Pjongczang 2018. Ester Ledecka sensacyjną triumfatorką Supergiganta. Faworyzowana Lindsey Vonn bez medalu

Sensacyjnie zakończył się sobotni Supergigant kobiet na zimowych igrzyskach w Pjongczangu. Pierwsze miejsce zajęła Czeszka Ester Ledecka, a podium uzupełniły Austriaczka Anna Veith i zawodniczka z Liechtensteinu, Tina Weirather. Faworyzowana Lindsey Vonn ukończyła dopiero na szóstej pozycji. Jedyna polska reprezentantka, Maryna Gąsienica-Daniel, była 26.

W sobotę narciarkom przygotowującym się do Supergiganta po raz kolejny dał się we znaki wiatr. Silne podmuchy zmusiły organizatorów do przełożenia startu o godzinę, lecz później wszystko rozegrało się bez problemów.

Wśród największych faworytek wymieniano nazwisko Lindsey Vonn. Amerykanka, która ma na koncie dwa medale olimpijskie, z pewnością nie zaliczy tego startu do udanych. Na trasie popełniła duży błąd i ostatecznie ukończyła na szóstym miejscu.

Tina Weirather z Liechtensteinu pojechała w czasie 1:21.22 i wysunęła się na prowadzenie. Niebawem została o 0.1 sekundy wyprzedzona przez Austriaczkę Annę Veith i wydawało się, że obie ukończą na dwóch pierwszych pozycjach. Wtedy niespodziewanie dobrze zaprezentowała się startująca z numerem 26 Ester Ledecka, która była szybsza o zaledwie 0.01 sekundy od Veith i do końca nie dała sobie wydrzeć pierwszej lokaty.

Czeszka zapamięta ten dzień do końca życia. Jeszcze nigdy nie stała na podium zawodów Pucharu Świata, a jej najlepszym rezultatem jest jak dotąd 24. miejsce. Co ciekawe i jeszcze bardziej zdumiewające, narciarstwo alpejskie wcale nie jest jej koronną dyscypliną. Dużo lepiej radzi sobie w snowboardowym slalomie gigancie równoległym – jest aż trzykrotną medalistką mistrzostw świata. Na dodatek w Pjongczangu startuje również w tej konkurencji. Jej złoto w supergigancie to z pewnością jedna z największych sensacji zimowych igrzysk olimpijskich. Szok? Niedowierzanie? Popatrzcie na jej minę! Ledecka sama nie mogła w to uwierzyć:

Nasza jedyna reprezentantka, Maryna Gąsienica-Daniel, ukończyła supergigant na 26. miejscu. Do zwyciężczyni straciła 2.10 sekundy.

Andrzej Bachleda-Curuś w "Wilkowicz Sam na Sam": . Z obecnym PZN nie chcę mieć nic do czynienia. Czekam aż ta grupa się zmieni