To, co zrobił Kubica, nie mieści się w głowie! I to na jednym okrążeniu

Jakub Balcerski
Cóż to był za start Roberta Kubicy do legendarnego wyścigu 24h Le Mans! Polak w żółtym Ferrari zespołu AF Corse oznaczonym numerem 83 w jedno okrążenie awansował aż o siedem pozycji i po 40 minutach rywalizacji jechał na piątym miejscu.

Kubica startował dopiero z dwunastego pola. To efekt słabych kwalifikacji - jego załoga zespołu AF Corse z numerem 83 nie weszła nawet do najważniejszej czwartkowej sesji Hyperpole, w której najlepsze samochody walczą o czołowe pozycje przed startem wyścigu. Przez to Polak musiał się przebijać przez stawkę na starcie rywalizacji.

Zobacz wideo No Scotland, no party! Szalony mecz otwarcia Euro 2024

Rewelacyjny start Kubicy. Z dwunastego na piąte miejsce w zaledwie jedno okrążenie

Już od samego początku dnia widać było, że jedyny polski kierowca, który jeździł w Formule 1, jest gotowy, żeby nadrabiać pozycje. Podczas rozgrzewki przed startem wyścigu Kubica był najszybszy spośród wszystkich kierowców. Miał najlepszy czas 3:29,260 - o 0,409 sekundy lepszy od załogi 51 AF Corse Ferrari i 1,434 sekundy od samochodu 35 ekipy Alpine Endurance Team. Ale najlepsze miało dopiero nadejść.

Bo Kubica został największym bohaterem startu do 92. edycji legendarnego wyścigu na torze Le Mans. Kierowcom flagą Francji na starcie rywalizacji pomachał znakomity piłkarz i trener Zinedine Zidane, a  Polak znakomicie odnalazł się na początku jazdy. Gdy część samochodów przed nim jechała bardzo wolno, on zaczął przemykać obok nich. Żółte Ferrari 499p Kubicy już po pierwszym zakręcie Circuit de la Sarthe było na dziesiątym miejscu, Polak wyprzedził dwóch rywali. Przed sobą w niedalekiej odległości miał jednak kolejne auta i zajął się nimi w dalszej części pierwszego okrążenia.

Po kilku manewrach Kubica znalazł się na szóstym miejscu, a tuż przed minięciem linii mety po raz pierwszy w trakcie tej 24-godzinnej rywalizacji awansował nawet na piątą pozycję. Polak od startu do końca pierwszego kółka znalazł się przed Toyotą z numerem 8, Alpine z numerem 36, wyprzedził też dwie załogi Porsche z numerami 5 i 12, Cadillaca z numerem 2 i BMW z "15".

Błysk geniuszu, ale i pierwszy problem Kubicy. Musiał odsłużyć karę

To był błysk geniuszu, pokaz wielkiej klasy i fenomenalny początek jazdy w wykonaniu Kubicy. Taki start wręcz nie mieści się w głowie. Widać, że pomimo problemów w kwalifikacjach zarówno on, jak i jego załoga - oprócz Kubicy tworzą ją także Yifei Ye i Robert Shwartzman - chcą walczyć o wysoką pozycję w czołówce wyścigu. I nie zamierzają odpuszczać.

Na początku wyścigu pojawił się jednak także pierwszy problem Kubicy. I kilku innych załóg, które dostały karę 10 sekund za błędne parkowanie samochodu podczas kwalifikacji. Polak odsłużył ją, gdy zjechał do boksu po 40 minutach ścigania. Do tamtego momentu utrzymywał niezłe tempo i wciąż był piąty. Po powrocie na tor z alei serwisowej załoga 83 spadła na siódme miejsce. To nadal najlepszy wynik wśród prywatnych zespołów.

W czołówce wyścigu w kategorii hypercarów, w której jedzie Robert Kubica, o prowadzenie walczą dwie załogi Ferrari AF Corse - 51 i 50, a także Porsche Penske z numerem 6. Przez większość dotychczasowej jazdy na prowadzeniu pozostaje załoga numer 50 - Antonio Fuoco, Miguel Molina i Nicklas Nielsen (prowadzący samochód od startu). Po pierwszym pit stopie ta dostała jednak karę 10 sekund za niebezpieczne wypuszczenie samochodu w alei serwisowej i będzie musiała ją uwzględnić w dalszej części walki na torze Le Mans.

Kubica na razie bez zwycięstwa w Le Mans. Raz był pech, raz podium tylko za polskim zespołem

Przypomnijmy, że Robert Kubica w zeszłym roku zajął drugie miejsce w wyścigu 24h Le Mans, ale w kategorii LMP2 w barwach zespołu WRT. Wraz z Ruiem Andrade i Louisem Deletrazem załoga 41 uległa wtedy tylko polskiemu zespołowi Inter Europol Competition. Jego auto z numerem 34 odniosło wówczas historyczny triumf we Francji. Kubica miał także szansę wygrać rywalizację w Le Mans w sierpniu 2021 roku, ale samochód prowadzony przez Polaka uległ awarii na dwanaście kilometrów przed metą.

Na koniec zeszłego sezonu Kubica został mistrzem świata długodystansowej serii WEC w kategorii LMP2 wraz z WRT. Od 2024 roku jeździ już wśród hypercarów w ekipie AF Corse i żółtym samochodzie Ferrari 499p. W tym sezonie serii WEC jego najlepszym wynikiem było czwarte miejsce w Katarze. W kolejnych dwóch rundach wraz ze swoimi zespołowymi partnerami znalazł się na ósmym miejscu. Teraz ma szansę na świetny wynik w najważniejszym wyścigu w kalendarzu WEC, który stanowi właśnie rywalizacja na torze w Le Mans.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.