Juljan Shehu był jedną z niewielu jasnych postaci w zespole Widzewa Łódź w sezonie 2025/26. Albańczyk w 32 spotkaniach strzelił cztery gole i zanotował pięć asyst, wydatnie pomagając swojemu zespołowi w utrzymaniu się w Ekstraklasie. Już zimą jednak docierały do nas głosy, że niebawem nastąpić może koniec przygody 27-latka w ekipie z Łodzi.
Wówczas mówiło się o zainteresowaniu ze strony Valencii oraz klubów z Arabii Saudyjskiej. Do transferu jednak nie doszło, a potencjalni nabywcy muszą liczyć się z tym, że za Shehu będzie trzeba dobrze zapłacić. Wszystko ze względu na jego kontrakt, który obowiązuje do końca czerwca 2028 roku.
To jednak może nie przeszkadzać Olympiakosowi Pireus, o którego zainteresowaniu piłkarzem Widzewa pisze portal redinfo.gr. Z tym, że nie podaje żadnych konkretów - ani pod kątem finansów, ani odnośnie potencjalnego skontaktowania się greckiego giganta z agentem Shehu czy klubem.
Ponadto Albańczyk jest jedną z co najmniej dwóch sondowanych przez Greków opcji. Innym piłkarzem, na którego Olympiakos miał zagiąć parol jest zawodnik francuskiego Lorient, Noah Cadiou, czyli rówieśnik Shehu. Reprezentant Gwadelupy także może grać na pozycji numer "6" i numer "8", a w ubiegłym sezonie Ligue 1 trzykrotnie trafiał do siatki, a także dwa razy asystował.
Na ten moment zatem trudno stwierdzić, czy Widzew zdoła zatrzymać swoją gwiazdę na kolejny sezon. Pewne jest jednak, że jeśli Juljan Shehu pożegnałby się z łódzkim klubem, to Robert Dobrzycki nie będzie szczędzić pieniędzy na to, by załatać dziurę w środku pola po jedenastokrotnym reprezentancie Albanii.
Zobacz też: Boniek: Nie będę płakał za Lewandowskim