W 33. kolejce Ekstraklasy mogło się wiele wyjaśnić, jeśli chodzi o sytuację drużyn walczących o utrzymanie. Już w piątek ligowy byt zapewniła sobie Pogoń Szczecin, która pokonała Zagłębie Lubin 1:0, a o godz. 20:30 na boisko wyszły zespoły Korony Kielce i Widzewa Łódź. Obie ekipy miały na swoim koncie po 39 punktów i zaledwie jedno oczko przewagi nad strefą spadkową, więc trzy punkty były dla nich na wagę złota.
Lepiej w to spotkanie wszedł Widzew. Dobre podanie od Mariusza Fornalczyka w 4. minucie otrzymał Fran Alvarez. Hiszpan wprawdzie się zawahał, przez co atak wyhamował, lecz zdołał oddać strzał w kierunku bliższego słupka bramki. Tam jednak czujny był Xavier Dziekoński, który sparował piłkę na rzut rożny.
I to w zasadzie była jedna z dwóch ciekawych akcji w pierwszej połowie. Druga miała miejsce pół godziny później, gdy po rzucie wolnym futbolówka spadła na głowę Przemysława Wiśniewskiego, który minimalnie chybił. Pod bramką Bartłomieja Drągowskiego z kolei jedyna ciekawa sytuacja miała miejsce w 21. minucie, gdy po kontakcie z Samuelem Kozlovskym na murawę tuż przed polem karnym padł Nono, lecz Tomasz Kwiatkowski nie dopatrzył się przewinienia.
Po zmianie stron znów długo czekaliśmy na konkrety. Ten nadszedł w 62. minucie gry. Sfaulowany przed polem karnym został Dawid Błanik. Kapitan Korony sam postanowił wymierzyć sprawiedliwość. Podszedł do piłki ustawionej na 22. metrze od bramki Drągowskiego i przepięknym strzałem w okienko bramki nie dał najmniejszych szans golkiperowi Widzewa na skuteczną interwencję.
Łodzianie odpowiedzieli chwilę później. Piłka spadła na głowę Sebastiana Bergiera, lecz ten trafił prosto w Dziekońskiego. Kolejnych ataków Widzewa jednak brakowało, a minuty upływały nieubłaganie na korzyść Korony. To zresztą Kielczanie zagrażali z kontry. W 71. minucie bliski trafienia był Kostas Sotiriou, ale nie zdołał wykończyć akcji po dośrodkowaniu Stjepana Davidovicia.
Więcej było leżenia na boisku, gry na czas i brzydkich fauli, aniżeli gry w piłkę. Widzew nie potrafił sforsować złocisto-krwistego muru, który postawił zespół Jacka Zielińskiego. Frustracja w zespole Aleksandara Vukovicia narastała, a to nie pomagało w szukaniu bramki wyrównującej. Ta ostatecznie nie padła, choć w 90. minucie dobrą interwencją przy strzale Juljana Shehu z rzutu wolnego musiał popisać się Dziekoński. Trzy punkty zostały jednak w Kielcach.
Dzięki wygranej Korona awansowała na 11. miejsce w ligowej tabeli. "Złocisto-Krwiści" z dorobkiem 42 oczek nieco spokojniej podejdą do ostatniej serii gier. Piłkarze Widzewa z kolei z dużym niepokojem będą spoglądać na mecze Arki Gdynia i Lechii Gdańsk. Widmo spadku bowiem znów przybliżyło się do Serca Łodzi. O utrzymanie "Widzewiacy" zagrają z Piastem Gliwice.
Korona Kielce 1:0 Widzew Łódź (61' Błanik)
Zobacz też: Kolejny klub Ekstraklasy wywalczył utrzymanie. Musieli czekać do 79. minuty