TBL Defensywnie: Podróż Turowa do Disneylandu

PGE Turów Zgorzelec zagra w eliminacjach Euroligi. Niestety szansa na występy w tych prestiżowych rozgrywkach dwóch klubów z Polski już w tym roku wydaje się być jedynie życzeniem wysyłanym do Świętego Mikołaja i podróżą, której wicemistrzowie kraju nie ukończą.

Bardzo dużym echem odbiła się w środowisku koszykarskim decyzja władz PGE Turowa Zgorzelec po ogłoszeniu, że klub wystąpi w eliminacjach Euroligi. W tych prestiżowych rozgrywkach nigdy jeszcze nie grały dwa kluby z Polski, a szansa przed którą stoi cała krajowa koszykówka jest wydarzeniem historycznym.

I niestety najprawdopodobniej na kilku wzmiankach w mediach cała historia się zakończy. Zgorzelczanie już w pierwszej rundzie eliminacji zagrają z bardzo, bardzo silnym zespołem BK Chimki, który w tym sezonie w lidze rosyjskiej był gorszy tylko od sławnego CSKA Moskwa.

- Wiemy z jakim zespołem gramy, wiemy doskonale jak klasowa jest to drużyna i jakim mniej więcej budżetem dysponuje. My takich pieniędzy nie mamy, ale wiadomo, że to nie one grają. Było to widać choćby w finale ligi. Na pewno się nie poddajemy i będziemy robili wszystko, aby wygrać ten pojedynek - mówi trener PGE Turowa Zgorzelec, Jacek Winnicki.

Wzmianki szkoleniowca Turowa o budżecie i pieniądzach, to w żadnym wypadku obrona, ani usprawiedliwianie ewentualnej porażki w pierwszej rundzie eliminacji Euroligi. I mimo tego, że jeszcze nie jest znany cały skład personalny, jakim w tym roku będzie dysponował Turów, to pewnym jest, że budżet klubu nie pozwoli na zakup tak klasowych graczy, jacy występują w drużynie BK Chimki. Pieniądze, które wpłyną na konto zgorzelczan od możnego sponsora, Polskiej Grupy Energetycznej, mają być podobne do sumy z poprzednich rozgrywek i wynosić w granicach 8-10 milionów złotych.

Marcin Gortat: Treningi z Olajuwonem jak finały NBA

Kwestie finansowe, które powodują jednocześnie największe dysproporcje w składzie personalnym i co za tym idzie klasie zespołów, nie są jednak jedynym problemem Turowa. Kolejnym może być miejsce rozgrywania eliminacji. Nieoficjalnie mówi się, że jednym z miast w których przeprowadzony będzie turniej, ma być Moskwa, region bliski Chimkom. W tej radośniejszej wizji przyszłości, Turów swój mecz miałby zagrać w Berlinie.

Jednak nawet gra w Zgorzelcu nie zmienia faktu, że to Chimki będą faworytem tego pojedynku. A gdyby zdarzył się cud i Święty Mikołaj zrealizował życzenie fanów Turowa, władz tego klubu i sympatyków koszykówki z całej Polski, to zgorzelczanie i tak w kolejnej rundzie eliminacji trafią na kolejny mocny zespół. Co prawda może nie tak silny jak Chimki, ale zarówno czeski CEZ Nymburk jak i turecki BK Banvit, nie są drużynami, które będą od wicemistrzów Polski słabsze.

Droga do Euroligi będzie dla zgorzelczan trudna, wyboista i co za tym idzie niezbyt komfortowa. Jeśli uda się przebyć ją w całości, całe ciało odczuje skutki tej podróży, ale będzie szczęśliwe z powodu dowiezienia do zakładanego, choć odległego celu. Jeśli nie, Turów będzie musiał zadowolić się z dotarciem nie do Euro Disneylandu, a jedynie do bliżej leżącego Legolandu, którym w przypadku koszykarskiej społeczności jest Puchar Europy.

Jak spędza wakacje Marcin Gortat? [GALERIA]

Więcej o: