Odpadli z MŚ. Prezydent Senegalu ich chwali. Za mecz Japonia - Polska spora krytyka spadła na Azjatów

Mimo, że Senegal był na najlepszej drodze do awansu do 1/8 finału MŚ, to z turnieju odpadł. Pierwszy raz w jego historii przez fair-play. Po porażce z Kolumbią kraj jest jednak z Lwów Terangi dumny, prezydent im gratuluje. Krytyka spada raczej na "bohaterów" meczu Japonia - Senegal.

Takiej huśtawki nastrojów kibice Senegalu dawno nie mieli. Po 60 minutach meczów w Samarze i Wołgogradzie byli w 1/8 finału MŚ, wychodząc z grupy H z pierwszego miejsca. Polska prowadziła wtedy z Japonią. Lwy remisowały z Kolumbią. Wszystko zmieniło się jednak za sprawą trafienia Miny w 74 minucie meczu. Ten wynik pozycję lidera dawał ekipie z Ameryki Południowej. Senegal ponownie zrówna się punktami z Japonią, ale z powodu identycznego dorobku bramkowego, o pierwszeństwie w tabeli decydowała klasyfikacja fair-play. Ekipa Aliou Cisse rzuciła się do ataku. Miała nawet kilka dobrych sytuacji. Gola strzelić się jej nie udało. W dość pechowych i dziwnych okolicznościach Afryka pierwszy raz od 1982 roku nie ma swojego przedstawiciela w 1/8 finału najważniejszej na świecie piłkarskiej imprezy.

Prezydent gratuluje

Mimo nawiązania do niechlubnej historii sprzed 36 lat, mimo porażki w ostatnim meczu z Kolumbią, kraj ze swej ekipy jest zadowolony, może nawet dumny. Specjalny list wystosował do piłkarzy prezydent Macky Sall. Jego forma i patetyczne słowa nawet nieco zaskakują. Jakby kierowane były do ekipy, która niczym w 2002 roku dotarła do ćwierćfinału rozgrywek, a nie pożegnała się z nimi po trzech meczach. "Zasady sportu przerwały waszą piękną przygodę na mundialu. Na boisku pokazaliście wielkie zaangażowanie fizyczne, olbrzymią siłę mentalną i swój talent. W imieniu narodu szczerze wam gratuluję" - czytamy w piśmie. Prezydent piszę też o tym, że przyszłość tej ekipy maluje się w różowych barwach, a Senegal jest na prostej wznoszącej. Warto dodać, że głowa państwa na czas mundialu wzięła sobie urlop i dopingowała ekipę Cisse na stadionach w Rosji.

Kolumbia na mundialu 2018 Kolumbia na mundialu 2018 EFREM LUKATSKY/AP

Rozczarowanie, ale bez krytyki

Gazety, (w tym "Le Soleil") piszą raczej o "rozczarowaniu" ale nie ganią swej drużyny za ostatnią porażkę, która do tego doprowadziła. Komentują, że ich ekipa z Kolumbią grała dobrze, a rywal przez godzinę nie miał wielu sytuacji. Dodają, że cztery punkty na koncie w innych grupach pozwalały na awans do 1/8 finału, zresztą w grupie H też pozwoliły, tyle że innej ekipie.

Sporo mediów, ze Sport221.com na czele, cytuje Radamela Falcao który stwierdzi, że Senegal "swą postawą zasłużył na awans do 1/8 finału", ale najciekawsze są publikacje dotyczące okoliczności ich odpadnięcia z turnieju.

Duch sportu

Przypomnijmy, że jeśli dwie drużyny mają tyle samo punktów, o miejscu w tabeli decydują bramki. Jednak ani ich bilans, ani te strzelone, ani bezpośredni mecz nie mogły rozstrzygnąć o tym, która z drużyn jest lepsza, bo wszystkie liczby były identyczne. Trzeba było sięgnąć więc po kolejne kryterium czyli ranking fair-play. Na koncie "Lwów" widniało na nim 6 żółtych kartek, ekipa z Kraju Kwitnącej Wiśni dostałe tylko cztery.

"Jeśli weźmiemy pod uwagę ten ranking sprawa może i jest ewidentna, jeśli jednak popatrzymy na to od strony ducha sportu to zupełnie tak nie jest" - czytamy na stronach Afrik-foot. Dziennikarzom chodzi o sytuację, w której przegrywający Japończycy, znając rezultat z Samary unikali gry i starali się zachować do końce tę niską porażkę

Zupełnie zatrzymali grę, całą drużyną skupili się by przez 10 minut nic nie robić. Zostali wygwizdani przez publiczność w Wołgogradzie. Fair-play to określenie, które w takim przypadku w ogóle do nich nie pasuje" - podsumowują dziennikarze.

"Powinni sobie przestudiować co znaczy fair-play" - napisał na swoim twitterze dziennikarz "L'Equipe",  Vikash Dhorasoo.

"Końcówka meczu to była maskarada w wykonaniu Japonii, która bezpiecznie podawała sobie piłkę na własnej połowie wyczekując na ostatni gwizdek. "Niebiescy samurajowie" wykorzystali regulamin, który był dla nich korzystny. Fair-play było tam pojęciem drugorzędnym - pisze Sport221.com.

Krytykę - jaka przelała się przez portale społecznościowe, ale szczęśliwie ominęła Polaków, którzy na rywali w tej końcówce niespecjalnie naciskali - wziął na siebie trener Azjatów, Akira Nishino, który przyznał, że poprosił swoich zawodników by nie atakowali.

- To była trudna decyzja. Postanowiłem zachować status quo. Zawodnicy byli wierni temu nakazowi. Nasz styl zakłada atakowanie, więc było to trochę wbrew nam, ale sytuacja nas do tego zmusiła - przyznał selekcjoner po dziwnym spotkaniu.

Dzięki tym rozstrzygnięciom Japonia w 1/8 finału zagra z Belgią.

Więcej o: