39 lat i koniec. Historyczny konkurs w Lahti

Choć piątkowy konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w Lahti miał tylko jedną serię, emocji dostarczył więcej, niż niejeden dwuseryjny. Wszystko przez dyskwalifikację Domena Prevca, który początkowo wygrał zawody, lecz później okazało się, że miał za długie narty. Usunięcie jego wyniku sprawiło, że pierwszy raz w karierze na podium stanął Władimir Zografski. Bułgar dokonał czegoś, czego skoki nie widziały przez prawie 40 lat.
Władimir Zografski
fot. Screen: TTV

Gdy Domen Prevc wylądował na 129. metrze w jedynej serii piątkowego konkursu, wydawało się, że będzie to po prostu kolejny pokaz jego dominacji. Słoweniec poleciał zdecydowanie najdalej i nikt nie miał wówczas wątpliwości, że właśnie wygrał siódmy konkurs Pucharu Świata z rzędu. Znalazło się jednak coś, co Prevca pokonało. Kontrola sprzętu. W jej trakcie okazało się, że jego narty są o centymetr za długie. Słoweńca zdyskwalifikowano, a dzięki temu największe sukcesy w historii występów w PŚ odniosło dwóch zawodników.

Zobacz wideo Tu wychował się Kacper Tomasiak! Odwiedziliśmy jego rodzinne strony

Dyskwalifikacja Prevca postawiła wszystko na głowie 

Philipp Raimund pierwszy raz w życiu wygrał konkurs tego cyklu, zaś dla Władimira Zografskiego trzecie miejsce było pierwszą w karierze lokatą na podium. Bułgar startuje wśród najlepszych od lat, jednak jak dotąd najwyżej był czwarty. Zresztą w tym sezonie, w Ruce. Teraz, mając na karku już 32 lata, w końcu dostał się do Top 3. Dla niego to ogólnie najlepszy sezon w życiu, bo wcześniej nigdy nie przekroczył bariery 200 punktów. Tymczasem w bieżącym ma ich już 410. Z kolei jego podium w Lahti oznacza, że stało się coś, czego skoki nie widziały od wielu dekad. 

Prawie 40 lat minęło. Zografski napisał historię

Jak zauważył użytkownik portalu X AbsurDB, Bułgaria to pierwszy nowy kraj na liście państw z minimum jednym podium na poziomie Pucharu Świata od 1987 roku. Wcześniej poza Zografskim najbliżej był Władimir Brejczew w 1990 roku w Planicy (7. miejsce). Poprzednim debiutantem w tym gronie była Szwecja, właśnie 39 lat temu. Polacy swoje pierwsze podium mieli w 1980 roku, gdy Piotr Fijas zajął trzecie miejsce w konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen. 

Sukces Zografskiego też ma niemały polski akcent. Jego trenerem jest obecnie Polak Grzegorz Sobczyk, który współpracuje też w tym celu ze sztabem niemieckim. Bułgar kolejną okazję do powalczenia o podium dostanie już w sobotę 7 marca. O 17:00 rozpocznie się kolejny konkurs indywidualny w Lahti, tym razem już dwuseryjny. 

Więcej o: