Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Moder zachwycił kadrowiczów! Krychowiak straci miejsce? W klubie znają jego problem

Być może największy zwycięzca tego zgrupowania biega w środku pola z największym przegranym. Jakuba Modera chwalą inni reprezentanci i kibice, a selekcjoner daje mu kolejne szanse. Za to Grzegorz Krychowiak do słabego wejścia w spotkaniu z Finlandią dodał kiepski mecz z Włochami. Pora na zmiany?

U boku weteranów, fundamentalnych dla kadry zawodników ostatnich lat, w meczu z Włochami wystąpili młodzieżowcy - Sebastian Walukiewicz obok Kamila Glika i Jakub Moder przy Grzegorzu Krychowiaku. Im obu łatwo przypisać cechy typowe dla młodych - odwagę, pewność siebie, momentami wręcz brawurę. Nie prosili starszych o zgodę. Robili, co chcieli. To ich zgrupowanie, są jego bohaterami, choć jeszcze we wrześniu, po meczu z Bośnią i Hercegowiną, Kamil Grosicki krzyczał, że to stara gwardia rządzi reprezentacją. On i Glik strzelili wtedy gole. Ale teraz on usiadł na ławce i patrzył, jak za stery chwytają młodzi. Rywalizacja pokoleń trwa. Co ważne - z korzyścią dla reprezentacji.

Zobacz wideo

Jakub Moder zrobił wrażenie na pozostałych kadrowiczach

Walukiewicz przez lata obserwował, jak wyprowadza piłkę Leonardo Bonucci, więc w niedzielę, gdy stanął naprzeciw niego, mimo wysokiego pressingu Włochów, szukał konstruktywnych podań do pomocników. Rozgrywał częściej niż Glik: wykonał cztery podania więcej, 66 razy miał kontakt z piłką, czyli o 14 więcej niż obrońca Benevento. Był odważny, nadzwyczaj spokojny. A przed sobą miał Jakuba Modera, który w drugiej linii też nie dał się wpędzić w sztywne ramy i podział mistrz-uczeń. Ba, o ile Walukiewiczowi w tak dobrym występie na pewno pomogło doświadczenie Glika, o tyle pomocnik Lecha Poznań na Grzegorza Krychowiaka nawet niespecjalnie się oglądał. Ten zresztą nigdy nie poczuwał się do roli opiekuna i boiskowego przewodnika. I żaden to zarzut, takie ma usposobienie.

Moder wszedł do reprezentacji bez pukania. Szybko pokazał wszystkim swoją wizytówkę: na treningach kilka razy uderzył sprzed pola karnego, dokręcił ze stojącej piłki i w gierkach błysnął paroma nietuzinkowymi podaniami. Jakub Polkowski, z kanału "Foot Truck", zdradził w "Sekcji Piłkarskiej", że pod wrażeniem Modera byli Wojciech Szczęsny i Bartłomiej Drągowski, a gdy na konferencji prasowej Robert Lewandowski chwalił młodych piłkarzy za talent i aurę, najpewniej myślał przede wszystkim o pomocniku Lecha. Bramkarz Fiorentiny na co dzień broni strzały Ericka Pulgara, który w jego klubie wykonuje wszystkie stałe fragmenty gry, ale już po kilku treningach z Moderem stwierdził, że ten ma nawet lepiej ułożoną stopę niż Chilijczyk. 21-latek w meczu z Włochami wykonywał więc rzuty rożne, a gdy piłka była w grze, kontrastował w środku pola z mniej aktywnym Krychowiakiem. Miał 25 kontaktów z piłką więcej, 15 podań więcej, 3 dryblingi więcej, 5 wybić więcej, 2 zablokowane strzały więcej. Ale statystyki to jedno, a obserwacja meczu - drugie.

Nie przeczy tym liczbom, wręcz je uzupełnia: Moder wciąż bowiem pokazywał się do gry, podawał częściej i odważniej - do przodu, nie w poprzek boiska. Nie do najbliższego, a najlepiej ustawionego kolegi. Podejmował ryzyko, szukał skrzydłowych, dynamicznym startem gubił kryjących go rywali. Jak doskakiwał do Włochów, z reguły był na czas. Krychowiakowi często spóźniał się o ułamek sekundy i zamiast w piłkę, trafiał w nogi. Faulował pięć razy (w tym trzy razy już w pierwszym kwadransie), Moder przez cały mecz miał dwa przewinienia. Mówiąc najprościej: on miał swój dzień, Krychowiak nie. Nawet jak Moder chciał dośrodkować do Roberta Lewandowskiego, to wyszedł z tego najgroźniejszy strzał w meczu, po którym komentatorzy chwalili go za spryt. Dalej: pomocnik Lokomotiwu Moskwa na fatalnej murawie w Gdańsku miał grację początkującego łyżwiarza, Moder za to wydawał się zwinny i lekki. To na pewno nieco zakrzywia ocenę ich występu. Przede wszystkim w pierwszej połowie niedostatki Krychowiaka rzucały się w oczy. Po zmianie stron spisał się już całkiem przyzwoicie: był skuteczniejszy, rzadziej faulował, ograniczył niecelne podania i odpowiadał za przeprowadzenie najgroźniejszej akcji Polaków. 

Środek pola bez oczywistego szefa

W polskim środku pola w meczu z Włochami nie było podziału na szefa i jego pomocnika. Moder i Krychowiak grali na równych zasadach - zarówno w sensie ustawienia na boisku (heatmapa pokazuje, że grali niemal na tej samej wysokości boiska, Moder bliżej prawej, a Krychowiak lewej strony), jak i podziału obowiązków. W poprzednich meczach, gdy obok pomocnika Lokomotiwu grali Mateusz Klich, Jacek Góralski czy - jeszcze wcześniej - Krystian Bielik, dostosowywali swoje ruchy do niego. Krychowiak był pierwszym rozgrywającym, który często schodził między stoperów, a oni musieli w tym czasie szukać miejsca gdzie indziej. Przeciwko Włochom tak oczywiste to nie było. Obaj środkowi pomocnicy wymieniali się w tej roli. Lepiej wyglądało to, gdy między stoperów schodził Krychowiak, bo wtedy pierwsze wprowadzające podanie mogło trafić do Modera, a on zazwyczaj miał pomysł co dalej zrobić z piłką. Szukał skrzydłowych, bocznych obrońców, rzadziej Roberta Lewandowskiego.

Heatmapy Jakuba Modera i Gregorza Krychowiaka z meczu z WłochamiHeatmapy Jakuba Modera i Gregorza Krychowiaka z meczu z Włochami screen Sofascore.com

Moder szukał w tym meczu odważnych podań do przodu. Na górnym obrazku - Krychowiak ustawiony bliżej obrońców, więc Moder zszedł do boku. Jednym podaniem minął dwóch Włochów i pozwolił Polakom zaatakować większą liczba piłkarzyModer szukał w tym meczu odważnych podań do przodu. Na górnym obrazku - Krychowiak ustawiony bliżej obrońców, więc Moder zszedł do boku. Jednym podaniem minął dwóch Włochów i pozwolił Polakom zaatakować większą liczba piłkarzy screen

Gdy ustawiali się odwrotnie - Moder grał niżej i wykonywał pierwsze podanie do Krychowiaka, ten - agresywnie atakowany przez Włochów - miał spore problemy z celnym podaniem. W ogóle, abstrahując od personaliów, największą bolączką Polaków w tym meczu było wykonanie drugiego i trzeciego konstruktywnego podania. Zbyt wiele akcji przebiegało według schematu: przejęcie piłki, pierwsze udane podanie do pomocników, a kolejne do bocznych obrońców, którzy zostawieni sami sobie często pozbywali się piłki (straty, niedokładne podania do skrzydłowych, kopnięcie piłki w stronę Roberta Lewandowskiego). O grze Polaków sporo mówi fakt, że zazwyczaj tracili piłkę właśnie w bocznych sektorach boiska. W szerokości pola karnego przytrafiła im się tylko jedna strata - dla porównania Włosi mieli ich 17 - co wynika z tego, że przyciśnięci pressingiem Włochów szukali najprostszych zagrań, a boczni obrońcy zazwyczaj pozostawali jedynymi niepilnowanymi zawodnikami. Moder próbował ten schemat przełamywać i podawać do Kamila Jóźwiaka lub Sebastiana Szymańskiego - z różnym jednak skutkiem.

Włosi świadomie naciskali na Krychowiaka. Miał przez to w pierwszej połowie kilka groźnych stratWłosi świadomie naciskali na Krychowiaka. Miał przez to w pierwszej połowie kilka groźnych strat screen

Jeśli chodzi o rozegranie - Moder był od Krychowiaka odważniejszy, lepszy, natomiast w grze obronnej już nie. Obaj trzymali dość wysoki poziom. Krychowiak miał najwięcej odbiorów w drużynie, choć grał stateczniej niż Moder i nie pracował na niemal całej długości boiska. To pomocnik Lecha w większości przypadków doskakiwał do rywali jako pierwszy, a wówczas Krychowiak dobrze go asekurował. Na koniec jednak trzeba pomocnikowi Lokomotiwu oddać, że po przerwie grał już lepiej i podreperował statystyki: skończył mecz z 75-procentową dokładnością podań, czyli o pięć pkt. proc. wyższą niż Moder, mimo że też zaczął podejmować większe ryzyko. To on odpowiadał za przeprowadzenie najgroźniejszej akcji Polaków, gdy wymienił kilka podań bez przyjęcia i stworzył Mateuszowi Klichowi okazję do dośrodkowania. Zabrakło mu jednak precyzji, a całą akcję zakończył celnym uderzeniem Jakub Moder. 

Czas Grzegorza Krychowiaka minął?

Byłoby to stwierdzenie zdecydowanie przedwczesne. Krychowiak - sam zdający sobie sprawę z technicznych ograniczeń - w towarzystwie Modera, Klicha, Zielińskiego czy Bielika będzie pod tym względem odstawał. I dziś pewnie nas to nieco uwiera, oczami wyobraźni widzimy bardziej ofensywne ustawienie w środku pola, z trzema pomocnikami, którzy dobre czują się z piłką przy nodze. Ale to, co dobrze wygląda na papierze, nie musi sprawdzić się w meczu. Drużynie potrzebna jest też równowaga, którą Krychowiak wciąż zapewnia zespołowi, mimo że na murawie w Gdańsku sam miał problemy z jej zachowaniem. Pomocnik Lokomotiwu nadal dobrze się ustawia, reaguje na ruchy przeciwnika i przewiduje jego kolejnych zagrania. Problem w tym, że w meczach z Finlandią i Włochami nogi nie nadążały za głową. Dlatego tak często był spóźniony i faulował przeciwników, chociaż będąc w formie, najpewniej potrafiłby czysto odebrać im piłkę.

Rosjanie od dawna piszą o tym, co my zobaczyliśmy w poprzednim tygodniu. - Krychowiakowi na razie brakuje determinacji, jednak powoli się odnajduje i zaczyna grać z większą chęcią i entuzjazmem. Widać, że ma problemy kondycyjne i fizyczne, które stopniowo nadrabia, pracując indywidualnie z trenerem przygotowania fizycznego, ale do poziomu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, wciąż sporo mu brakuje. Na mecze Ligi Mistrzów ma już być gotowy - czytamy na portalu "sports.ru"

- Krychowiak nie jest jeszcze przygotowany. Sporo mu pod tym względem brakuje, przez co Lokomotiw ma duże problemy - mówi na swoim wideoblogu Michaił Borzykin, którego cytuje "Fabrika Futbola". Jego zdaniem, jeśli Krychowiak w ciągu kilku tygodni nie będzie odpowiednio dysponowany, zimą może odejść z klubu. - Jego spadek formy wyraźnie odbija się na grze zespołu, dlatego polecono mu indywidualne treningi, żeby jak najszybciej wrócił fizycznie na swój poziom - dodaje Borzykin. 

Czekają więc Rosjanie, musimy czekać i my. Z tym że trener Lokomotiwu Marko Nikolić nie ma zamiaru czekać z założonymi rękami, dlatego, mimo że sam początkowo ustawiał Krychowiaka jako defensywnego pomocnika, coraz chętniej korzysta z pomysłu swojego poprzednika - Jurija Siomina, który w poprzednim sezonie dostrzegł w Polaku ofensywny potencjał, zmienił mu pozycję i dał znacznie więcej swobody w ataku. Nikolić nie robi tego tak odważnie, jednak porównanie średnich pozycji Krychowiaka z kilku ostatnich meczów pozwala zauważyć, że znów gra nieco wyżej. Rosjanie tłumaczą, że na tej pozycji, przy tym ustawieniu Lokomotiwu, jego problemy fizycznie nie są aż tak widoczne.

Z kolei Jerzy Brzęczek od początku pracy z kadrą widzi w Krychowiaku typowego defensywnego pomocnika i nawet gdy jesienią poprzedniego roku ten strzelał w lidze rosyjskiej gola za golem, selekcjoner nie podjął odważnej próby przeniesienia jego ofensywnych atutów na grę reprezentacji. Tym bardziej nie podejmie jej teraz. Brzęczek w eliminacjach Euro zagrał bez Krychowiaka zaledwie sześć minut i nic nie wskazuje na to, by na ostatniej prostej przed turniejem coś miałoby się w tej kwestii zmienić. Krychowiak będzie grał jako defensywny pomocnik. Pozostaje więc trzymać kciuki za efekty jego współpracy z rosyjskim trenerem przygotowania fizycznego, bo jeśli znów będzie dobrze się czuł, poprawi wytrzymałość i szybkość, wróci mu odpowiedni "timing", kibice przestaną widzieć w nim całe zło kadry.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ