Dramatyczne sceny w meczu Premier League. Mecz przerwany

Mecz 17. kolejki Premier League pomiędzy Bournemouth a Luton został przerwany w 65. minucie gry. Powodem był stan zdrowia kapitana gości Toma Lockyera. Zawodnik nagle padł na murawę z powodu zasłabnięcia i nieprzytomny został zniesiony na noszach. To niestety nie pierwszy taki przypadek defensora Luton.

Starcie kapitalnie ostatnio radzącego sobie Bournemouth z Luton zdecydowanie lepiej rozpoczęło się dla gości, którzy w trzeciej minucie wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Elijaha Adebayo. Napastnik beniaminka trafiał również w dwóch ostatnich spotkaniach przeciwko Arsenalowi oraz Manchesterowi City. "Wisienkom" udało się wyrównać dopiero w drugiej połowie. Do siatki rywala trafił Dominic Solanke. On również jest w dobrej dyspozycji w ostatnim czasie. W ostatnim miesiącu strzelał w konfrontacjach z Manchesterem United, Aston Villą czy Newcastle (dwa razy).

Zobacz wideo Bum w Polsce na nowy sport. I gigantyczne pieniądze "bez przygotowania fizycznego"

Kapitan klubu z Premier League nagle zasłabł. Mecz przerwany

To jednak nie ma większego znaczenia w kontekście tego, co wydarzyło się kilka minut później. Konkretnie w 65. minucie, gdy na boisko w wyniku zasłabnięcia bez kontaktu z rywalem padł Tom Lockyer, kapitan Luton. Środkowemu obrońcy błyskawicznie udzielono pomocy, a zawodnicy Bournemouth i Luton otoczyli swojego kolegę oraz ratowników medycznych. Lockyer został zniesiony na noszach przy aplauzie całego stadionu. Razem z nim zeszli piłkarze obu drużyn. "Nasze myśli są z Tomem Lockyerem" - napisał oficjalny profil Premier League.

Kilkanaście minut po tych wydarzeniach personel medyczny zespołu gospodarzy poinformował, że kapitan Luton odzyskał przytomność i reaguje na bodźce.

Przyczyny tego, co się stało, nadal nie są znane, ale to nie pierwsza podobna sytuacja z udziałem Toma Lockyera. W maju ubiegłego roku 29-latek stracił przytomność w 12. minucie meczu play-off przeciwko Coventry na Wembley. Natychmiast został zabrany do szpitala, gdzie musiał przejść operację. Dostał jednak zielone światło, aby kontynuować karierę. Według "BBC" Tom Lockyer cierpiał wówczas na migotanie przedsionków, stan opisywany jako nieregularny i często nienormalnie szybki rytm serca.

Mecz na razie nie jest kontynuowany i trzeba czekać na oficjalne komunikaty, lecz najprawdopodobniej zostanie on dokończony w innym terminie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.