Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Na transferze Cristiano Ronaldo stracili wszyscy. Wielkie rozczarowanie

Cristiano Ronaldo miał sprawić, że Juventus będzie w Europie niepokonany. Portugalczyk robi co może, ale przeszkadzają mu koledzy z zespołu. Efekt? Na transferze Ronaldo z Madrytu do Turynu stracili wszyscy: Juventus, Real i sam piłkarz.

10 lipca minęły dwa lata, odkąd Cristiano Ronaldo opuścił Real Madryt i został piłkarzem Juventusu. Portugalczyk jest na półmetku kontraktu z mistrzami Włoch, który obowiązuje do końca czerwca 2022 roku. Wydaje się, że - to trzeba podkreślić - na ten moment jego transfer do Turynu nie spełnił oczekiwań. Więcej, straciły na nim wszystkie strony: Juventus, Real i sam piłkarz.

Zobacz wideo Top 3 gole Cristiano Ronaldo w Serie A. Sezon 2019/20:

Real Madryt

Tu wątpliwości nie ma żadnych. "Królewscy" są słabsi bez Ronaldo, o czym kolejny raz przekonaliśmy się w piątkowy wieczór. W dwumeczu z Manchesterem City brakowało im zawodnika, który z przodu byłby w stanie stworzyć przewagę, poprowadzić kolegów do zwycięstwa. Eden Hazard jak na razie zawodzi, ale to nigdy nie będzie zawodnik pokoju Portugalczyka. Belg nie jest typowym goleadorem, nie zastąpi CR7. Vinicius jest jeszcze za młody, Luka Jović to transferowy niewypał, a Gareth Bale wolał grać golfa niż polecieć z drużyną do Manchesteru.

Jeden Karim Benzema to za mało. Ostatnie miesiące są najlepsze w karierze Francuza w Realu: 27 goli i 11 asyst w 48 meczach we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie. Nie zawiódł także w piątek, gdy trafił na 1:1. Łącznie w Lidze Mistrzów 2019/2020 zdobył pięć bramek i miał dwie asysty. Odblokował się po odejściu Ronaldo. Summa summarum Real jednak na tym nie zyskał. Portugalczyk był od Francuza jeszcze bardziej regularny (sześć razy jako zawodnik "Królewskich" był królem strzelców LM, strzelając 15, 12,16, 10, 17 i 12 goli), a w czasach CR7 Benzema trafił mniej, ale trafiał. Teraz cały atak Realu uzależniony jest wyłącznie od byłego reprezentanta Francji.

Zespół z Madrytu wygrał ligę hiszpańską dzięki świetnej obronie. To na nią musiał postawić Zinedine Zidane, bo wiedział, że potencjał ofensywny drużyny jest mniejszy niż w czasach Ronaldo. Na LaLiga, przy kryzysie Barcelony, ta strategia wystarczyła. W Europie brak Portugalczyka jest bardziej zauważalny. W latach 2016-2018 nie było mocnych w Lidze Mistrzów na Real Madryt. Gdy Ronaldo opuścił Bernabeu, hiszpański klub nie przebrnął jeszcze 1/8 finału. Rok temu odpadł na tym etapie z Ajaksem Amsterdam, kilka dni temu z Manchesterem City. W Madrycie wciąż nie znaleziono sposobu, jak zastąpić CR7.

Juventus

Można było się spodziewać, że Real po transferze Ronaldo do Turynu będzie słabszy. Ale że Juventus na tej transakcji nie zyska? Tego chyba nikt nie przypuszczał. Na pierwszy rzut oka jest bardzo dobrze: Portugalczyk w 89 meczach "Starej Damy" strzelił 65 goli i miał 18 asyst. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że nie po to Ronaldo przychodził do Juventusu, by dwa razy pomóc mu wygrać w lidze włoskiej. I bez niego klub z Turynu siedem razy z rzędu sięgał po mistrzostwo Serie A. Portugalczyk miał wnieść drużynę z północnych Włoch na wyższym poziom w Europie. Być tą brakującą cegiełką, która sprawi, że Juventus będzie wygrywał finały Ligi Mistrzów, a nie przegrywał jak w 2015 (z Barceloną) i 2017 roku (z Realem Madryt).

Jeszcze raz okazało się, że futbol to nie matematyka. Na boisku 2+2 nie zawsze równa się 4. Wydawało się, że z Ronaldo mistrzowie Włoch będą nie do pokonania w Europie. Tymczasem rok temu odpadli z Ajaksem w ćwierćfinale LM, a teraz z Lyonem w 1/8. CR7 w ostatnich latach nie przywykł do przegrywania w Lidze Mistrzów z takimi drużynami.

Ronaldo nie stracił skuteczności w Juventusie - choć nie został jeszcze królem strzelców w Serie A, bo rok temu był nim Fabio Quagliarella, a kilka dni temu Ciro Immobile. Uważam jednak, że i bez niego zespół z Piemontu sięgnąłby po mistrzostwo w dwóch ostatnich sezonach. Wystarczyłoby kupić innego napastnika za mniej niż 100 mln euro. To 100 mln euro było przede wszystkim inwestycją Juventusu pod Ligę Mistrzów. Na razie się nie opłaciła. Oczywiście pod względem sportowym, bo marketingowo „Stara Dama” zyskała sporo.

Gdyby Juventus wydał tylko część z tych 100 mln euro na tańszego napastnika, mógłby spożytkować resztę na wzmocnienie innych pozycji. Mecze z Ajaksem i Lyonem pokazały, że drużyna potrzebuje świeżej krwi. W piątek Ronaldo był najlepszy na boisku, strzelił dwa gole, a jednak koledzy tak bardzo mu przeszkadzali, że nawet on nie był w stanie w pojedynkę wyeliminować Francuzów. 

W sześciu ostatnich spotkaniach fazy pucharowej LM Juventus zdobył siedem bramek - wszystkie po trafieniach Ronaldo. To laurka dla CR7, ale i nagana dla pozostałych z drużyny. Działacze z Turynu wiedzą już, że zespół bez wzmocnień w obronie i pomocy nie wyjdzie z roli potentata na krajowym podwórku. Samo zwolenienie trenera Maurizio Sarriego to za mało.

Cristiano Ronaldo

Na transferze do Włoch stracił też sportowo sam Ronaldo. Choć wciąż imponuje skutecznością, zwłaszcza w kluczowych meczach Ligi Mistrzów, po latach zwycięstw w tych rozgrywkach teraz nie może przejść ćwierćfinału. Juventus z nim składzie nie jest tak imponujący w Europie, jak Real w czasach Portugalczyka. - Cristiano Ronaldo żałuje, że opuścił Hiszpanię, taka jest prawda. Nie mówię o plotkach, to są informacje od ludzi, którzy są naprawdę bliscy Portugalczykowi - powiedział w lutym Frederic Hermel, francuski dziennikarz w rozmowie z rozgłośnią radiową RMC Sport.

Ronaldo może być poddenerwowany, bo ma już 35 lat i nie będzie grał wiecznie. To ostatnie sezony, gdy może rywalizować na poziomie Ligi Mistrzów. Dwie szanse na triumf z turyńskim zespołem już stracił. Jak będzie w przyszłym sezonie? Czy jeśli znów zawiedzie sam Juventus, a nie Ronaldo, to CR7 będzie chciał wypełnić kontrakt w Piemoncie? Czas leci i może szkoda ostatnie lata marnować w Turynie. Kolejne mistrzostwa Włoch pewnie cieszą Portugalczyka, ale nie są w stanie mu zastąpić triumfu w Lidze Mistrzów.

Dla Ronaldo ważne są nie tylko zespołowe osiągnięcia, ale i te indywidualne. Rok temu przegrał z Leo Messim Złotą Piłkę. Pewnie gdyby Juventus zaszedł dalej w LM, miałby większe szanse wyprzedzić Argentyńczyka. Pod tym względem Portugalczyk może się cieszyć, że magazyn "France Football" w tym roku odwołał swój plebiscyt. Wątpliwe, by po odpadnięciu na etapie 1/8 finału LM mógł walczyć o tytuł najlepszego piłkarza na świecie.

Przeczytaj też: