Mistrzostwa świata w piłce nożnej 2014. Anglia z Włochami? Kostaryka z Urugwajem? Wybierz najlepszy mecz mundialu! [GŁOSOWANIE]

Szalona walka Australijczyków z Holendrami, rozgromienie Hiszpanów przez Holendrów, sensacyjne zwycięstwo Kostaryki nad Urugwajem, elektryzujące starcie Anglików z Włochami... uff! Na tym mundialu nie możemy narzekać na brak wspaniałych meczów. Który był do tej pory najlepszy? Wybór pozostawiamy Wam.
Joel Campbell długo nie chciał oddać piłki, którą strzelił gola na 1:1 z Urugwajem Joel Campbell długo nie chciał oddać piłki, którą strzelił gola na 1:1 z Urugwajem Fot. Natacha Pisarenko

Urugwaj - Kostaryka 1:3

To była pierwsza tak wielka sensacja na tym mundialu. Urugwaj, któremu bukmacherzy dawali nawet więcej szans na wyjście z grupy niż Anglikom, przegrali w słabym stylu z rewelacyjnymi Kostarykanami. Z tego meczu zapamiętamy nie tylko wynik, ale i zabawną "cieszynkę" Joela Campbella po golu na 1:1 (patrz zdjęcie) oraz błyskawiczny drugi gol strzelony "szczupakiem" przez Oscara Duarte. Piłkarza Clubu Brugge nie wystraszyła nawet zbliżająca się w kierunku jego głowy noga rywala. Nie ma już słabych drużyn? Kostaryka to potwierdziła! Zresztą została po tym meczu... nieoficjalnym mistrzem świata! A później, jak przystało na mistrza, rozprawiła się z Włochami!

Anglia - Włochy 1:2

Zaczęło się, jak u Hitchcocka - Raheem Sterling kropnął zza pola karnego i nabrał wszystkich. Wydawało się, że piłka po jego strzale wpadła w samo okienko włoskiej bramki. Gracz Liverpoolu zmylił nie tylko kibiców, ale i realizatorów telewizji BBC. W jej transmisji przez moment widniało życzeniowe 1:0, którego w istocie nie było. A potem było jeszcze ciekawiej. Włosi i Anglicy w upalnym i dusznym Manaus rozdali sobie po razie, a gdy strzelili ci drudzy ich fizjoterapeuta tak się ucieszył, że odwieźli go do szpitala, bo skoczył na butelkę i skręcił nogę. Niesamowite zawody rozgrywał Andrea Pirlo, który wykonał 117 podań, w tym 108 celnych, a asystę zaliczył bez dotknięcia piłki - przepuścił ją między nogami myląc całą obronę rywali. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów zwycięską bramkę zdobył Mario Balotelli. "Why always him?" - pytała po meczu brytyjska prasa, która okrzyknęła mecz piłkarskim odpowiednikiem "Rumble in the Jungle" (bijatyką w dżungli).

Robin van Persie Robin van Persie Fot. MICHAEL DALDER

Hiszpania - Holandia 1:5

Ten mecz zapowiadał się, jako hit fazy grupowej. I na pewno nim był, choć tak jednostronnego meczu nikt się nie spodziewał. Holendrzy wzięli srogi rewanż na Hiszpanach za finał sprzed czterech lat i obnażyli ich wszystkie słabości. Iker Casillas rozegrał swój najgorszy mecz w życiu, a Robin van Persie zdobył najpiękniejszego gola w karierze, po którym otrzymał miano Van Supermana lub Supervana. Ten gol już przeszedł do historii futbolu i kto wie, może na zawsze pożegnał tiki-takę.

Australia - Holandia Australia - Holandia Fot. Michael Sohn

Australia - Holandia 2:3

Tak trudnej przeprawy Holendrzy się nie spodziewali. Australijczycy zagrali takim pressingiem, że Holendrzy, którzy kilka dni wcześniej rozjechali Hiszpanię, mieli trudności z konstruowaniem ofensywnych akcji. To był mecz w stylu - cios za cios. Najpierw strzelili Holendrzy, potem Australijczycy, potem znów Australijczycy, następnie Holendrzy i jeszcze raz Holendrzy. Do historii przejdzie gol na 1:1 Tima Cahilla po uderzeniu z powietrza lewą, słabszą nogą, od poprzeczki. Był to jego piąty gol w mistrzostwach świata i w momencie, gdy go zdobył, był autorem większej liczby bramek na MŚ niż Lionel Messi, Cristiano Ronaldo i Wayne Rooney razem wzięci. Piłkarze z Antypodów pożegnali się z turniejem, ale na pewno wstydu swoim rodakom nie przynieśli.

Guillermo Ochoa Guillermo Ochoa Fot. MIKE BLAKE

Brazylia - Meksyk 0:0

To był najwspanialszy mecz w dziejach sportu zwanego odbijaniem piłki o mur. A tym murem był dla odbijających Brazylijczyków meksykański bramkarz Guillermo Ochoa. Internauci żartowali, że ma sześć palców, albo, że jest ośmiornicą, bo łapał wszystko. Lepszego występu golkipera na tym mundialu jeszcze nie było. Co jeszcze zapamiętamy z tego meczu? Na pewno płacz Neymara podczas hymnu (może czuł, co się święci) i absolutną przezroczystość Freda, który przez całe spotkanie zagrał zaledwie osiem celnych podań.

Sytuacja, po której Brazylia dostała rzut karny od sędziego Sytuacja, po której Brazylia dostała rzut karny od sędziego Fot. PAULO WHITAKER

Brazylia - Chorwacja 3:1

To był jeden z najbardziej emocjonujących meczów otwarcia w historii mistrzostw świata. Niezwykły był już z tego powodu, że nigdy wcześniej pierwszą bramką na mundialu nie był gol samobójczy, a do własnej siatki skierował piłkę Marcelo. Później pięknego gola strzelił ten, na którego Brazylijczycy liczyli najbardziej - Neymar, ale największym bohaterem meczu był jednak japoński sędzia Yuichi Nishimura, który podyktował rzut karny za rzekomym faulu na Fredzie. Dostrzec w tej sytuacji przewinienie było nie lada sztuką, tym bardziej, że Fred w tym turnieju występuje w czapce niewidce. Ta decyzja ustawiła spotkanie i wywołała lawinę komentarzy, na czele z tym, że najlepszym zawodnikiem Brazylii w tym meczu był Nishimura.

Hiszpania - Chile 0:2

Na ten mecz smutno było patrzeć, jeśli było się kibicem Hiszpanii, ale wbijał w fotel, jeśli trzymało się kciuki za Chile. Żaden zespół na mistrzostwach nie zagrał z taką furią jak piłkarze "La Roja", a "La Furia Roja", cóż..., każda historia musi mieć swój koniec. Symboliczna była pomyłka trenera Vicente del Bosque, który po spotkaniu przez omyłkę próbował wsiąść do chilijskiego autokaru. Kwestia przyzwyczajenia. Zawsze wsiadał do pojazdu zwycięzców...

Portugalia została kompletnie rozbita, przegrała 0:4, a nie pomogła jej na pewno gra w Portugalia została kompletnie rozbita, przegrała 0:4, a nie pomogła jej na pewno gra w "dziesiątkę". Pepe znów nie wytrzymał... Fot. Bernat Armangue

Niemcy - Portugalia 4:0

Cała Portugalia, ba!, cały świat zastanawiał się, czy zagra w tym meczu Cristiano Ronaldo i... zagrał, ale na pewno nie będzie chciał o tym meczu pamiętać. Glob obiegło zdjęcie zrobione po pierwszej połowie, na którym Ronaldo wyglądał, jakby postarzał się o kilka lat. Niemcy zagrali perfekcyjnie, jak maszyna, napędzana przez Thomasa Muellera, który strzelił jedynego, jak do tej pory hattricka. W odniesieniu najbardziej przekonującego zwycięstwa na tych mistrzostwach pomogła też podopiecznym Joachima Loewa czerwona kartka dla Pepe. Jego próba uderzenia "z byka" Thomasa Muellera w stylu Zinedina Zidane'a też przejdzie do historii, jako jedna z najgłupszych czerwonych kartek.

Urugwaj - Anglia 2:1

Anglicy mają szczęście na tym mundialu do pięknych porażek. Cięli się z Urugwajem na noże, tak jak wcześniej z Włochami, do siatki nawet trafił wybitnie nieskuteczny na mundialach Wayne Rooney, a i tak nic to nie dało. Pokonał ich facet, który miesiąc wcześniej poruszał się na wózku inwalidzkim... Cudownie ozdrowiały Luis Suarez strzelił dwa gole i, po prostu, pozamiatał. Żal tylko - podobnie jak Ikera Casillasa - Stevena Gerrarda, wielkiej legendy, której nie wyszedł kolejny mecz na tym turnieju. Przy zwycięskim golu dla Urusów zaliczył asystę, podając głową swojemu koledze klubowemu z Liverpoolu...

Miroslav Klose rekordzistą w liczbie strzelonych goli na mundialu Miroslav Klose rekordzistą w liczbie strzelonych goli na mundialu Fot. Frank Augstein/AP

Niemcy - Ghana 2:2

"Mecz był fascynujący, nr 1 w tych mistrzostwach. Ghana to zdecydowanie najlepszy zespół z Afryki na turnieju w Brazylii. Podjęli walkę z zespołem niemieckim, który w pierwszej serii spotkań zrobił największe wrażenie ze wszystkich faworytów. Pokazali klasę, ofiarność, determinację. Ghana i Niemcy ani przez chwilę nie myślały o obronie. Jak bokserzy, którym w gorączce walki wyłącza się instynkt samozachowawczy" - napisał po tym spotkaniu korespondent Sport.pl na mundialu w Brazylii Dariusz Wołowski.

Korea Południowa - Algieria 2:4

"Albo ktoś opracowujący mundialowy terminarz wiedział o Algierii i Korei Południowej więcej od nas, albo te dwie reprezentacje chciały dorównać i jeszcze dołożyć coś od siebie do coraz bardziej okazałej reputacji turnieju. Algieria swoim popisem z Koreą awansowała do grona faworytów do najfajniejszego meczu na mundialu" - pisał o tym meczu Michał Zachodny. W pierwszej połowie Algierczycy strzelili trzy gole w 13 minut. Po przerwie do przebudzili się Koreańczycy, a mecz zakończył się wynikiem 4:2. Więcej goli padło do tej pory tylko w spotkaniu Francji i Szwajcarii (5:2). Dodatkowo, Algieria jest pierwszą drużyną z Afryki, która na MŚ strzeliła cztery bramki w jednym meczu.

Więcej o: