Niespodziewany faworyt MŚ w koszykówce. Dwa mecze - dwa pogromy. Medalu nie mieli nigdy

Kanada wyrasta na niespodziewanego faworyta mistrzostw świata w koszykówce. Po rozbiciu wicemistrza olimpijskiego Francji 95:65, Kanadyjczycy w niedzielę rozgromili Liban różnicą aż 55 punktów - 128:73 i już po dwóch kolejkach fazy grupowej awansowali do najlepszej "16" turnieju.
World Cup Canada Lebanon Basketball
Fot. Dita Alangkara / AP Photo

Koszykarska reprezentacja Kanady tylko raz w swojej historii zdobyła medal na światowej imprezie, a było to jeszcze przed II wojną światową, gdy Kanadyjczycy sięgnęli po srebro igrzysk olimpijskich w Berlinie. Od tego momentu zespół z Ameryki Północnej zajmował co najwyżej 4. miejsce na igrzyskach oraz 6. miejsce na mistrzostwach świata. Teraz nadarza się znakomita okazja do przerwania tej złej passy. 

Zobacz wideo Sochan w Polsce z NBA: W przyszłym roku na pewno będę grał w kadrze

Na koszykarskich MŚ rozgrywanych na Filipinach, w Indonezji i Japonii, Kanadyjczycy mają niezwykle silny zespół złożony głównie z zawodników grających w NBA, którym przewodzi Shea Gilgeous-Alexander z Oklahoma City Thunder. Gdy dołoży się do tego takich koszykarzy, jak RJ Barrett (NY Knicks), Kelly Olynyk (Utah Jazz), Dillon Brooks (Houston Rockets), Dwight Powell (Dallas Mavericks), Lu Dort (OKC Thunder) czy Neil Alexander-Walker (Minnesota Timberwolves), okazuje się, że do Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Australii czy Słowenii dołącza kolejny faworyt do medalu, a być może nawet końcowego zwycięstwa.

Drużyna 41-letniego hiszpańskiego trenera rozpoczęła turniej z wysokiego "C", rozbijając wicemistrza olimpijskiego Francję aż 30 punktami - 95:65 po meczu, po którym "L'Equipe" pisało, że "Trójkolorowi" dostali "policzek". 

Kanada staje się niespodziewanym faworytem mistrzostw świata. Rozbiła kolejnego przeciwnika

W niedzielę Kanadyjczycy mieli zadanie w teorii zdecydowanie łatwiejsze, ale to wcale nie oznaczało, że nie zagrają na wysokim poziomie. W meczu z Libanem nawet nie grając zbyt długo podstawową piątką, ponownie rozgromili swojego przeciwnika. Wygrali jeszcze wyżej niż z Francją, bo różnicą aż 55 punktów - 128:73. 

Kanada w tym meczu już w pierwszej kwarcie uzyskała 16 punktów przewagi (29:13), a potem tylko konsekwentnie rozbijała swojego mniej renomowanego przeciwnika. Najwięcej punktów zdobył dla niej RJ Barrett z New York Knicks - 17, ale aż dziewięciu Kanadyjczyków po tym spotkaniu mogło się pochwalić dwucyfrową zdobyczą punktową. Bilans punktowy Kanady po dwóch kolejkach to aż 223:138, czyli aż 85 punktów różnicy pomiędzy liczbą zdobytych i straconych "oczek".

Kanada wraz z Łotwą już zapewniła sobie awans z grupy H do najlepszej "16" mistrzostw świata, kosztem wspomnianej Francji. W swoim ostatnim spotkaniu grupowym te drużyny zmierzą się ze sobą o zwycięstwo w grupie i lepszą sytuację w kolejnej fazie rozgrywek. 

Więcej o: