"Z Legii kojarzyłem tylko Boruca, ale ten młody idzie w jego ślady" - spostrzeżenia z trybun w Neapolu

Antoni Partum
Legia długo się dzielnie broniła, jednak ostatecznie została zmieciona przez Napoli. Ale choć Cezary Miszta wpuścił trzy bramki, to i tak usłyszał wiele komplementów. Został nawet porównany do Artura Boruca. Z kolei neapolitańczycy muszą być pod wrażeniem kibiców Legii. Był ich kilkudziesięciu, ale dali o sobie znać. Tym razem pozytywnie - spostrzeżeniami z Neapolu dzieli się Antoni Partum.

Była 18. minuta spotkania, gdy Maik Nawrocki, stoper Legii, dotknął piłki ręką w polu karnym. O jedenastce mowy być nie mogło, bo 20-latek miał rękę w naturalnej pozycji. Ale gracze Napoli i tak ruszyli do sędziego. Najwięcej pretensji o niepodyktowanego karnego miał Kalidou Koulibaly, kluczowy piłkarz Napoli, który ze względu na swoją potężną posturę ma ksywkę "K2". O dziwo nie słychać było niezadowolenia kibiców gospodarzy. Najbardziej zagorzali fani Napoli od kilku miesięcy są w konflikcie z prezesem Aurelio De Laurentiisem i bojkotują mecze, zaś kilka tysięcy pozostałych neapolitańczyków nie było w stanie przebić się przez kilkudziesięciu (około 50) legionistów. Teoretycznie: polskich kibiców Napoli miało nie wpuścić na Stadio Diego Armando Maradona. W praktyce: słychać było tylko ich.

Zobacz wideo Legia musi wykorzystać słaby punkt Napoli. "Jest elektryczny"

Dali o sobie znać już podczas rozgrzewki. Gdy słynny Daniele "Decibel" Bellini puszczał "Live is life" zespołu Opus, legioniści dali koncert. I to w pięknym stylu. A leciało to tak: "Live is life, na na na na na! Live is life, Legia Warszaawaa!".

Z każdą kolejną minutą się rozkręcali. Szkoda tylko, że tak śpiewająco w ofensywie nie grała Legia, którą kompletnie zdominowali piłkarze Napoli. Przez większość meczu goście byli zamknięci na własnej połowie. Koulibaly i Kostas Manolas dreptali w okolicach środkowej strefy.

Heatmapa obrony NapoliHeatmapa obrony Napoli SofaScore.com

Bramkarz Alex Meret zapewne czuł się samotny, bo musiał naprawdę głośno krzyczeć, by ktokolwiek z jego drużyny go usłyszał.

Meret. On tam jestMeret. On tam jest Antoni Partum / Agencja Gazeta

Co innego Cezary Miszta, który w pierwszej połowie trzy razy wykazał się bramkarskim kunsztem.

Ave Cezar! Dziwna decyzja Michniewicza okazała trafna. Bez Miszty byłaby katastrofaAve Cezar! Dziwna decyzja Michniewicza okazała trafna. Bez Miszty byłaby katastrofa

"Miszta śladami Boruca"

- Szczerze mówiąc z piłkarzy Legii kojarzyłem tylko Artura Boruca. Pamiętam go sprzed wielu lat, gdy jako bramkarz Celticu rozegrał kapitalne spotkanie przeciwko Milanowi. Ale widzę, że ten wasz młody bramkarz idzie w jego ślady - zagadywał mnie w przerwie jeden z włoskich dziennikarzy.

Zagraniczni kibice mogli poznać 19-letniego Misztę już w poprzedniej kolejce, gdy zatrzymał napastników Leicester. Ale wróćmy do Neapolu, gdzie czujność legionisty regularnie sprawdzał Lorenzo Insigne, lecz filigranowy napastnik tylko łapał się za głowę, po kolejnych paradach Polaka. Tak było do 75. minuty.

Wtedy kapitan Napoli ładnym, finezyjnym strzałem trafił do siatki, a kibicom Napoli wreszcie udało się przekrzyczeć Polaków. Gdyby wówczas zamknąć oczy, to można byłoby się nabrać, że Stadio Diego Armando Maradona jest wypełnione po brzegi.

Bramka podziałała motywująco na zawodników Luciano Spallettiego. Chwilę później dwa gole strzelił Victor Osimhen, ale tylko jedno trafienie zostało uznane (raz został odgwizdany spalony).

Tam, gdzie Koulibaly bał się wsadzić nogę, Jędrzejczyk wkładał głowę [OCENY]Tam, gdzie Koulibaly bał się wsadzić nogę, Jędrzejczyk wkładał głowę [OCENY]

Co z Michniewiczem?

Legia ma w tym sezonie dwie twarze. Tą piękną pokazywała w LE. Tę gorszą w ekstraklasie, gdzie przegrała aż sześć z dziewięciu spotkań. Nie jest tajemnicą, że prezes Dariusz Mioduski myśli o zwolnieniu Czesława Michniewicza (plotkuje się o Marku Papszunie z Rakowa). 

Michniewicz przez 75 minut chodził jak nakręcony. Cały czas przekazywał jakieś wskazówki piłkarzom, ale gdy Napoli objęło prowadzenie, to już tylko stał jak słup soli, a na jego twarzy widać było przygnębienie. Gości w doliczonym czasie gry dobił Matteo Politano.

Legia wciąż liderem

Ale Legia nie ma co się załamywać, bo pozostała liderem grupy (6 pkt). Napoli przeskoczyło Leicester, które też ma cztery punkty. Szanse na awans ma też Spartak (3 pkt).

Tuz po ostatnim gwizdku świętowania wśród neapolitańczyków nie było. W końcu czwartkowy mecz był tylko przystawką do dania głównego - niedzielnego hitu Serie A z Romą. Mimo wszystko zadowolony może być Miszta. Przecież Boruc też przegrał wtedy z Milanem (0:1), a jednak do dziś się pamięta tamto spotkanie. Miszta też będzie pamiętać, bo to skandowanie jego nazwiska było słychać, gdy mistrzowie Polski schodzili z boiska.

Więcej o: