Kacper Tomasiak wrócił do hotelu polskiej kadry późno, grubo po północy. W sobotni wieczór zdobył drugi medal - po srebrze na normalnej tym razem brąz w konkursie na dużej skoczni. Gdy jednak przyjechał do centrum Predazzo, nie miał ze sobą świeżo zdobytego krążka. Dlaczego?
Zdobycie medalu na igrzyskach to nie wszystko. Po zawodach i ceremonii sportowcy mają ogrom obowiązków: wobec mediów, kontrolerów antydopingowych czy działaczy związków i fanów. Dlatego było już wyraźnie po północy, gdy Kacper Tomasiak - pewnie mocno zmęczony i rozemocjonowany po tym, co nawyrabiał w sobotnim konkursie na dużej skoczni - dojechał do hotelu Polaków w centrum Predazzo.
Tomasiak wrócił ze skoczni, ale nie miał na szyi medalu. Po chwili wszystko wyjaśnił
- Czuję się dobrze. Na pewno dużo radości czuć - mówił Tomasiak, gdy przyjechał ze skoczni. Widać było, że jest zmęczony, choć podkreślał, że gorzej było przy pierwszym medalu. - Trochę lepiej się czuję niż w poniedziałek po tym konkursie na normalnej skoczni - stwierdził Polak.
Tomasiak w sobotę odleciał podobnie jak w pierwszych olimpijskich zawodach skoczków. - Akurat dzisiaj te skoki były w miarę podobne. Chociaż te treningowe były dużo gorsze, ale dzisiaj, w konkursie, udało się już takie podobne oddawać. Na pewno po zawodach trochę te emocje szybciej opadły niż na normalnej skoczni - porównywał okoliczności obu zdobytych przez siebie medali Polak.
Poradził sobie z ogromną presją, ale od tego wydaje się być już wręcz specjalistą. - Już od długiego czasu tak mam, można powiedzieć, że ten stres mi nie przeszkadza, a wręcz nawet trochę pomaga - wskazał Tomasiak.
No i właśnie - co z jego medalem? W końcu do hotelu dotarł, nie mając go na szyi. - Właściwie nie mam go przy sobie. Trenerzy mają, po tych wszystkich kontrolach to lepiej było przejść je bez niego - wytłumaczył 19-latek. Brązowy krążek odzyskał z pewnością w hotelu, a wcześniej był w dobrych rękach.
Maciusiak: To coś niesamowitego
- Byliśmy spokojni, widząc, jak Kacper wczoraj skakał. Mówiłem wam, że to jest gość, który w zawodach skacze lepiej. Ale to, co zrobił dzisiaj, przebiło chyba wszystko - mówił o sukcesie zawodnika trener kadry polskich skoczków Maciej Maciusiak. - Na takiej imprezie robić takie rzeczy to pokazał, że miał po prostu jaja, że ma charakter do tego sportu. I wielkie gratulacje dla Kacpra, który dla nas wszystkich to zrobił i wielkie podziękowania też dla Pawła Wąska i Kamila Stocha. Bo robota dzisiaj została wykonana fantastycznie. I za to im serdecznie dziękuję. Także całemu sztabowi, bo wiele przechodziliśmy przez ten sezon, a to jak się tu dzieją te konkurs, to przechodzi nawet nie wiem co. A przed nami jeszcze jeden konkurs - wskazał szkoleniowiec.
Dla Maciusiaka to też był wyjątkowy i emocjonalny wieczór. Znów jak w poniedziałek chwilami brakowało mu słów. W końcu polski sukces na tych igrzyskach to coś niepojętego. - To coś niesamowitego. To jest sport, to są skoki i zachowując klasyka: wszystko się może pozmieniać. My w to wierzyliśmy, taką strategię przyjechaliśmy. Też się nam oberwało za to po uszach, że np. Kacprowi, najlepszemu zawodnikowi, odpuszczamy Puchar Świata czy mistrzostwa świata w lotach. Poszliśmy taką drogą, byliśmy pewni tego, co chcemy tutaj robić i na razie to realizujemy. I przywieziemy stąd na razie dwa medale - wskazał, wciąż kierując myśli ku poniedziałkowemu konkursowi duetów.
Drugi medal to znów wielkie zaskoczenie, ale tego, co działo się na normalnej skoczni już nie odtworzył. - Ja myślę, że te emocje, które były w pierwszym konkursie, na małej skoczni, że już takich nie będzie. A tu powtórka z rozrywki, z tym, że wiodło się nam znacznie lepiej. Lepszy początek, lepszy Pawła, lepszy Kamil. Byli w drugiej serii i coś się działo. A w przypadku Kacpra, no bardzo można powiedzieć ctrl c, ctrl v i skończyło się tym razem na brązowym medalu. Ale to przy tych zawodnikach, formie, jaką dzisiaj prezentowali i Ren Nikaido, i Domen Prevc, to wiedzieliśmy, że oni są głównymi faworytami. A resztę tych, których wczoraj wymienialiśmy po prostu Kacper pokonał i mamy brąz - cieszył się Maciej Maciusiak.
Teraz przed nim i zawodnikami jeszcze jedno wyzwanie. W zawodach duetów po rozstrzygnięciach z dużej skoczni Polacy też będą kandydatami do medalu. Gdyby policzyć wyniki indywidualnego konkursu z soboty, jak ostatnich zawodów skoczków na tych igrzyskach, Polacy straciliby do trzecich Norwegów zaledwie dwa punkty. Czekają nas w poniedziałek w Predazzo kolejne ogromne emocje i walka o następny wielki, niespodziewany sukces. Początek zawodów w poniedziałek o 19, a godzinę wcześniej zostanie rozegrana seria próbna. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.