Robert Lewandowski po meczu z Bośnią i Hercegowiną spotkał się ze sporą krytyką. Teraz jednak nastroje są zupełnie odwrotne. W piątkowym starciu z Rumunią to właśnie 38-letni napastnik okazał się postacią numer 1 w polskiej kadrze. Najpierw wywalczył i sam wyegzekwował karnego, potem zamknął dośrodkowanie Zalewskiego, a na koniec fantastycznie zachował się w polu karnym, zastawił się i popisał pięknym uderzeniem. Tym sposobem skompletował hat-tricka i przyczynił do zwycięstwa Polaków 6:0. Jego występ nie mógł więc nie zostać zauważony za granicą.
"38-letni Lewandowski zdobywa hat-tricka i prowadzi Polskę do zwycięstwa" - napisało w tytule francuskie "L'Equipe". Jak zauważył dziennik, Polska: "w imponującym stylu wróciła na zwycięską ścieżkę", do czego w dużej mierze przyczyniła się czerwona kartka w pierwszej połowie dla Dragusina.
"Lewandowski zdobywa hat-tricka i dalej pisze historię z reprezentacją Polski" - donosił z kolei kataloński "Sport". - Robert Lewandowski po raz kolejny udowodnił w barwach reprezentacji Polski, że w wieku 38 lat wciąż ma wiele do zaoferowania na boisku - dodano. Hiszpanie podkreślali także, że Lewandowski powiększył swój dorobek w drużynie narodowej do 93 bramek, dzięki czemu awansował na piąte miejsce na liście najlepszych strzelców w historii futbolu reprezentacyjnego.
Zobacz też: Oto co piłkarze Polski naprawdę sądzą o Urbanie. Wszyscy już wiedzą
O efektownej wygranej Polski i wyczynie Lewandowskiego krótko wspomniał też niemiecki "Bild". - Polska odnosi okazałe zwycięstwo, pokonując Rumunię 6:0. Gwiazdą wieczoru jest Robert Lewandowski, który zdobywa trzy bramki - czytamy. - Polska gromi rywali dzięki hat-trickowi Lewandowskiego i precyzyjnemu uderzeniu głową Bednarka - podsumował z kolei portugalski "Record".
Szwedzki portal SVT rozpisywał się natomiast o "kompletnym załamaniu Rumunii". - Polska gładko rozprawiła się z Rumunią; rywale doznali druzgocącej porażki 0:6 po tym, jak obejrzeli wczesną czerwoną kartkę. Bohaterem spotkania został Robert Lewandowski, który zdobył trzy bramki - podsumowano.