Mundial 2018. Pierwszy trener Kanté dla Sport.pl: We Francji mówi się, że reprezentację należy budować wokół Kanté, a nie Mbappé. A my, Polacy, czujemy dumę

Pieniądze od Chelsea za transfer N'Golo Kanté do PSG? Będzie milion czy dwa, ale to tylko kłopot. Wokół nas są nieciekawe dzielnice, mieszkają tam zbóje, które już zapowiedziały, że przyjdą po te środki - mówi Sport.pl pierwszy trener reprezentanta Francji Tomasz Bzymek.
Ngolo Kante Ngolo Kante NATACHA PISARENKO/AP

Sebastian Staszewski: Jest pan dumny patrząc na postawę N'Golo Kanté, który w Rosji jest jednym z liderów reprezentacji Francji, w tej chwili półfinalisty mistrzostw świata? To pana wychowanek, wraz z innym Polakiem, Piotrem Wojtyną, szkolił go w Suresnes.

Tomasz Bzymek: Czuję absolutną dumę. Wychować piłkarza tej klasy to marzenie każdego trenera. Kiedy on gra, zespół wygrywa. Kiedy go brakuje - Francja ma problemy. Dziś cały kraj wie, że tego niepozornego chłopaka wychowali polscy trenerzy. Francuscy komentatorzy, także byli piłkarze, mówią, że reprezentację należy budować wokół Kanté, a nie wokół Mbappé czy Griezmanna. W telewizji powiedział to mistrz Europy z 1984 roku Luis Fernández.

Zaskoczyła pana forma Kanté? W Rosji jest w jeszcze lepszej dyspozycji niż we Francji, gdzie dwa lata temu drużyna "Trójkolorowych" doszła aż do finału mistrzostw Europy.

Gdy rozmawialiśmy w 2016 roku to mówiłem panu, że Francja wciąż go nie zna. Wiedziałem jednak, że to kwestia czasu. Dlatego forma Kanté mnie nie zaskakuje. Zaskakuje mnie jednak to, że tak długo potrafi utrzymać dobrą dyspozycję. Zastanawiam się czasem jakie są jego skrajne możliwości, gdzie jest ta granica. To zawodnik szybki, kreatywny, dobrze podający. U mnie w seniorach zaczynał na skrzydle, bo tylko na to pozwalały jego warunki fizyczne. A więc uważam, że jest jeszcze nieco rezerw, które niedługo zostaną przez trenerów odkryte.

Dziś mimo zaledwie 168 centymetrów wzrostu Kanté to gladiator.

Do tej pory trenerzy kazali mu odbierać piłki i podawać do najbliższego kolegi. Teraz Didier Deschamps pozwala mu na bardziej kreatywną grą. W meczu z Urugwajem na przykład w końcówce N'Golo zagrał na boku lewej pomocy i nie był zły. To może być jego przyszłość.

Kibice zwracają uwagę na ofensywne popisy Antoine Griezmanna i Kyliana Mbappé, ale to właśnie Kanté wykonuje czarną robotę. Zmieniają się jego partnerzy, raz to Blaise Matuidi, raz Corentin Tolisso, a czasem Steven N'Zonzi, a Kanté - niezmiennie trwa.

Po pierwsze wpływa na to bardzo profesjonalne podejście do zawodu. N'Golo po meczach rzadko udziela wywiadów, chociaż i tak zrobił w tej dziedzinie postęp, rzadko kiedy siedzi na imprezie. Zamiast tego woli się wyspać lub iść na odnowę. To sprawia, że jest chyba jedynym Francuzem, który na mistrzostwach świata dał radę zagrać wszystkie mecze od pierwszej do ostatniej minuty! Poza tym Deschamps w końcu zrozumiał, że gdyby dwa lata temu postawił na N'Golo w finale Euro z Portugalią, to dziś w Rosji prowadziłby drużynę mistrzów Europy.

Kanté chce pozyskać PSG, a Chelsea żąda za niego aż 100 mln funtów. To realna cena?

Oczywiście, to jego wartość. W tej chwili to jeden z najlepszych zawodników na świecie. A co jest jeszcze istotniejsze, on cały czas robi postępy. W tym roku N'Golo złapał kontuzję, bo biegał jak szalony. Claudio Ranieri w Leicester śmiał się, że Kanté potrafi dośrodkować w pole karne, a później pobiec za piłką i sam ze swojej wrzutki uderzyć. Teraz to się zmieniło, bo N'Golo oszczędza swoje siły, gra rozsądniej. Wie kiedy trzeba pobiec, po co i dlaczego.

Co taki transfer mógłby oznaczać dla Suresnes w którym wciąż pracujecie z Wojtyną?

O Boże ty mój! Oznaczałby więcej kłopotu, niż pożytku. Z tego transferu będzie milion czy dwa miliony euro dla naszego klubu. Jak to dostaniemy, to będzie trzeba wydać. A to kłopot.

Dlaczego? Dla amatorskiej drużyny to raczej błogosławieństwo.

Za transfer Kanté do Chelsea dostaliśmy 270 tys. euro. Rozłożyliśmy to na sześć działek, od szkolenia trenerów po zakup minibusów. Był pan u nas, widział pan, że wokół nas są niezbyt przyjemne dzielnice. Tam są bandziory, które szykują się na te środki i zapowiedzieli już, że przyjdą porozmawiać o podziale, bo im się też należy. Chociaż teraz trzymamy ich w ryzach.

Jakie nastroje panują we Francji? Półfinał mundialu to był plan minimum?

Planem minimum był ćwierćfinał. Ale teraz wszyscy myślą o zwycięstwie. Didier Deschamps ustawił zespół bardzo dobrze, taktycznie jego drużyna przygotowana jest na różne sytuacje. Może cofnąć się do defensywy, albo zaatakować ze zdwojoną siłą. Ilość różnych możliwości, które obecnie ma selekcjoner, jest imponująca. No i w końcu w drużynie jest dobra atmosfera.

Kto więc jest faworytem półfinału? Francuzi czy Belgowie?

Żałuję bardzo, że Francuzi nie zmierzą się w półfinale z Polakami. Ale cóż, taki jest futbol. Belgowie są dziś czarnym koniem turnieju i mogą powalczyć. Powiedziałbym nawet, że to przedwczesny finał. Zwycięzca tego meczu będzie zwycięzcą całych mistrzostw świata.

A Kanté doczeka się w końcu bramki? Na Euro 2016 się nie udało.

Jako nastolatek nie chciał strzelać. Prosiłem go i namawiałem, ale uparł się, że nie. Wolał podawać i tak zostało do dziś. Kiedy rok temu nas odwiedził, zapytałem go czy już nauczył się grać w piłkę. Skrzywił się nieco i stwierdził, że jeszcze musi się poduczyć. Jedną z rzeczy nad którą na pewno musi poprawić, jest strzelanie bramek. Oby zaczął już w półfinale.

Więcej o: