Po 12 latach reprezentacji Polski znowu zabraknie na mistrzostwach świata w piłce nożnej. Biało-Czerwoni przegrali w finale baraży 2:3 ze Szwecją i wielu kibiców, ale nie tylko ich, boli fakt, że podczas zaczynającego się w czwartek mundialu zabraknie polskich piłkarzy.
- Analizując te spotkania [towarzyskie z Ukrainą (0:2) i Nigerią (2:2) - przyp. red.] nasuwa się myśl, że mistrzami świata byśmy nie zostali. Ale szkoda, że nie jedziemy, bo - umówmy się - wyjście z grupy na tym turnieju będzie dziecinnie łatwe. Wychodzą dwie najlepsze reprezentacje, plus osiem trzecich z dwunastu, a potem są play-offy i wszystko może się wydarzyć - ocenił Zbigniew Boniek w rozmowie z portalem WP SportoweFakty. Ocenił, że problem naszej kadry leży w tym, że może zagrać dobry mecz z silnym rywalem, żeby później przegać ze słabszym.
- W przypadku awansu na mistrzostwa świata, dopiero byśmy zobaczyli, jak się sprawy mają. Na pewno wyszlibyśmy z grupy. Później w fazie play-off wszystko mogłoby się wydarzyć - stwierdził.
Zobacz również: Jedyne takie miejsce na świecie. "Nie słychać nikogo"
Boniek został również zapytany, czy "nie jest zmartwiony" tym, że na mundialu nie zagra Robert Lewandowski. - Muszę podkreślić, że absolutnie nie jestem tym przejęty. Nikt Robertowi nie zabraniał na te mistrzostwa pojechać - odpowiedział.
- Gdyby strzelił bramkę ze Szwecją, gdyby drużyna zagrała lepiej, znaleźlibyśmy się na mistrzostwach. Nie będę płakał za Robertem, bo go nie ma na mundialu. Zresztą, widzę zdjęcia z wakacji i nie wydaje mi się, żeby Robert był bardzo zmartwiony - podsumował.
Mistrzostwa świata otworzy mecz Meksyk - RPA, który rozpocznie się o godz. 21:00 czasu polskiego. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego spotkania na Sport.pl i w naszej aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.