Marcin Naruszczka w tym roku dołączył do czesko-słowackiej federacji Oktagon. Swoją pierwszą walkę pod nowym szyldem stoczył w maju. Znokautował wtedy na gali w Brnie Amerykanina Erica Spicely'ego i zebrał całą masę pochwał. Niestety gorzej poszło mu już dwa miesiące później. Polak stoczył walkę o tymczasowy pas mistrzowski w wadze średniej ze Samuelem Kristoficiem. Decyzją sędziów triumfował jednak Słoweniec.
W sobotę Marcin Naruszczka stoczył swoją kolejną walkę na gali Oktagon 28 w Pradze. Polak znów przegrał i w dodatku tym razem przed czasem z Davidem Hoskiem. W drugiej rundzie pojedynku sędzia przerwał walkę po tym jak 37-latek upadł. Według trenera polskiego zawodnika Mirosława Oknińskiego upadek nastąpił po poślizgnięciu się i werdykt sędziego był niesłuszny.
- Druga walka przegrana przez błędy sędziowskie. Bardzo mi przykro, że mamy jeszcze w Europie tak ch*** sędziów. To wyglądało jak przerwanie walki amatorskiej. Naruszczka stał na tylnej nodze, dostał jakiś cios, poślizgnął się i padł. Od razu wstał, poszedł po nogi. Nie powinno być przerwania, Naruszczka był w walce. Dla mnie to mega słabe. Drugi raz Oktagon zawodzi. Organizacja bardzo dobra, ale sędziowie do du** - powiedział na gorąco po walce trener. Odniósł się tym samym do walki z Kristoficiem, w której werdykt również wzbudził kontrowersje.
Z przerwaniem walki Marcina Naruszczki nie zgodził się także prezes polskiej federacji FEN Paweł Jóźwiak. - Skandal! Jestem wściekły - napisał krótko na Twitterze.