Mistrzostwa świata 2018. Japonia - Senegal 2:2. Ściąga dla Adama Nawałki

Rola przystawki przed daniem głównym niedzielnego wieczoru przypadła naszym grupowym rywalom. Senegal zremisował z Japonią 2:2. Obserwując to spotkanie nie sposób było uciec od porównań Japonii do naszej reprezentacji. Lepiej na tle Senegalu wypadli nasi ostatni grupowi rywale. Na co musi zwrócić uwagę Adam Nawałka przygotowując zespół na mecz z Japonią?
Japan players celebrate at the end of the group H match between Japan and Senegal at the 2018 soccer World Cup at the Yekaterinburg Arena in Yekaterinburg , Russia, Sunday, June 24, 2018. Japan and Senegal tied 2-2. (AP Photo/Natacha Pisarenko)
SLOWA KLUCZOWE:
WC2018SEN;WC2018JPN Japan players celebrate at the end of the group H match between Japan and Senegal at the 2018 soccer World Cup at the Yekaterinburg Arena in Yekaterinburg , Russia, Sunday, June 24, 2018. Japan and Senegal tied 2-2. (AP Photo/Natacha Pisarenko) SLOWA KLUCZOWE: WC2018SEN;WC2018JPN NATACHA PISARENKO/AP

Przede wszystkim Japończycy nie panikowali, gdy przyszło im się mierzyć z piłkarzami o dwie głowy wyższymi. Jeszcze przed rozpoczęciem meczu selekcjoner Japonii Akira Nishino żartował, że prosił swoich piłkarzy, by urośli o 5 cm i przytyli 5 kg. Planu nie udało się zrealizować, więc trzeba było wprowadzić w życie "plan B". Ten zakładał po prostu dobrą grę w piłkę. Tylko i aż tyle.

Dawid vs Goliat

Oczywistym było, że Senegalczycy będą dążyli do wykorzystania swojej fizycznej przewagi. Najlepszymi okazjami do demonstracji siły mieli przy stałych fragmentach gry. Mimo pięciu rzutów rożnych i kilku rzutów wolnych, z których Senegalczycy zdecydowali się dośrodkowywać, nie stworzyli żadnej dogodnej okazji do strzelenia gola. Japończycy dobrze ustawiali się w swoim polu karnym i rzadko dopuszczali do oddania strzału. Centry M'Baye Nianga też pozostawiły wiele do życzenia - po większości z nich piłka leciała zbyt nisko.

Japonia imponowała sprytem. Pod koniec pierwszej połowy złapali na spalonym jednocześnie pięciu Senegalczyków. Wystarczyło, że przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego równocześnie przesunęli się o dwa mety do przodu. W ten sposób pozbawili ich szansy na zdobycie gola bez wchodzenia w fizyczną walkę.

Senegal znów skorzystał na błędzie przeciwnika

Dotychczas Senegal trzy bramki na mundialu zdobyli wykorzystując błędy swoich rywali. Przeciwko Japonii pierwszego gola dostali w prezencie. Eiji Kawashima z tylko sobie znanych przyczyn zdecydował się piąstkować lecący w niego strzał Sabaly'ego. Ani nie było to najmocniejsze uderzenie, ani bardzo precyzyjne. Piłka po odbiciu od rąk brakarza trafiła w nogi Sadio Mane i wpadła do bramki.

Poza tym błędem Kawashima spisywał się poprawnie. Nie interweniował w spektakularny sposób (nie był do tego zmuszany), ale był poprawny. Przy drugim golu Senegalu nie miał szans na skuteczną obronę.

Uwaga na Inuiego

Grający w hiszpańskim Eibar pomocnik, dla większości kibiców w Polsce jest anonimowy. Życzylibyśmy sobie, żeby tak samo było po czwartkowym meczu, ale mamy jednocześnie świadomość, że jeśli zagra tak, jak dzisiaj, to zapamiętamy go na bardzo długo.

Inui strzelił pierwszego gola dla Japonii, a przy drugim asystował. Mógł uświetnić swój występ jeszcze jednym golem. Po jednym z jego strzałów głęboko odetchnęli Senegalczycy i mieszkający w okienku bramki pająk. Japończyk był bowiem bliski trafienia w samo okienko. Ostatecznie piłka wylądowała na poprzeczce. Bramka, którą zdobył wcześniej tak piękna nie była, ale pokazała, że Inui ma znakomicie ułożoną prawą stopę i nie panikuje w polu karnym przeciwnika.

Nie może dziwić, że Real Betis stanął na głowie, by zakontraktować tego piłkarza przed rozpoczęciem mundialu. Do klubu z Sevilii dołączył za darmo, bo wraz z końcem sezonu wygasł się jego kontrakt z Eibarem. Działacze Betisu obawiali się, że po udanym turnieju piłkarz może zwrócić na siebie uwagę klubów z Premier League, które zaproponują mu wyższe wynagrodzenie i premię za podpisanie kontraktu.

Środka pola źródłem problemów przeciwnika

O ile gra Inuiego rzucała się w oczy, tak praca dwóch środkowych pomocników Japonii mogła zostać przeoczona. A nie powinna! Gaku Shibasaki i Makoto Hasebe wygrali wojnę o środek pola z zawodnikami, z którymi Polacy nie potrafili sobie poradzić. Przez ich stopy przechodziła właściwie każda akcja Japonii. Obaj dobrze regulują tempo gry - wiedzą, kiedy zwolnić akcję i postawić na utrzymanie się przy piłce, a kiedy przyspieszyć. Są dynamiczni i dobrze wyszkoleni technicznie. Wydaje się, że wystawienie przeciwko nim Jacka Góralskiego jest obowiązkiem.

Atakujmy skrzydłami

Taki był pomysł Senegalu i dwie zdobyte przez nich bramki sprawiają, że warto spróbować go powielić. Grający na lewej obronie Yuto Nagatomo przegrywał indywidualne pojedynki z Sarrem. Na sześć starć, wygrał tylko dwa. Obrońca nie mógł też liczyć na pomoc Inuiego, bo ten koncentrował się przede wszystkim na ofensywie. Podobnie wyglądało to po przeciwległej stronie. Senegalczycy wielokrotnie stwarzali przewagę z boku boiska i mocno wstrzeliwali piłkę w pole karne. W ten sposób zdobyli obie bramki i tworzyli sobie szanse do strzelenia kolejnych.

To szansa dla polskich skrzydłowych. Mając w polu karnym Roberta Lewandowskiego grzechem byłoby tego nie wykorzystać.