Nasza zawodniczka miała blisko trzy tygodnie przerwy po Roland Garros, natomiast tuż przed startem Wimbledonu wystartowała w zawodach w Bad Homburg. Najpierw pewnie pokonała we wtorek Wiktorię Azarenkę, a następnie wyeliminowała Jekatierinę Aleksandrową po zwycięstwie 6:4, 7:6 (5). "Sam początek ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Bad Homburgu między Świątek a Jekatieriną Aleksandrową był kluczowy" - oceniał spotkanie Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.
Polka zmierzyła się w półfinale z Jasmine Paolini. Była ogromną faworytką, zwłaszcza że pięciokrotnie miała okazję spotkać się z Włoszką na korcie i jeszcze nigdy nie przegrała. Doskonała passa została przedłużona. Świątek nie dała żadnych szans rywalce. Cały mecz potrwał nieco ponad godzinę, a zakończył się wynikiem 6:1, 6:3.
- Jazda - podsumował komentujący wydarzenie Żelisław Żyżyński. - Jest kolejny finał Igi Świątek. Czekaliśmy, czekaliśmy i się wreszcie doczekaliśmy. Popisowa partia Igi - dodał. A jak nasza zawodniczka skomentowała triumf? - Jestem bardzo szczęśliwa. Będąc szczera, nie spodziewałam się, że wygram - powiedziała, łapiąc głęboki oddech.
Zwycięstwo z Paolini to dodatkowe 130 pkt w rankingu WTA. Nie zmienia to jednak pozycji, gdyż po wyprzedzeniu ostatnio Włoszki oraz Qinwen Zheng wciąż jest czwarta z dorobkiem 4943 pkt. Strata do będącej na trzeciej lokacie Jessiki Peguli wynosi 1192 pkt. Jeśli jednak Polka wygra cały turniej, będzie miała na koncie już 5118 pkt. Liderką pozostaje Aryna Sabalenka (11 640 pkt), która ma aż 3741 pkt przewagi nad drugą Coco Gauff.
Świątek w finale imprezy zagra ze zwyciężczynią drugiego półfinału, w którym Jessica Pegula zmierzy się z Lindą Noskovą. Gdyby wygrała Amerykanka, to nasza zawodniczka miałaby doskonałą okazję, by pokazać nad nią wyższość.