Formuła 1. Gdzie wyląduje Raikkonen?

Najbardziej pożądany fotel w Formule 1 przypadnie raczej Danielowi Ricciardo, ale wciąż nie wiadomo, gdzie trafi najbardziej pożądany kierowca. Kimi Raikkonen wybiera między Lotusem a Ferrari. A może... Red Bull dalej jest w grze?

O sportach motorowych i nie tylko tweetuje @kgirgiel ?

Saga z nowym kontraktem Raikkonena przypomina zamieszanie wokół Roberta Lewandowskiego i jego odejścia z Borussii Dortmund. Z tą różnicą, że Fin nie ma kontraktu na przyszły rok i sam zdecyduje, gdzie będzie jeździł. Reszta wygląda tak samo. Branżowa prasa niemal codziennie publikuje nowe, często sprzeczne ze sobą informacje.

Były kierowca Saubera, McLarena i Ferrari był jednym z kandydatów do zastąpienia Marka Webbera w Red Bullu, ale austriacki team prawdopodobnie postawi na Daniela Ricciardo. Prawdopodobnie, bo zespół wciąż oficjalnie nie potwierdził informacji podanej przez "Bilda". - Ogłosimy nowego kierowcę, kiedy przyjedzie na to czas. Na pewno nie będzie to podczas najbliższego weekendu w Spa - powiedział doradca zespołu Helmut Marko.

Agent swoje, Horner swoje

Przejście Raikkonena do Red Bulla zdążył już wykluczyć jego agent. - Rozmowy zostały zerwane. Od jakiegoś czasu nie rozmawialiśmy i jest jasne, że Kimi nie będzie jeździł dla Red Bulla w 2014 roku - powiedział Steve Robertson.

Żeby było ciekawiej, w czwartek głos w tej sprawie zabrał dyrektor zespołu Red Bull Racing, Christian Horner. - Nic nie jest jeszcze przesądzone. Jesteśmy w komfortowej sytuacji, wiele kierowców walczy o to miejsce. Musimy się upewnić, że podejmiemy właściwą decycję - odpowiedział Brytyjczyk na pytanie o zatrudnienie Raikkonena. Dlaczego agent zawodnika i dyrektor Red Bulla mówią zupełnie coś innego? - Spytajcie o to Steve'a. Kimi zawsze robi to, co chce. Jestem pewien, że wybierze najlepiej jak może - tajemniczo dodał Horner, który od początku był zwolennikiem zatrudnienia byłego mistrza świata.

- Nic nie jest jeszcze przesądzone. Nie jestem jeszcze kierowcą Red Bulla - wtóruje mu Daniel Ricciardo , który między słowami daje jednak do zrozumienia, że jest już "po słowie" z brytyjską stajnią.

- Wciąż mamy kilka opcji. Za kulisami dużo się dzieje i jestem przekonany, że Kimi zostanie w F1 na kolejny rok - twierdzi Roberston. Te opcje to przede wszystkim Lotus i Ferrari.

Ostatnio coraz więcej tropów prowadzi do włoskiej stajni. W 2007 roku Raikkonen zdobył w jej barwach mistrzostwo F1, ale dwa lata później w nie najlepszej atmosferze rozstał się z zespołem, by zrobić miejsce dla Fernando Alonso. O powrocie "Icemana" do Maranello pisze m.in. fińska gazeta "Ilta-Sanomat". Niemiecka telewizja RTL podała nawet, że na stole leży już gotowy do podpisu kontrakt wart 11 mln euro. Oliwy do ognia dodał znów "Bild", pisząc o suto zakrapianej alkoholem imprezy, na której Raikkonen miał zdradzić przyjaciołom, że w 2014 znów przywdzieje czerwony kombinezon.

Rewelacje niemieckiego tabloidu nie muszą być wiarygodne, ale o Raikkonenie w Ferrari piszą też cenieni brytyjscy eksperci związani z F1 - Martin Brundle ze Sky Sports i Eddie Jordan z BBC. Ten drugi sam miał kiedyś zespół w F1, a w ubiegłym roku jako pierwszy pisał o transferze Lewisa Hamiltona z McLarena do Mercedesa. - Priorytetem Kimiego był Red Bull, ale gdy rozmowy upadły, na pierwszym miejscu postawił Ferrari - powiedział Jordan.

Czy taki związek miałby sens? W Ferrari Raikkonen zastąpiłby zawodzącego Massę. Liderem zespołu jest Fernando Alonso, który ostatnio dużo marudzi na bolid, ale jego kontrakt wygasa dopiero w 2016 roku i jest powiązany z silnym wsparciem finansowym z banku Santander. - Mamy teraz czterech topowych kierowców, Raikkonen dołączył do Hamiltona, Alonso i Vettela. Zespół mający w składzie dwóch z nich byłby niezwykle konkurencyjny, ale czy dwa byki w jednej zagrodzie potrafiłyby współpracować? - zastanawia się Brundle.

Wątpliwości ma także szef Lotusa Eric Boullier. - Wierzę, że Kimi jest zadowolony i nie sądzę, by jego doświadczenie z Ferrari było najlepsze. Startowanie u boku Grosjeana jest na pewno łatwiejsze niż u boku Alonso. Nie widzę powodów, dla których Kimi chciałby być drugim kierowcą w Ferrari, gdy u nas ma szansę być numerem jeden - mówił niedawno Francuz, ale trudno mu się dziwić, że przedstawia sprawę właśnie z takiej perspektywy i chce za wszelką cenę zatrzymać najbardziej regularnego kierowcę w stawce. Odejście lidera ekipy przy niewielu już dobrych kierowcach na rynku, byłoby dla Lotusa dużym ciosem. W sugerowaną przez niektóre media wymianę Alonso za Raikkonena wierzyć mogą chyba tylko wielbiciele "Kronik marsjańskich".

Wszystko zależy od Lotusa

- To Lotus trzyma klucz do przyszłości Raikkonena - mówi menedżer Fina serwisowi Autosport.com. - Jeśli będą w stanie odpowiedzieć mu na najważniejsze pytania i zapewnić bolid, w którym będzie mógł walczyć o mistrzostwo świata, wtedy zostanie. Według informacji brytyjskiego serwisu Fin zdaje sobie sprawę, że przyszłość Massy w Ferrari wielokrotnie wydawała się przesądzona, mimo to Brazylijczyk w drugiej części sezonu dostawał kolejne szanse, dlatego nadal jeździ dla włoskiej stajni. W związku z tym Raikkonen nie zamierza podejmować pochopnych decyzji i czeka na konkrety ze strony swojego obecnego pracodawcy.

W innych liczących się zespołach nie szykują się rewolucyjne zmiany. Mercedes ma ważne kontrakty z Rosbergiem i Hamiltonem, a przeżywający najgorszy sezon od lat McLaren zacznie kolejny sezon z Jensonem Buttonem i Sergio Perezem.

Wyścig o GP Belgii na torze Spa odbędzie się w niedzielę o 14. Tradycyjnie, w piątek odbędą się treningi, dzień później kwalifikacje. Relacje na żywo z sobotniej czasówki i niedzielnego Grand Prix w Sport.pl.

Więcej o: