Droga do Rosji. Policja przesłuchuje studentów. Sygnał dla pozostałych: żadnych protestów podczas mundialu?

Mundial już bardzo blisko, a nadal trwa spór o główną strefę kibica w Moskwie. Studenci nie chcą jej na uniwersytecie, policja w piątek zrobiła pokazowe zatrzymania. To jedyny dotyczący mundialu protest, który zyskał w Rosji rozgłos

W piątek, na niespełna dwa tygodnie przed meczem otwarcia Rosja- Arabia Saudyjska i pierwszą wielką imprezą w strefie kibica, policja zabrała na przesłuchania dwóch studentów Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MSU), który sąsiaduje ze strefą. Studenci zostali wyprowadzeni z egzaminu na wydziale filologii. Później policja wezwała na przesłuchania jeszcze jednego studenta. Zatrzymanym zarzucono, że kilka dni wcześniej zniszczyli planszę z logo FIFA Fan Fest w pobliżu uniwersytetu, malując na niej napis: 'nie' dla fanzony. - Najpierw zabrali ich na posterunek na uniwersytecie, odmówili prawa do skontaktowania się z adwokatem, oskarżyli ich o wandalizm. 

Kilka godzin później zabrali ich w inne miejsce. Policja odmówiła ujawnienia, gdzie. Zwolnili ich dopiero około północy. Trzeciego - pół godziny później. I nie postawiono im zarzutów, mają zeznawać w sprawie o wandalizm jako świadkowie - mówi Sport.pl Aleksander Bykow, rzecznik studenckiego protestu przeciw organizowaniu strefy kibica w sąsiedztwie uniwersytetu. O zatrzymaniach pierwsza poinformowała Walentina Dechtiarenko z organizacji Otwarta Rosja.

Strefa zakłóci sesję

Studencki opór przeciw strefie kibica to jedyny związany z mundialem protest, który zyskał jakikolwiek rozgłos. Cztery lata temu przed igrzyskami w Soczi takich ruchów było więcej, sama sprawa korupcji przy przygotowaniach miała dwóch rzeczników, Aleksieja Nawalnego i Borysa Niemcowa, zamordowanego w 2015 r. A teraz protestów okołomundialowych nie było, do końca walczyli tylko studenci z Moskwy, którzy uważają, że gigantyczna strefa kibica przy kampusie uniwersytetu zakłóci im sesję egzaminacyjną.  Studenci MSU na razie protestowali w bardzo umiarkowany sposób: zbierali podpisy przeciw strefie, organizowali się w mediach społecznościowych, próbowali umówić się na rozmowy z urzędnikami i działaczami odpowiadającymi za wyznaczenie strefy, pikietowali przed urzędami. Czy piątkowa akcja policji to sygnał, żeby nie próbowali żadnych akcji podczas mundialu? 

Jak już opisywaliśmy w Drodze do Rosji, spór toczy się o piękne tereny na Worobiowych Wzgórzach, z widokiem na stadion Łużniki po drugiej stronie rzeki. Tutaj, w sąsiedztwie kampusu MSU, jest najdłuższy taras widokowy Europy, wielkie trawniki, dużo miejsca. I mer Rosji Siergiej Sobianin postanowił wraz z FIFA oraz rosyjskimi władzami, że strefa kibica musi być tutaj, a rok akademicki zostanie skrócony, tak jak w wielu innych miastach mundialu: tam studenci opuszczą uniwersytet wcześniej niż zwykle, a do akademików wprowadzą się policjanci pilnujący porządku podczas mistrzostw. Ale studenci MSU nie zgodzili się na przyspieszenie sesji. Ten ich protest został wysłuchany przez rektora MSU. A protest w sprawie strefy już nie. Sesja na MSU będzie trwać normalnie do końca czerwca, potem zaczną się egzaminy wstępne. I będzie im towarzyszyć ryk głośników i tysięcy gardeł ze Strefy Kibica.

Podpisy, listy, pikiety - i nic

- Plan władz był taki, że sesja będzie skrócona i wszystko odbędzie się bezkolizyjnie. Ale nie można sobie, ot tak, przerwać pracy i badań, bo jest mundial. Choćby w biologii tak się nie da. I mamy kłopot. A nie ma obiektywnych powodów, dla których wielka Moskwa ma mieć strefę właśnie tam. Plac Czerwony też jest piękny, niech strefa będzie tam. Tereny uniwersytetu nie są zbyt często wykorzystywane do takich celów. A podczas sesji w ogóle - tłumaczy Aleksander Bykow. Studenci zebrali 13 tysięcy podpisów pod petycją o przeniesienie strefy, ale nic nie wskórali. - To nie tak, że czujemy się lekceważeni. My się czujemy kompletnie zignorowani. Od 2017 roku piszemy, protestujemy, robimy plakaty, zbieramy tysiące podpisów, próbujemy zainteresować media. Piszemy listy do FIFA, do władz kraju i Moskwy. A wszyscy udają że nas nie ma, albo odpowiadają nam w pismach, że wszystko jest już postanowione, a Strefa Kibica na pewno nie przeszkodzi studentom - mówi Bykow. - Państwowe media przekonują, że władze poszły na kompromis i odsunęły strefę nieco dalej od kampusu. Ale to nie tak: władze wycofały się tylko z rozważanego w pewnym momencie pomysłu, by strefę przysunąć jeszcze bliżej.

REKLAMA