Mistrzostwa Świata 2018. Jak pokonać Japonię?

W trzecim i równocześnie pożegnalnym starciu na Mistrzostwach Świata Polaków czeka kolejny rywal, którego intensywność będzie dla nas dużym wyzwaniem. Choć pod względem siły fizycznej powinniśmy Japończyków zdominować, szybkość operowania piłką i wybieganie powinny być po ich stronie. Jak sobie z taką grą poradzić?
Grzegorz Krychowiak podczas meczu Polska - Senegal. Moskwa, 19 czerwca 2018 Grzegorz Krychowiak podczas meczu Polska - Senegal. Moskwa, 19 czerwca 2018 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Wykorzystać przewagę siłową

O ile w większości spotkań eliminacji przewaga fizyczna była po stronie Polaków, a Krychowiak czy Lewandowski potrafili z powodzeniem przepychać się w gąszczu rywali, tej umiejętności brakowało na Mistrzostwach Świata. Od Senegalczyków i Kolumbijczyków nasi zawodnicy niestety w bezpośrednich starciach znacznie częściej się odbijali. Utrudniało to kreowanie ataków, tym bardziej że nasze próby pozycyjnego skonstruowania akcji rzadko bazują na skomplikowanych wymianach, a bardziej na wygraniu pojedynku, który pozwoli stworzyć przewagę. Choć Japończycy będą sprawniejsi technicznie i szybkościowo, bezpośrednie pojedynki na małej przestrzeni pozostają naszą szansą. Tym samym konieczne jest uczynienie z tego meczu starcia tak fizycznego, jak to tylko możliwe.

Hasebe Hasebe Sport.pl

Skupiać się na ustawieniu, a nie na odbiorach

Japończycy bardzo umiejętnie w pierwszym starciu zabiegali osłabioną Kolumbię, dobrze też radzili sobie z mocnym kondycyjnie Senegalem. Ich zespół składa się z niesamowicie ruchliwych zawodników, nieustannie stwarzających sobie nawzajem opcje podania i starających się rozciągnąć defensywę rywali. Jest to bardzo dobra broń przeciwko naszej linii obrony, która z lubością rusza do rywala z piłką i przerywa swoją ciągłość. Ruchliwi Japończycy będą się starali stosować ten manewr zapewne jak najczęściej, co przy słabej dyscyplinie w naszych tyłach może doprowadzić do ogromnych dziur. Z tego względu niewskazane jest z naszej strony spieszenie się z odbiorem, a ważniejsze jest odpowiednie ustawienie, zapewniające asekurację. Dopiero mając zabezpieczenie, nasi zawodnicy powinni szukać odbiorów.

Zabezpieczać skrzydła

Analogicznie sytuacja wygląda na skrzydłach. Trudno zapomnieć, jakie problemy stwarzali nam tam Kolumbijczycy. Z Japończykami dużo łatwiej nie będzie. I Sakai i Nagatomo słyną z dużej ruchliwości i aktywności w grze do przodu i dobrej współpracy ze skrzydłowymi. Jeśli (co wątpliwe) Polacy ponownie mieliby wyjść w 3-4-2-1, mielibyśmy duże problemy z zapewnieniem odpowiedniego balansu na flankach. Bardziej prawdopodobny wydaje się jednak powrót do klasyczniejszego 4-2-3-1, gdzie dodatkowym wsparciem na bokach mogliby służyć skrzydłowi. Z uwagi jednak na dużą ruchliwość Japończyków i ich skłonność do przeładowywania bocznych sektorów boiska, konieczna może się okazać pomoc także ze strony środkowych pomocników, której mocno brakowało w niedzielnym starciu.

Grzegorz Krychowiak Grzegorz Krychowiak SERGEI GRITS/AP

Szukać gry w powietrzu

Jak już wspomniano, Japończycy to tytanów jeśli idzie o starcia fizyczne nie należą. Najgorzej wygląda to w powietrzu. Choć w defensywie stoperzy radzą sobie pod tym względem jeszcze dość sprawnie, w środku pola wygrane przez rywali przebitki nie należą już do rzadkości, podobnie jak na flankach. Dla Polaków może być to o tyle dobra wiadomość, gdyż w ten sposób mogą stosunkowo łatwo wygrać pojedynki w tych strefach i skierować piłkę w okolice pola karnego rywali. Może to być istotne, ponieważ nasze szanse, jak pokazały poprzednie mecze, na wyprowadzanie piłki spod własnej bramki są dość ograniczone. Konieczny więc będzie nieco bardziej bezpośredni wariant, który da spore szanse na utrzymanie się przy piłce na połowie rywala przy stosunkowo niewielkiej jego przewadze liczebnej. Taka gra może przynieść znacznie lepsze skutki niż w starciu z Kolumbią, gdzie Lewandowski w starciach z rosłymi rywalami nie miał szans.

Zagęszczać defensywę

W drugiej połowie meczu z Kolumbią Polacy, pozornie nie mając nic do stracenia, przenieśli swoją linię obrony wysoko, mniej więcej w okolice środka boiska. W ten sposób za ich plecami pozostawało mnóstwo miejsca, które to szybcy piłkarze Pekermana bez trudu wykorzystywali. Zła wiadomość jest taka, że Japończycy od naszych niedzielnych rywali wcale nie będą pod tym względem słabsi. W tamtym spotkaniu w drugiej połowie bardzo szwankowało u Polaków zakładanie wyższego pressingu, przez co piłki za plecy naszej defensywy można było posyłać bardzo precyzyjnie. Dodatkowo trójka defensorów nie była w stanie pokryć szerokości boiska, a podłączanie się wahadeł pod ataki skutkowało brakiem zabezpieczenia dla bocznych sektorów, skąd Kolumbijczycy wybiegali najczęściej. Pomóc na to może albo zmiana ustawienia na czwórkę z tyłu i nadanie bocznym obrońcom bardziej defensywnej roli, albo głębsza defensywa niezależnie od wyniku. Ta druga opcja wydaje się o tyle rozsądniejsza, że uwzględnia fakt personalnej słabości naszej obrony, niekoniecznie zdolnej do wygrania pojedynków, które mogą prowadzić do groźnych sytuacji. Przy takich problemach z konstruowaniem akcji, zadbanie o stabilność defensywy powinno być celem nadrzędnym.

Jak to widzą bukmacherzy?

W meczu reprezentacji Japonii i Polski faworytem bukmacherów STS są Biało-Czerwoni. Ich zdaniem mecz zakończy się wynikiem 1:2. Na wygraną drużyny Adama Nawałki stawia również zdecydowana większość - ponad 75% - graczy STS. W remis wierzy zaledwie 4% z nich, a zwycięstwo Japonii obstawia niecałe 20%. 98% graczy STS jest przekonana, że obie drużyny zdobędą bramkę, natomiast 82% stawia na więcej niż 3 gole w spotkaniu.

Więcej o: