Iga Świątek to potęga! Małe dziecko aż zaczęło krzyczeć. Telewizja tego nie oddaje

Dominik Senkowski
Iga Świątek i kibice na turnieju w Rzymie
Dominik Senkowski/Sport.pl

Iga Świątek w finale turnieju WTA 1000 w Rzymie! Polka pokonała w półfinale Coco Gauff, choć Amerykanka zaprezentowała się najlepiej od kilku tygodni, a Świątek pod koniec meczu upadła na kort. Światowa jedynka serwowała jednak na tyle imponująco, że dopiero z trybun można poczuć, jak bardzo poprawiła ten element gry - pisze z Rzymu Dominik Senkowski ze Sport.pl.

Zanim Iga Świątek i Coco Gauff wyszły na kort, przed nimi Hubert Hurkacz i Tommy Paul stoczyli prawie trzygodzinny pojedynek. Minimalnie lepszy okazał się Amerykanin. Spotkanie trwało jednak tak długo, że przełożyło się to początkowo na frekwencje w meczu tenisistek.

Zobacz wideo Iga Świątek pokazała zdjęcie z El Clasico

Kibice wyszli coś zjeść, a pod kortem centralnym w Foro Italico zebrał się prawdziwy tłum. Fani mogli żałować, bo przegapili zaskakujący początek spotkania, gdy Gauff wyszła na prowadzenie 2:0. Kibice mogli zobaczyć to na telebimach, więc po kilkunastu minutach trybuny Campo Centrale zaczęły się ponownie zapełniać. 

Zaskakujący początek i koniec seta

Iga Świątek szybko wzięła się za odrabianie strat. Przełamała rywalkę, a w czasie kolejnej przerwy była mocno skoncentrowana. Musiała w czwartek stawić czoła najlepszej wersji Coco Gauff z ostatnich tygodni.

Wiosną trzecia rakieta świata nie imponowała specjalnie formą. Pierwszego seta z liderką rankingu zaczęła jednak znakomicie. Wygrywała część dłuższych wymian, serwowała płasko i mocno. W reakcji na to Świątek zaczęła podawać z prędkością prawie 190 km/h. Z trybun serwis Polki robi niesamowite wrażenie. Od kilku miesięcy serwuje coraz szybciej, ale telewizja nie oddaje tego tak dobrze.

Obie szły gem za gem, choć Amerykanka nadal próbowała przejmować inicjatywę. Gdy jednak w ósmym gemie Polka posłała jej bardzo mocną piłkę w samą linię, nogi Gauff się rozjechały. Nie zdołała utrzymać równowagi, przegrała punkt i było po 4. Imponujący szpagat tym razem nic jej nie dał.

Włosi wspierali Igę

Następnie przy swoim podaniu Gauff prowadziła już 40:0, gdy nagle popsuła łatwy skrót, popełniła dwa kolejne niewymuszone błędy, do tego dwa podwójne z serwisu i została przełamana. Polka nie musiała nawet wiele robić, by zyskać przewagę. Solidna do tej pory Amerykanka zupełnie się zdekoncentrowała.

Świątek nie zmarnowała tej okazji. Pewnie wygrała swój serwis i zamknęła seta wynikiem 6:4. Przed piłką setową siedzące obok dziecko zaczęło krzyczeć: "Swiatek, Swiatek, Swiatek!". Włoskie trybuny wyraźnie wspierały liderkę rankingu, nieraz słychać było okrzyki "Iga, Iga", częściowo także z uwagi na liczną reprezentację polskich kibiców. 

Nawet upadek nie przeszkodził Idze Świątek 

W drugim secie Gauff nie wytrzymała tempa narzuconego przez Świątek. Polka szybko przełamała przeciwniczkę, coraz lepiej returnując przy jej podaniach. I to nawet wtedy, gdy Amerykanka serwowała z prędkością 198 km/h! Dostawała returny pod nogi, nie wiedziała, jak się zachować po takim zagraniu.

W siódmym gemie Iga nie zdążyła dojść do dropshota, straciła równowagę i upadła na kort. Otrzymała wsparcie z trybun, poszła na chwilę napić się wody, a Gauff miała pretensje do sędziego, że pozwolił na to w trakcie gry. Amerykanka uspokoiła się, obroniła serwis na 3:4, ale dwa ostatnie gemy należały znów do liderki rankingu!

Iga Świątek wystąpi w sobotnim finale turnieju WTA 1000 w Rzymie. Jej rywalką będzie lepsza z pary Aryna Sabalenka - Danielle Collins. Transmisje w Canal+ Sport, relacje w Sport.pl. 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...