Po raz ostatni Iga Świątek pojawiła się na korcie 5 września. Wówczas uległa Jessice Peguli w ćwierćfinale US Open i to dość wyraźnie, bo 2:6, 4:6. Następnie miała wystąpić w Seulu, ale zrezygnowała ze startu. Podobnie było przy okazji rywalizacji w Pekinie. To o tyle szokujące, że miała tam bronić tytułu. Wycofanie z turnieju w stolicy Chin mogło mieć więc dla niej poważne konsekwencje w kontekście rankingu WTA. Grała tam bowiem Aryna Sabalenka, jej największa konkurentka. Ostatecznie los był dla Polki łaskawy i nie spełnił się najczarniejszy scenariusz.
Wydawało się, że Sabalenka w cuglach wygra WTA 1000 w Pekinie i mocno zbliży się do Świątek. W drodze do ćwierćfinału nie oddała ani jednego seta. Ba, straciła tylko 16 gemów. W 1/4 finału dość niespodziewanie zatrzymała ją jednak Karolina Muchova, która próbuje wrócić do formy po pauzie spowodowanej kontuzją.
Tym samym można uznać, że Białorusinka nie zdobyła w Pekinie żadnych punktów, ani też ich nie straciła. W zeszłym sezonie również odpadła bowiem w ćwierćfinale. W związku z tym po poniedziałkowej aktualizacji rankingu Sabalenka niezmiennie znajduje się na drugiej lokacie. Do Świątek traci dokładnie 1069 punktów, a więc zniwelowała nieco stratę z racji tego, że Polka nie obroniła tytułu. Mogła jednak odrobić jeszcze więcej - w przypadku wygranej panie dzieliłyby już tylko 384 punkty. Mimo to Sabalenka zbliża się do naszej rodaczki w dość szybkim tempie.
A w Wuhan ta przewaga może stopnieć niemal do 0, z racji tego, że 23-latka się wycofała. Mimo to Białorusinka jeszcze nie wyprzedzi Świątek. Maksymalnie może zgarnąć 1000 punktów.
Na trzecim miejscu w rankingu znajduje się Jessica Pegula, ale ta nie ma szans, by zagrozić wspomnianej dwójce, przynajmniej nie w tym roku. Do zmian doszło za to za plecami TOP 3. Po triumfie w Pekinie na czwartą lokatę awansowała Coco Gauff. Tym samym zepchnęła Jelenę Rybakinę i Jasmine Paolinii kolejno na piątą i szóstą pozycję.
Kolejny i to już 124. tydzień Świątek na prowadzeniu w rankingu WTA to niejedyna dobra informacja dla polskich kibiców. "Życiówkę" osiągnęła Magdalena Fręch. W Pekinie dotarła do 1/8 finału, ale to wystarczyło, by zebrać cenne punkty i awansować na 27. miejsce. Tak wysoko jeszcze nie była. Co ciekawe, rekord personalny zaliczyła też Mirra Andriejewa. Mimo że ma dopiero 17 lat, to w poniedziałek awansowała do TOP 20, a konkretnie na 19. lokatę. Jest najmłodszą zawodniczką w całym TOP 200.
Teraz przed zawodniczkami rywalizacja w Wuhan. Do zgarnięcia jest 1000 punktów. Jak wspominaliśmy, w imprezie zabraknie Świątek. Polka poinformowała ostatnio, że rozstała się z Tomaszem Wiktorowskim i obecnie poszukuje trenera. Zostanie nim najprawdopodobniej obcokrajowiec.