r. Kagawa podpisał zawodowy kontrakt - jako pierwszy uczeń szkoły średniej w Japonii. W Osace nastrzelał 55 goli w 125 meczach, aż na filmie DVD zobaczył go kiedyś Jürgen Klopp.

Były brazylijski trener Osaki Levir Culpi mówił, że jedyną słabością Kagawy jest perfekcjonizm - czasem na boisku brakuje mu brawury, bo boi się popełnić jakikolwiek błąd. Być może chodzi jednak o coś innego - Japończyk gra najlepiej, kiedy czuje się potrzebny. Tak było w Borussii i tak jest w reprezentacji, gdzie włoski trener Alberto Zaccheroni zrobił z niego centralną postać zespołu obok Keisuke Hondy. Kagawa znów strzela gole, podaje i pędzi w kierunku bramki. Klopp nie ma się do czego przyczepić.

Kadra na mundial 2014 - kliknij, aby powiększyć

Czy Japonia awansuje do 1/8 finału?
Więcej o: