Kiedy w 2018 roku Philippe Coutinho przechodził z Liverpoolu do FC Barcelony za 135 mln euro, wydawało się, że Brazylijczyk przez lata będzie stanowił o sile ofensywnej mistrzów Hiszpanii. Świadczył o tym fakt, że piłkarz do tej pory jest najdroższym transferem w historii klubu. Obecnie z perspektywy czasu można stwierdzić, że Coutinho jest jednym z największych niewypałów Barcelony w XXI w. Rok temu ofensywny pomocnik został sprzedany do Aston Villi za jedynie 20 mln euro.
Podczas zeszłorocznego transferu Philippe Coutinho do angielskiego zespołu FC Barcelona zapewniła sobie możliwość dodatkowego zarobku w sytuacji, kiedy 68-krotny reprezentant Brazylii będzie chciał opuścić Aston Villę. W przypadku sprzedaży zawodnika na konto hiszpańskiej drużyny ma wpłynąć 50 proc. kwoty, jaką zaproponuje jego nowy pracodawca.
O ile pierwszy sezon w wykonaniu Coutinho po powrocie do Premier League był przyzwoity, tak na ten moment Unai Emery nie ma w planach budowania drużyny Aston Villi z Brazylijczykiem w składzie. Sprawia to, że po piłkarza zaczęły zgłaszać się inne zespoły, także te bardziej egzotyczne.
Z informacji przekazanych przez Fabrizio Romano wynika, że usługami Philippe Coutinho zainteresowane są kluby z Kataru. Oprócz tego według katalońskiego "Sportu" zawodnik jest również traktowany jako "jedna z opcji" przez zespoły z Arabii Saudyjskiej, które od początku okna transferowego podbijają europejski rynek. Wartość piłkarza oscyluje obecnie w graniach 10 mln euro, jednak Katarczycy z pewnością zapłaciliby Anglikom zdecydowanie więcej. Kontrakt Coutinho z Aston Villą jest ważny do 30 czerwca 2026 roku.
W przypadku odejścia Brazylijczyka z klubu z Birmingham, największym beneficjentem okazałaby się wspomniana Barcelona, która zarobiłaby de facto na nieswoim piłkarzu. Z pewnością jakakolwiek "darmowa" kwota będzie zadowalająca dla Hiszpanów, którzy od wielu miesięcy borykają się z finansowymi problemami.