Zapytaliśmy Igę Świątek o zachowanie Sabalenki. Oto jej odpowiedź

Dominik Senkowski
Iga Świątek odpowiedziała po finale w Rzymie na pytania Sport.pl. Zapytaliśmy naszą mistrzynię, czy w sobotę czuła się zestresowana, o zachowanie Aryny Sabalenki i taktykę na to spotkanie.

Iga Świątek pokonała w finale turnieju WTA 1000 w Rzymie Arynę Sabalenkę 6:2, 6:3. To był doskonały występ naszej tenisistki, która trzeci raz w karierze wygrała imprezę na kortach Foro Italico. Po występie finałowym jako Sport.pl mieliśmy okazję zadać naszej mistrzyni kilka pytań na konferencji prasowej. 

Zobacz wideo WTA Rzym 2024. Tam gra Iga Świątek. Imponujący obiekt!

Iga Świątek o finałowym spokoju i zachowaniach Sabalenki 

Świątek rywalizowała niedawno z Sabalenką w finale w Madrycie. Wygrała, ale po dużo trudniejszej walce, która trwała ponad trzy godziny. Po tym meczu w rozmowie z Canal+ Sport mówiła: "W dwóch pierwszych setach czułam się zestresowana". Jak było teraz w Rzymie? - Bez dwóch zdań, mniej było tego stresu, który czasami spowalnia ruch albo sprawia, że człowiek zawaha się. Czułam się pewna siebie i że mogę realizować swój założony plan - przyznała liderka rankingu.

Zapytaliśmy także Igę Świątek o jej podejście do zachowań Aryny Sabalenki w trakcie sobotniego finału. Białorusinka była bardzo nerwowa na korcie, już w trakcie czwartego gema złamała rakietę, potem ponownie rzuciła sprzętem, mocno gestykulowała. 

Na nasze pytanie: "Czy, jak grasz przeciwko Sabalence lub jakiejkolwiek innej rywalce, to kątem oka zwracasz uwagę na to, jak rywalka zachowuje się po drugiej stronie siatki, gdy np. łamie rakietę?", Świątek odpowiedziała: "Generalnie to zależy."

Następnie dodała: "Są mecze, podczas których jestem totalnie odcięta od tego. Mogę wtedy uznać, że moja koncentracja była na najwyższym poziomie. Chociażby, jak grałam z Julią Putincewą, to nie widziałam połowy rzeczy, jakie ona robiła. Ale dzisiaj faktycznie trochę widziałam, aczkolwiek totalnie do tego nie przywiązuję się. Po prostu przepuszczam przez swoją głowę i nie koncentruję się na tym, bo nie powinno mnie to obchodzić, co dzieje się po drugiej stronie siatki".

Sabalenka nie mogła korzystać ze swojej broni

Pytaliśmy w Rzymie Arynę Sabalenkę, dlaczego nie korzystała w finale z dropszotów, z których ostatnio zaczęła słynąć. Tłumaczyła m.in., że zagrania Igi Świątek były na tyle głębokie, że nie mogła znaleźć miejsca na skrót. Taka była właśnie taktyka Polki?

- Po prostu gramy na takim tempie, że szczerze mówiąc, nie ma czasami okazji, by zagrać skróta. Myślę, że z kimkolwiek Aryna grałaby w stylu takim, w takim tempie, to miałaby problem z posłaniem dropszota. Nie oglądałam jej poprzednich spotkań, ale słyszałam, że używa sporo skrótów. Jednak tylko kilka zawodniczek na tourze jest w stanie utrzymać podobne tempo, grać tak szybko. Nawet nie wiem, jaka była jej taktyka, ale przy szybszej grze trudniej o takie zagrania - zakończyła nasza tenisistka. 

Iga Świątek spędzi teraz chwilę w Rzymie, a następnie uda się do Paryża. Tam będzie bronić tytułu w nadchodzącym turnieju Roland Garros. Impreza w stolicy Francji rusza już w przyszłą niedzielę. Polka będzie główną faworytką do wygranej. 

Kto wygra Roland Garros?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.