W październiku 2024 r. Maxi Oyedele otrzymał powołanie do reprezentacji Polski na mecze z Portugalią (1:3) i Chorwacją (3:3) od Michała Probierza. Ówczesny zawodnik Legii Warszawa był krytykowany za występ na tle Portugalii. Latem zeszłego roku Oyedele odszedł z Legii i przeniósł się do Strasbourga, który zapłacił za niego sześć mln euro - połowa z tej kwoty trafiła do Manchesteru United. 28 sierpnia zeszłego roku Oyedele zagrał w meczu z Broendby IF (3:2). Od tego czasu słuch po Oyedele zaginął.
183 dni później Oyedele znów wystąpił w barwach Strasbourga. Polak wszedł na boisko w drugiej minucie doliczonego czasu gry w meczu Strasbourga z Lens (1:1), zmieniając Diego Moreirę. To był debiut Oyedele w barwach Strasbourga w Ligue 1. Przez długi czas pomocnik leczył urazy, więc nie był do dyspozycji trenerów - najpierw Liama Roseniora, a później Martina O'Neilla.
Francuskie media nie oceniały Oyedele za jego występ przeciwko Lens, bo był on zbyt krótki. W tym czasie Oyedele zagrał trzy celne podania, mając trzy kontakty z piłką.
Niewykluczone, że wkrótce Oyedele będzie otrzymywał więcej szans do gry w Strasbourgu, choć jego konkurencja jest naprawdę spora. Wystarczy wspomnieć np. Francuza Juniora Mwangę, Portugalczyka Rafaela Luisa czy Marokańczyka Samira El Mourabeta.
Wcześniej pojawiały się informacje, że Oyedele może przejść operację w związku ze swoimi problemami z pachwiną i mięśniami przywodziciela. Ostatecznie postawiono na leczenie zachowawcze.
Zobacz też: Wisła Kraków odpaliła bombę. Złoży skargę na rywala do Komisji Europejskiej
Mimo to francuscy dziennikarze za bardzo nie widzą przyszłości Oyedele w Strasbourgu. - Oyedele był bardzo rozczarowujący w okresie przygotowawczym. Czy miało to związek z kontuzją, którą leczył przez kilka miesięcy? Moim zdaniem nie jest na poziomie Ligue 1 - uważa Bouchaib Hailoui.
- Jego pierwsze występy w sparingach były beznadziejne. Miał duży problem z nadążeniem za tempem gry, rytmem meczu. Podobnie wyglądało to na treningach. W Racingu poziom jest wysoki i wyrównany, więc naprawdę łatwo wypaść z obiegu - dodał Cyril Berthet-Olives z "L'Equipe" w rozmowie z portalem weszlo.com.