MŚ siatkarzy. Brazylia osłabiona już do końca

Brazylijscy siatkarze już do końca mundialu będą musieli radzić sobie bez Marlona, który w ostatnich sparingach przed turniejem był pierwszym rozgrywającym. Lekarze wykryli u niego chorobę Krona, wyniki biopsji, które znane będą za kilka dni, odpowiedzą, czy układ pokarmowy brazylijskiego siatkarza nie został zaatakowany przez nowotwór.

Wyniki będzie znany w czwartek. Poniedziałkowa kolonoskopia potwierdziła stany zapalne jelita grubego i odbytu. Są to objawy choroby Krona, która pustoszy organizm, powoduje drastyczny spadek wagi i ogólne osłabienie. Choć lekarz kadry Brazylii, Alvaro Chamecki, łudził się jeszcze kilka dni temu, że Marlon wróci do gry, teraz wydaje się to absolutnie niemożliwe.

33-letni Marlon przez kilka dni nic nie jadł, leży w szpitalu w Weronie i dopinguje kolegów, którzy w drugiej fazie grupowej w Anconie zagrają z Polską i Bułgarią. - W tej chwili nie jestem sprawny nawet w 60 proc. - mówi Marlon reporterowi brazylijskiej telewizji, która transmituje mundial. - Kolejne testy zostawiają mi bardzo cichą nadzieję na powrót. Dostałem od przyjaciół wiele energii, dowodów sympatii, miłości. Czuję się dzięki temu lepiej. Na całe szczęście psychicznie jestem w doskonałej formie.

Brazylijczycy w fazie grupowej wygrali z Tunezją (3:0) i Hiszpanią (3:1), ale przegrali ostatni mecz z Kubą 2:3. W każdym meczu występowali z jednym rozgrywającym, 24-letnim synem trenera Bruno Rezende, bo światowa federacja (FIVB) nie zgodziła się na zmianę w składzie aktualnych mistrzów świata. Z Kubą, choć Canarinhos przegrali, Bruno spisał się znakomicie. - Dawno nie widziałem go tak dobrze grającego - mówi Ireneusz Mazur, były selekcjoner, który komentował ten mecz dla Polsatu Sport.

Specjalny serwis MŚ siatkarzy na Sport.pl! ?

Więcej o: