Sam Smith wytyka Michaelowi Jordanowi rażące kłamstwo. "Kompletny nonsens"

- To rażące kłamstwo - o pomyśle powrotu Michaela Jordana do Chicago Bulls w 1998 roku powiedział Sam Smith. Autor książki "Jordan Rules" w rozmowie z CBS Sports przyznał, że w dokumencie "The Last Dance" znalazło się kilka kłamstw.

Postać Michaela Jordana nadal inspiruje i jest tematem wielu materiałów. W wyniku filmu dokumentalnego "The Last Dance" wyłaniają się teraz niezliczone anegdoty z czasów, gdy grał on w Chicaco Bulls. Jedną z nich jest ta, która pojawiła się pod koniec ostatniego odcinka. Jordan powiedział w nim, że był gotów do rozegrania jeszcze jednego sezonu w Chicago Bulls po zdobyciu tytułu w 1998 roku. W rozmowie z CBS Sports, Sam Smith, autor książki "Jordan Rules" powiedział jednak, że to "rażące kłamstwo".

Zobacz wideo Marcin Gortat o sytuacji na Florydzie: Jest kompletnie inaczej niż przed potężnym huraganem

"Było kilka rzeczy, które Michael Jordan wymyślił lub na temat których skłamał"

Słowa Jordana o gotowości do powrotu nie tylko jego, ale także innych zawodników, m.in. Scottiego Pippena, Dennisa Rodmana czy Phila Jacksona wywołały sporo dyskusji. Jeden z najlepszych koszykarzy świata stwierdził bowiem, że wszyscy mogli podpisać jeszcze jeden, roczny kontrakt, ale właściciel Chicago Bulls, Jerry Reinsdorf, chciał przebudować zespół. Zdaniem wielu osób doniesienia te są nieprawdziwe.

- Po co udawać, że chciał grać, a to inni mu nie pozwolili? Kto kiedykolwiek zmusza Michaela Jordana do robienia czegokolwiek? To tak rażące kłamstwo, ale hej, to część magii MJ-a. W tym filmie w ogóle było kilka rzeczy, które Jordan wymyślił lub na temat których skłamał. To nie były kluczowe rzeczy, ale to trochę na zasadzie seriali, które są oparte na faktach. I tak było w przypadku tego dokumentu, był oparty na prawdziwych wydarzeniach - powiedział Smith w rozmowie z portalem CBS Sports.

Smith zakwestionował także opowieść o zatruciu pizzą przed meczem finałowym w Utah w 1997 roku. W jednym z ostatnich odcinków Jordan opowiadał, że wieczorem przed meczem zamówił z kolegami pizzę, którą w całości zjadł sam. Co ciekawe, pizzę miało dostarczyć aż pięć osób, które wcześniej - z racji kibicowania Utah Jazz, z którymi mierzyli się Bulls - zatruły jedzenie. Przez złe samopoczucie spowodowane rzekomo zatrutą pizzą Jordan rozegrał fatalną pierwszą połowę starcia z Jazz, przebudzając się dopiero w drugiej części spotkania. - To kompletny nonsens. Tak samo, jak kilka innych rzeczy, w które nie chcę głębiej wchodzić. Nie były one ważne - powiedział Smith.

Przeczytaj także:

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.