Przyszłość bramkarza reprezentacji Polski jest szeroko omawianym tematem od dłuzszego czasu. Szczęsny ma za sobą bardzo dobry sezon w Juventusie (15 czystych kont w 35-ciu meczach), ale mimo to w Turynie nie ma już dla niego przyszłości. Wszystko za sprawą przyjścia nowego trenera, czyli Thiago Motty. Były szkoleniowiec Bologni, autor jej pierwszego od 60 lat awansu do Ligi Mistrzów, bardzo wysoko ceni sobie grę nogami u bramkarza. Próbował nawet w zeszłym sezonie posadzić na ławce przeciętnego w tym aspekcie Łukasza Skorupskiego, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu.
Juventus ma jednak zamiar zapewnić mu dokładnie takiego golkipera, jakiego ten sobie zażyczy. Szczęsny poprawił znacząco grę nogami, ale do czołówki już zawsze będzie mu brakować. Co innego Michele Di Gregorio. Włoch ma za sobą kapitalny sezon w Monzy, a do tego znakomicie operuje piłką. Zdaniem Fabrizio Romano jego przyjście to już jedynie kwestia samego ogłoszenia, a to ma nastąpić wraz z początkiem lipca.
Polski bramkarz natomiast miał przenieść się do saudyjskiego Al-Nassr, czyli klubu, w którym gra obecnie m.in. Cristiano Ronaldo. Problemem jest jednak porozumienie z Juventusem oraz zgoda od saudyjskiego Public Investment Fund, bez której żaden transfer nie ma prawa bytu. Okazuje się jednak, że dla Szczęsnego nie musi to oznaczać sezonu na ławce Juventusu.
Zdaniem dziennikarza Gianluci Di Marzio, Polakiem zainteresowała się bowiem... Monza. Ten sam klub, który na 99% zaraz sprzeda Michele Di Gregorio do Turynu. Szczęsny miałby zostać w niej następcą swojego następcy w Juventusie. Wedle informacji Di Marzio, nasz reprezentant nie chciałby wyjeżdżać z Włoch i właśnie to chce wykorzystać Monza, która miała już skontaktować się z Juventusem w sprawie transferu. Bardzo możliwe, że kluby dogadają się bez większych kłopotów z uwagi choćby na transfer Di Gregorio. Pytanie zatem jest takie, czy Polak byłby zainteresowany tego typu zmianą. Cóż, najbliższe dni/tygodnie wiele w tej sprawie wyjaśnią.