Mundial 2018. Jacek Krzynówek: Nie porównujmy tych mistrzostwo do porażek w Korei i Niemczech. Reprezentacje Engela i Janasa nie rozbijały się od środka

Gołym okiem było widać, że nie byliśmy dobrze przygotowani. Żyliśmy pozytywnymi wspomnieniami z Euro we Francji, gdzie doszliśmy do ćwierćfinału, ale dwa lata to szmat czasu w obecnej piłce. Od ostatniego Euro nasi reprezentacji nie poczynili aż tak wyraźnych postępów, żebyśmy realnie mogli marzyć o sukcesie na mundialu. Kibice, w tym ja, kierowaliśmy się chyba bardziej sercem niż rozsądkiem - mówi Jacek Krzynówek, uczestnik mundiali w 2002 i 2006 roku.
Grzegorz Krychowiak i Piotr Zieliński podczas meczu Polska - Senegal . Grzegorz Krychowiak i Piotr Zieliński podczas meczu Polska - Senegal . Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Damian Bąbol: "U mnie spokój. Serio, kompletny luz. Wiem, że to co chłopaki mieli zrobić do tej pory, już zrobili. Trener przeprowadzi pewnie jeszcze maksymalnie dwie odprawy taktyczne i to wszystko. Wszyscy są gotowi, zdrowi, więc jestem spokojny." - to pana słowa przed meczem z Senegalem. Jak pan przeżył naszą klęskę na mundialu? 

Jacek Krzynówek: Jestem ogromnie rozczarowany. Nie ukrywam, że jak większość kibiców, przed mistrzostwami byłem optymistą. Wierzyłem w tę reprezentację, liczyłem, że będziemy z niej dumni. Niestety, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała nasze marzenia. 

Wojciech Szczęsny podczas  meczu Polska - Kolumbia Wojciech Szczęsny podczas meczu Polska - Kolumbia Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Nie pasowaliśmy do tego turnieju? 

- Czy nie pasowaliśmy? Byliśmy najlepsi w naszej grupie eliminacyjnej, sportowo zasłużyliśmy na grę na tym mundialu. Jak się okazało poziom dla tej drużyny był zbyt wysoki. Gołym okiem było widać, że nie byliśmy dobrze przygotowani. Żyliśmy pozytywnymi wspomnieniami z Euro we Francji, gdzie doszliśmy do ćwierćfinału, ale dwa lata to szmat czasu w obecnej piłce. Od ostatniego Euro nasi reprezentacji nie poczynili aż tak wyraźnych postępów, żebyśmy realnie mogli marzyć o sukcesie na mundialu. Kibice, w tym ja, kierowaliśmy się chyba bardziej sercem niż rozsądkiem.  

Da się porównać tę klęskę do przegranych mistrzostw w 2002 i 2006 roku? 

- Nie. Na tamtych turniejach nie mieliśmy w składzie tyle gwiazd co obecna kadra. Zgadzałem się z tezą, że pod względem potencjału, indywidualnych umiejętności i klubów, w jakich grają nasi piłkarze, mamy do czynienia z najlepszą drużyną narodową w XXI wieku. Poza tym my nie rozbijaliśmy się od środka. Niestety, okazuje się, że ta reprezentacja wcale nie stanowiła takiego monolitu, jakby nam się mogło wydawać. Coraz częściej dochodzą do mnie słuchy, że drużyna była podzielona, a bez kolektywu i dobrego przygotowania można zapomnieć o jakichkolwiek sukcesach. 

Adam Nawałka Adam Nawałka KUBA ATYS

Adam Nawałka nie jest już selekcjonerem. To był dobry ruch? 

- Przekonamy się za kilka miesięcy, kiedy będziemy po pierwszych oficjalnych pojedynkach. Na pewno była to bardzo przemyślana decyzja. Zarówno ze strony PZPN jak i Nawałki. Trener pewnie zdawał sobie sprawę, że prawdopodobnie nie jest w stanie zapewnić dodatkowego impulsu tej kadrze. Reprezentacja potrzebuje wstrząsu, nowego rozdania, wizji. Niektóre elementy trzeba w niej poukładać na nowo. Na pewno okres naszej reprezentacji pod wodzą trenera Nawałki był bardzo dobry. Osiągnęliśmy wiele sukcesów. To był pierwszy selekcjoner, który wprowadził kadrę na dwa duże turnieje z rzędu. Nigdy mu tego nie zapomnimy, ale życie toczy się dalej, trzeba nowych rozwiązań, aby dalej się rozwijać. 

MŚ 2018. Polska - Japonia 1:0. Łukasz Teodorczyk MŚ 2018. Polska - Japonia 1:0. Łukasz Teodorczyk EUGENE HOSHIKO/AP

Kto powinien być nowym selekcjonerem? Polak? 

- Szczerze? Nie widzę takiego kandydata w naszym kraju. Ewentualnie jeden z polskich szkoleniowców mógłby być asystentem zagranicznego selekcjonera. 

Gdy jesienią 2013 roku Nawałka obejmował reprezentację też nie był faworytem kibiców i mediów. W polskiej lidze nie osiągał spektakularnych sukcesów. Mimo to sobie poradził. 

- Zgoda, ale był człowiekiem, który miał już doświadczenie pracy w kadrze. Był jednym z asystentów Leo Beenhakkera. W karierze zawodniczej był podstawowym reprezentantem kraju i to wszystko wykorzystał. Poza tym trafił na bardzo zdolną generację piłkarzy i potrafił nimi umiejętnie pokierować. 

Przed meczem Polski z Kolumbią w Kazaniu - razem ze słynnym kolumbijskim bramkarzem Rene Higuitą - został pan przedstawiony jako jedna z legend FIFA. Co pan wtedy czuł? 

- Ogromne wyróżnienie, wielki zaszczyt. Nie ukrywam, że byłem zaskoczony tym zaproszeniem. Cieszę się, że zostałem w ten sposób doceniony. Nie wiem, czy ktoś z PZPN to zasugerował w FIFA, ale tak czy inaczej było to niezwykłe przeżycie. Gdy witałem się z kibicami i zwracałem się do polskich fanów drżał mi głos, przechodziły mi ciarki po plecach. Stresowałem się bardziej niż jako piłkarz (śmiech). 

Kto będzie mistrzem świata? 

- To jest szalony mundial. Faworyci odpadają na potęgę, ale kilka mocnych ekip jeszcze zostało. Myślę, że złoto zdobędzie jedna z drużyn z lewej drabinki, czyli Francja, Urugwaj, Belgia lub Brazylia. To najsilniejsze reprezentacje, które w dodatku grają najbardziej efektownie. Nie mam swojej ulubionej drużyny. Patrzę na te mistrzostwa obiektywnie i cieszę się z każdego ciekawego spotkania. 

Rozmawiał Damian Bąbol

Więcej o: