Mistrzostwa świata 2018. Japonia - Polska. Porządek, zasady, miłe gwiazdy i historyczne nawiązania. Sport.pl w bazie Japonii

- Proszę stanąć tu, my lubimy porządek. Piłkarz na pewno podejdzie - wyjaśnili mi japońscy koledzy. W bazie naszego ostatniego rywala MŚ wszystko funkcjonuje jak w zegarku. Zasady są jasne, zawodnicy otwarci, a nawiązania do sportowej historii ważne. Wielkie zastawki ze zdjęciami bohaterów sprzed lat przypominają, że "Niebiescy samurajowie" na mundiale nie jeżdżą przypadkowo.

Jeśli większość baz naszych grupowych rywali usytuowana jest na obrzeżach miast (Senegal w Kałudze, a Kolumbijczycy w Savino, 40 km od Kazania), a na swoje treningi i jedni i drudzy muszą dłużej lub krócej, ale dojeżdżać, to Japończycy - jak to oni - postawili na funkcjonalność. Zajęli całą bazę Rubina Kazań leżącą niedaleko od centrum miasta (7 km). Mają tu do dyspozycji kilka boisk treningowych, stadion i oczywiście hotel. Wszystko pod nosem.

- A ten Kazań to dlaczego? Przecież gracie w Sarańksu, Jekaterynburgu i Wołgogradzie? - pytam Kentaro Kuratę, jednego z pracowników japońskiej federacji.
- Jak to? W Kazaniu możemy mieć ćwierćfinał - odpowiada z uśmiechem.
Czyli jednak planowanie jest.

DSC 1 BAZA OG DSC 1 BAZA OG Kacper Sosnowski

20 lat i 6 mundiali

Taki ćwierćfinał w przypadku Japończyków byłby oczywiście zaskoczeniem, ale z pewnością nie sensacją. To drużyna, której mundiali możemy akurat pozazdrościć. W ciągu ostatnich 20 lat "Niebiescy samurajowie" grają już na szóstej takiej imprezie. Czyli od 1998 roku zaliczyli je wszystkie. O pozytywnej historii tamtejszego futbolu przypominają rozstawione w ich bazie banery. Na każdym: data, miejsce mundialu, zdjęcie drużyny z imprezy, wypisani bohaterowie i osiągnięte przez nich wyniki. Szału nie ma, ale kilka miłych wspomnień pozostało.
 
W 1998 roku we Francji Japończycy nie zdobyli nawet punktu, strzelili tylko jednego gola (czyli tak jak Polska po dwóch meczach w Rosji). Za to w 2002 na imprezie u siebie nieznacznej porażki doznali dopiero w 1/8 finału i to z późniejszym brązowym medalistą mundialu - Turcją. Podobna sytuacja była w 2010. Tylko, że w RPA o odpadnięciu po fazie grupowej z Paragwajem zadecydowały dopiero karne. Na niemal wszystkich wielkich planszach w oczy rzuca się jedno nazwisko.


Yoshikatsu Kawaguchi rzeczywiście był na czterech mundialach i nawet sporo na nich grał. Były kapitan japońskiej reprezentacji ciągle zresztą kopie piłkę, co z dumą przypominają tutaj dziennikarze. - Gra u nas w trzeciej lidze i ciągle spisuje się nieźle - mówi nam Hiroki Matsuoki z "The Daily Sports". Japońska długowieczność to nie mit, golkiper w sierpniu skończy 43 lata!

DSC 2 MIX i piłkarz DSC 2 MIX i piłkarz Kacper Sosnowski

Zasady

Koło plakatu z MŚ 2006, na którym Kawaguchi oczywiście widnieje, ustawia się niski i uśmiechnięty Japończyk. Pokazuje palcem swoją podobiznę. To Takashi Fukunishi, również jeden z ważniejszych dla Japonii piłkarzy, uczestnik dwóch mundiali, reprezentujący swój kraj ponad 60 razy.

- Czy to będą lepsze mistrzostwa niż te z pana udziałem? - pytam go, patrząc na planszę, na której w 2006 wypisane są dwie porażki i remis.
- Niby już są lepsze, ale nikt ich nie zapamięta, jeśli nie awansujemy do 1/8 finału - odpowiada pomocnik. I tu ciekawie zapowiadającą się rozmowę musimy skończyć.
- Z nim nie można rozmawiać, bo ma kontrakt z nami - oświadczyła płynnym angielskim, nie wyglądająca na Japonkę, sympatyczna pani z państwowej telewizji.
- Rozumiem, ale ja jestem z polskiego portalu sportowego. Raczej nie odbierzemy wam tymi kilkoma pytaniami publiczności sprzed japońskich telewizorów - odpowiadam.
- Pewnie nie, ale chodzi o zasady - uśmiecha się pilnująca porządku kierowniczka produkcji.

DSC 3 BAZA PLAN DSC 3 BAZA PLAN Kacper Sosnowski

Ekonomia i myślenie o przyszłości

Zasady, plany i odpowiednie zachowanie to dla Japończyków sprawy bardzo ważne. Grzecznie za informację podziękowałem i poszedłem rozglądać się dalej. Zresztą za moment do dyspozycji mediów miało być sześciu piłkarzy z obecnej reprezentacji. O wszystkim od dnia poprzedzającego informował zresztą plan wywieszony w centrum. Czarno na białym widać na nim godzinę treningu pierwszej drużyny, zaznaczony czas na rozmowy z zawodnikami i informację, kto to ma na nich być. Czas wyjazdu z bazy i godzinę odlotu samolotu do Wołgogradu - wszystko 26 czerwca. Japończycy jak Senegalczycy, wolą wszędzie latać wcześniej, a nie dzień przed meczem. Może to przezorność, a może rzeczy związane z aklimatyzacją.

Na wywieszonym planie widać jeszcze jedną ciekawostkę - godzinę zajęć reprezentacji U19.

- Wzięliście tu także swój piłkarski narybek? - proszę o wyjaśnienie Kuratę.
- Mamy duży ośrodek, w całości zarezerwowany dla nas, więc wykorzystuje go też nasza młodsza reprezentacja - tłumaczy mi przedstawiciel JFA.

Pomysł niezły, zresztą nie tylko związany z ekonomią czy lepszym wykorzystaniem ogromnej bazy Rubina. Jak się potem dowiedziałem, kilka treningów obie drużyny odbyły razem. Sztab szkoleniowy juniorów chciał, by młodzi piłkarze poczuli nieco atmosfery mundialu, mogli poćwiczyć z narodowymi gwiazdami, nastawić się na to, co być może czeka ich w przyszłości. Szanse, że kilku z nich zobaczymy na mundialu w Katarze przecież są. Dobrze kombinują. Nic dziwnego, że na tych mundialach grają regularnie.

DSC_4 CZYT o PL DSC_4 CZYT o PL Kacper Sosnowski

Japońska zupka, Lewy i honor

Do tego są niezwykle uprzejmi, pomocni i chętnie wszystko wyjaśniają. Jak zapytałem czy na terenie bazy jest jakiś bar lub restauracja, za chwilę poczęstowali mnie... japońską zupką. Ponieważ w tekturowym pudełku była kukurydza, marchewka i kawałki soi, produkt uznałem za lepszą wersję popularnych u nas chińskich, szybkich dań. Smakowało. Pytania o biało-czerwonych mniej.
- Co się dzieję z tym waszym Lewandowskim? Czy w kraju jest przygnębienie? - dopytywał mnie Asai Toshinori z gazety "Tokyo Shimbun".
- A co ja mam panu powiedzieć? - odpowiedziałem. - Wszyscy źli, smutni, niektórzy trochę zaskoczeni. A patrząc na naszą grę, to ten awans macie w kieszeni - dodałem.
- Ale gracie o honor - kontynuował. Przytaknąłem. Nie będę Japończykowi o honorze opowiadać, bo wyjdę na niepoważnego. Zresztą widać, że oni Polską się interesują, to podpytują o skład, to o nieobecność Lewandowskiego na wtorkowym treningu. Inny z dziennikarzy od 30 minut studiuje jakieś wydawnictwo dotyczące naszych zawodników. Robi notatki i pyta o nazwiska. Potem już jednak idziemy do "sali żaru" - jak ktoś ją określił.

DSC_5 HONDA DSC_5 HONDA Kacper Sosnowski

Sala żaru

- Jak przyjdą piłkarze, lepiej poczekać z boku. My lubimy jak jest porządek. Będziemy rozmawiać z nimi po japońsku, ale to będzie trwało krótko. Zawsze jest kilka konkretnych pytań od dziennikarzy piszących, a potem oni idą na część telewizyjną. Proszę stanąć tam i poprosić o rozmowę po angielsku, wtedy nie będziemy zabierać sobie czasu, a ci nasi piłkarze, którzy mówią w tym języku, na pewno się zgodzą - radził i tłumaczył zasady inny z przedstawicieli tamtejszych mediów.

Miał racje ze wszystkim. Krótkiej rozmowy na osobności nie odmówiła mi nawet ich wielka gwiazda - Keisuke Honda. Swoją drogą widać jak japońska drużyna otwarta jest na media. Gdy "Niebiescy samurajowie" są w Kazaniu, dział prasowy organizuje ich spotkania z dziennikarzami codziennie. Żadne sztywne konferencje, tylko normalne rozmowy w specjalnym namiocie. Zawodnicy życzliwi i uśmiechnięci, mimo tego, że trzy pracujące na pełnej mocy klimatyzatory nie dają rady schłodzić w salce powietrza. Zresztą obstawione są przez Japończyków, co chwila wycierających się chłodzącymi chusteczkami. Pot i tak kapie wszystkim, a żurnalistów jest sporo. Z Azji przyleciało ich do Rosji około 120!

Temperatura w sali do rozmów (nazywanej salą żaru), to jedyna rzecz, która burzy japońską solidność i nieco razi w tym perfekcyjnym obrazie zgrupowania. A może to złudne wrażenie.

- Nie za gorąco - pytam zaczepnie Shinji Okazakiego, napastnika Leicester.
- A wie pan ile stopni będzie w Wołgogradzie podczas meczu z Polską? - odpowiada.
- W prognozach jakieś 37!
- No właśnie, więc tu jest dobrze - uśmiecha się, ocierając pot z policzka.

Jednak nie mam zastrzeżeń. Przygotowani i błyskotliwi. Za kilka dni pewnie też tacy będą. Mecz Japonia - Polska 28.06 o 17:00. Naszym rywalom do pewnego wyjścia z grupy wystarczy remis.

Więcej o: