Reprezentacja Francji jest zazwyczaj jednym z faworytów do medali na wielkich imprezach, takich jak chociażby mistrzostwa świata. Na ostatnich MŚ Francuzi zdobyli brązowy medal, po czym zostali też wicemistrzami olimpijskimi, a także wicemistrzami Europy. Na tegorocznych mistrzostwach rozgrywanych na Filipinach, w Indonezji i Japonii czekało ich jednak wielkie rozczarowanie.
Mimo posiadania takich zawodników, jak Rudy Gobert, Evan Fournier, Nando De Colo, Nicolas Batum czy Guerschon Yabusele, "Trójkolorowi" w swoim pierwszym spotkaniu zostali zdemolowani przez Kanadę aż 65:95, ale "L'Equipe" po tym spotkaniu napisało, że "dostali policzek". Dlatego też w swoim drugim meczu z Łotwą Francuzi nie mogli sobie pozwolić na porażkę, bo ta eliminowała ich z turnieju.
Ten mecz długo nie zwiastował takiego dramatu wicemistrzów olimpijskich. Francuzi objęli prowadzenie już na samym początku spotkania i bardzo długo potrafili je utrzymać. Prowadzeni przez Evana Fourniera (27 punktów) prowadzili po pierwszej kwarcie 33:26, na przerwę schodzili z wynikiem 53:49, by przed ostatnią odsłoną spotkania mieć aż 12 punktów przewagi (74:62).
Ale w ostatniej kwarcie "Trójkolorowi" się zablokowali, na siedem minut przed końcem spotkania Łotysze zaczęli z tego bezwzględnie korzystać. Seria trafień Artursa Zagarsa pozwoliła im się zbliżyć do rywala na jeden punkt (80:79), gdy na zegarze wciąż pozostawały cztery minuty gry.
Wydawało się, że tak doświadczony zespół, jak Francja, powinien umieć wychodzić z takich opresji. Tym razem jednak się nie udało. Francuzi w ostatniej kwarcie zdobyli tylko 12 punktów, ale prowadzenie utrzymywali aż do ostatniej minuty spotkania. Dopiero celne rzuty wolne Rolandsa Smitsa na 37 sekund przed końcem dały Łotwie prowadzenie 87:86 i to okazało się być punktami na wagę zwycięstwa.
W ostatniej akcji spotkania trójki rozpaczy nie trafił Sylvain Francisco i sensacja stała się faktem. Francja przegrała z Łotwą 86:88 i odpadła z walki o medale już na etapie fazy grupowej. Z kolei Łotwa razem z Kanadą zapewnili sobie awans do najlepszej "16" już po dwóch spotkaniach. Łotyszy do zwycięstwa poprowadzili Arturs Zagars i Rolands Smits, którzy zdobyli kolejno 22 i 20 punktów.
O tym, jak duże jest to wydarzenie w koszykarskim świecie, niech świadczy fakt, że znany hiszpański statystyk MisterChip określił odpadnięcie "Trójkolorowych" największą sensacją w historii koszykarskich mistrzostw świata.